Real - Sevilla: Burza po trafieniu Nacho, ale czy słuszna? Tłumaczymy [WIDEO]

15.05.2017 08:00
sport

W hicie 37. kolejki Primera Division Real Madryt rozbił na własnym stadionie Sevillę 4:1. Pierwszego gola - w kontrowersyjnych okolicznościach - zdobył Nacho, który nie czekając na gwizdek arbitra wykonał rzut wolny.

Nacho fot. Twitter
Zagłosuj

Która z drużyn zostanie mistrzem Hiszpanii?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W 10. minucie przed polem karnym rywali padł Marco Asensio i sędzia podyktował rzut wolny. Przytomnością umysłu wykazał się wówczas Nacho, który ustawił piłkę i posłał ją prosto do siatki obok zdezorientowanego golkipera gości, Sergio Rico.

Andaluzyjczycy protestowali, ale na nic się to zdało: gol został uznany pomimo, iż większość graczy nie była przygotowana do gry, niektórzy byli odwróceni od futbolówki, a jeden z piłkarzy Sevilli... w chwili strzału pomagał wstać z murawy Asensio.

Złamał przepisy?

Nacho w tej sytuacji wykazał się cwaniactwem i sprytem, ale część kibiców podkreślała, że obrońca "Królewskich" przekroczył w tej sytuacji zasady fair-play. Rzeczywiście, można to tak odbierać, ale czy złamał reguły gry w piłkę? Regulamin jest w tym przypadku bezlitosny dla Sevilli.

- Wykonanie rzutