Zamknij

38-letni debiutant zagra z Polską. Jak Remko Pasveer dostał się do kadry?

22.09.2022 20:00
38-letni debiutant może zagrać z Polską. Jak Remko Pasveer dostał się do kadry?
fot. AP/Associated Press/East News

Kariera Remko Pasveera może służyć za przykład, jak w życiu piłkarza opłaca się być cierpliwym. Gdyby nie wytrwałość, Holender mógłby nigdy nie wywalczyć sobie miejsca w składzie drużyn, do których trafiał, a w konsekwencji stracić szanse na debiut w reprezentacji. Teraz, przed meczem z Polską, 38-letni bramkarz jest bliżej pierwszego składu Oranje niż kiedykolwiek w trakcie swojej 20-letniej kariery.

Gdy Louis van Gaal ogłosił kadrę Holandii przed meczami w Lidze Narodów, obecność 38-letniego Remko Pasveera w gronie powołanych nie była wielkim zaskoczeniem. Choć doświadczony bramkarz nigdy wcześniej nie przebywał na zgrupowaniu seniorskiej reprezentacji i dopiero teraz będzie miał szansę na debiut, to selekcjoner dając mu szansę nie patrzył na historię występów w drużynie narodowej. Pasveer, pomimo często wypominanego mu wieku, od kilku sezonów utrzymuje się w gronie najlepszych bramkarzy w Holandii. Teraz mimo konkurencji ze strony Jaspera Cilessena czy Marka Flekkena z Freiburga, ma szansę, by zagrać w meczu Ligi Narodów.

Jeszcze kilka lat temu Holender odchodził z PSV, w którym przez 3 lata rozegrał ledwo 18 meczów, a potem musiał mierzyć się z rocznym, głębokim kryzysem formy Vitesse. Pasveer po każdym z tych okresów wracał do pierwszego składu, udowadniając, że w piłce bycie cierpliwym może się opłacić. Wytrwałość to zresztą jedno ze słów, które będą często przywoływane przy opisywaniu 20-letniej kariery Pasveera. Jej zwieńczeniem może być debiut w reprezentacji Holandii.

Pasveera hartowano w cierpliwości już od pierwszych lat. Zaczęło się w Twente, czyli pierwszego klubu seniorskiego klubu Remko. Holender był tam głębokim rezerwowym i wchodził do składu na pojedyncze mecze. Przez 3 lata zgromadził ich 14, co dla młodego zawodnika musiało być deprymujące, nawet jeśli doliczymy 18 spotkań rozegranych w rezerwach. Niewiele pomogły przenosiny do Heraklesa Almelo, gdzie także musiał zostać rezerwowym. Stamtąd Pasveer został wypożyczony do grającego o poziom niżej Go Ahead Eagles. Początek nie był łatwy, bo 25-letni wówczas bramkarz nie dostawał szans gry i musiał przebijać się do pierwszej jedenastki.

W końcu się udało. Gdy Pasveer wywalczył miejsce w składzie, nie oddał go przez kolejne dwa lata. Holender zagrał łącznie 85 meczów, a w 35 zachował czyste konto, dzięki czemu jasne stało się, że po powrocie do Heraklesu może już walczyć o koszulkę z numerem 1. Przez 4 sezony gry w klubie z Almelo Pasveer bronił regularnie na poziomie Eredivisie, a w konsekwencji wywalczył sobie transfer do klubu w którym zaczynał karierę, czyli PSV. Po latach bramkarz będzie wspominał powrót do Eindhoven jako kolejną próbę charakteru. -Przynajmniej dobrze się bawiłem - dodawał z charakterystyczną dla siebie pogodą ducha.

„Rezerwowy PSV nie nadaje się do kadry”

W PSV Pasveer przegrał konkurencję z Jeroenem Zoetem, młodszym o siebie o 8 lat. Zoet, który obecnie jest rezerwowym bramkarzem Spezii Calcio, bronił regularnie w Eredivisie i Lidze Mistrzów, a obecnemu bramkarzowi Ajaxu pozostały tzw. ogony. 18 meczów przez 3 sezony to zdecydowanie zbyt mało, jak na bramkarza o dużych ambicjach i umiejętnościach. Epizod w PSV był na tyle nieudany, że stał się argumentem przeciwko powoływaniu Pasveera do kadry.

- To bramkarz, który ma 38 lat i grał mecze w Heraklesie, Go Ahead i Vitesse, a był rezerwowym bramkarzem w PSV. Skończył w Ajaksie jako rezerwowy bramkarz i nagle okazał się wystarczająco dobry dla reprezentacji Holandii? – retorycznie pytał Pierre van Hooijdonk w Studio Voetbal. Były reprezentant Holandii i zawodnik Benfiki, Celticu oraz Fenerbahce uważa, że zamiast Pasveera do kadry należało powołać 24-letniego Samuela Bijlowa z Feyenoordu. 38-letni bramkarz akceptuje krytykę i przyznaje, że w okres gry w PSV był dla niego nieudany.

- Dobrze myślę o PSV. Naprawdę nieźle się tam bawiłem. Oczywiście, że pod względem sportowym nie odniosłem sukcesu, a chciałem czegoś innego. Prawo trenera i klubu jest takie, by podejmować wybory. Zrobiłem wszystko, co mogłem, aby odnieść sukces, a klub zawsze był zadowolony ze sposobu, w jaki się zachowywałem. Sprawy nie potoczyły się tak, jak chciałem, ale to fantastyczny klub – mówił Pasveer po odejściu z Eindhoven.

"Pasveer nigdy nie marudzi"

Usposobienie Pasveera, który nawet w trudnych momentach kariery zachowywał się profesjonalnie, nie narzekał i okazywał wsparcie bramkarzom, z którymi rywalizował, to jedna z wyróżniających go cech. Holender nie psuł atmosfery w PSV, ani w Vitesse, gdzie także przez dłuższy czas nie był podstawowym zawodnikiem.

- To zawsze jest wybór trenera. Nie omawiałem z nim przyczyny odsunięcia od składu. Ja ciężko pracuję na miejsce w składzie. Przed i po treningu zawsze robię coś ekstra na siłowni lub na boisku. W tym sensie jestem teraz nagradzany – mówił Pasveer za czasów gry w Vitesse. Dziennikarz, który przeprowadzał z nim rozmowę dodał też: Pomaga ci również to, że nigdy nie marudzisz. - Zawsze tak się zachowywałem – odparł bramkarz i dodał: Chcę okazywać wsparcie bramkarzom nawet jeśli nie gram. Zawsze zachowywałem się tak samo.

Pasveer odszedł z PSV do Vitesse rok przed zakończeniem kontraktu. Liczył wówczas 33 lata. Niemal z miejsca został podstawowym bramkarzem, występował regularnie od momentu transferu, czyli lipca 2017 roku, aż do marca 2018 r., po czym stracił miejsce w składzie na ponad rok. Ten kryzys formy, który był spowodowany problemami w życiu osobistym Pasveera, był kolejną w jego karierze próbą wytrwałości.

"Do ojca mówię po imieniu"

Pasveer nie grał w Vitesse od marca 2018 do kwietnia 2019 roku. Ponad rok bez występów w pierwszym składzie. Bramkarz później przyznał, że był to najtrudniejszy okres w jego karierze, przy czym utrata miejsca w podstawowej jedenastce była tylko konsekwencją innych problemów, z którymi się mierzył.

- Kiedy dołączyłem do Vitesse, mój ojciec miał właśnie operację na otwartym sercu z komplikacjami z powodu zawałów mózgu w trakcie lub po operacji. Bardzo czekałem na to, czy będzie wszystko w porządku. To był bardzo niepoukładany okres w moim życiu. Cały ten stres, który nosisz ze sobą… Sytuacja w domu zawsze wpływa na boisko. Nie da się wtedy grać swobodnie, ale nie traktowałem tego jako wymówki. W tamtym czasie po prostu byłem nierówny. Wtedy traci się miejsce w składzie i trzeba się upewnić, że się walczy. Tak właśnie zrobiłem – podkreślił Pasveer w rozmowie z portalem vitesse.com.

Ojciec bramkarza po operacji wrócił do zdrowia, choć musiał zrezygnować z pracy. Eddie Pasveer z zawodu był fizjoterapeutą, a także pierwszym trenerem syna. - Zawsze zostawiał mi wolną rękę. Jeśli się nie zgadzałem, dawał mi też przestrzeń do podejmowania własnych wyborów. W tym czasie nauczyłem się zwracać do niego po imieniu, bo dziwnie mi było mówić "tato" wśród kolegów z drużyny na boisku treningowym. I tak do dziś zwracam się tak do ojca – podkreślił Remko.

Najlepsza forma w życiu

Zarówno klub, jak i Pasveer przeczekał kryzys formy, co, jak szybko się okazało, wyszło na korzyść obu stronom. Holender wrócił do składu w kwietniu 2019 roku i niebawem, po odejściu Bryana Linssena, został kapitanem drużyny. Od września 2020 roku aż do odejścia do Ajaxu Pasveer regularnie, co tydzień, grał z opaską na ramieniu i był uważany za lidera Vitesse.

Tak opisywał swoje podejście do roli kapitana - W razie potrzeby wiem, co trzeba powiedzieć. Gdy ktoś musi dostać po dupie, to dostanie. Ale z drugiej strony wspominam też o dobrych rzeczach. Jeśli to nie wypali, będę pierwszy, aby skrytykować. Nie wychodzę ze swojej roli. Lubię zarówno szczerość, jak i przytulną atmosferę w szatni – podkreślał Holender.

Rola w zespole, a przede wszystkim pozycja na boisku sprzyjała Pasveerowi, który w wieku 36 lat osiągnął „formę życia”. Holenderskie media używając tego sformułowania podkreślały osiągnięcia bramkarza Vitesse. Był on bliski pobicia rekordu Eredivisie w liczbie zachowanych czystych kont, wynoszącego wówczas 12 meczów. Do końca sezonu 19/20 Pasveer zgromadził ich 11. Bramkarz był też umieszczany obok Andre Onany i Marco Bizota wśród trzech najlepszych golkiperów Eredivisie tamtego roku.

Pasveer, biorąc pod uwagę swoje możliwości, chciał, by Vitesse po sezonie 2020/21 podpisało z nim umowę na kolejne dwa lata. Władze klubu godziły się tylko na rok.

- Nie chodzi tylko o bezpieczeństwo. Myślę, że będę mógł utrzymać ten poziom jeszcze przez kilka lat. Nadal bardzo lubię tę grę. Zabawa jest najważniejsza. Dwa lata byłyby idealne, ale klub chce rocznego porozumienia. To nie jest krytyka, tylko mój wiek, ale nie muszą się tego bać, bo wiem, że wytrzymam jeszcze kolejne lata – podkreślał doświadczony golkiper. Forma Pasveera w wieku 38 lat:

Czas pokazał, że to bramkarz miał rację. Dyrektorzy holenderskiego klubu chwalili go w mediach, ale w negocjacjach pozostawali nieugięci. Sytuację wykorzystał Ajax, który miał problemy z Andre Onaną, oskarżonym, a później skazanym za używanie dopingu. Do Pasveera zadzwonił dyrektor sportowy klubu Marc Overmars, który grał z nim w Go Ahead Eagles.

Pasveera nie trzeba było długo przekonywać. Podobnie jak w poprzednich klubach nie zostawił po sobie spalonej ziemi, a kibice Vitesse do tego momentu ciepło go wspominają i zaznaczają, że klub powinien zaproponować kapitanowi dwuletnią umowę. - Sprawa z Ajaxem została załatwiona w przeciągu tygodnia – podkreślał Pasveer i zaznaczył, że kluczowa okazała się kwestia długości umowy. - To dało mi dużą pewność. Jestem bardzo szczęśliwy – podkreślał bramkarz.

W momencie, w którym Pasveer przenosił się do Ajaxu, w klubie było już dwóch bramkarzy: Andre Onana, o którego sytuacji już wspominaliśmy, a także Martin Stekelenburg. Doświadczony bramkarz niebawem doznał kontuzji, a miejsce w bramce mógł zająć były kapitan Vitesse. - Oczywiście, że cieszę się z możliwości gry, choć dla Martina to bardzo rozczarowujące. Nikomu tego nie życzysz – zaznaczył Holender, który od września 2021 roku miał miejsce w pierwszym składzie Ajaxu. Od tego czasu stracił je tylko na kilka miesięcy, gdy od lutego do maja nie grał z powodu kontuzji.

Czas na powołanie do kadry

Pozycję Pasveera na holenderskich boiskach oddaje wypowiedź byłego trenera Vitesse, Lamberta Jagera. - To po prostu najlepszy bramkarz w kraju. Doskonale pasuje do systemu Ajaksu. Jakieś trzy lub cztery tygodnie przed transferem powiedziałem już moim chłopakom w szkole bramkarzy: jeśli Ajax jest sprytny, to sprowadzą Pasveera do Amsterdamu. Potem to się stało. Naprawdę dobry wybór – podkreślił szkoleniowiec.

Od kilku miesięcy przewidywano też, że Pasveer trafi do kadry. - Mówiąc w sekrecie, też na to czekałem. To nagroda za 20 lat kariery. Wiem, że nie jestem przyszłościowym zawodnikiem, ale pracuję ciężko, więc mogę powiedzieć, że jest to zasłużone powołanie. Z moim wiekiem jest podobnie jak z winem – śmiał się Pasveer. Alfred Schreuder, trener Ajaxu dodał: - Dla niego to był świetny rok. Niestety przytrafiła mu się kontuzja, ale wrócił i gra świetny sezon. Cudowna nagroda i wielkie osiągnięcie – podkreślił.

Pasveer jest znany m.in. z efektownego wznawiania gry z piłki stojącej, a także otwierających podań. Jeszcze w Vitesse, tylko w sezonie 2019/20, holenderski bramkarz zaliczył 4 asysty.  Jak na golkipera, to dość niespotykana statystyka, choć akurat Pasveer prawdopodobnie nie chciał, by tak ją określać. - Na nas, bramkarzy, mówi się Einzelgängers, czyli odmieńcy. Tak, czasami jesteśmy uważani za szaleńców, ale ja czuję się częścią zespołu. Często trenuję osobno, ale jako kapitan cenię też silne poczucie drużyny – podkreślał bramkarz.

Jedna z asyst Remko Pasveera w Vitesse:

Pasveer znalazł się w kadrze reprezentacji Holandii na spotkanie z Polską. Relację na żywo z meczu przeprowadzimy na sport.radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAB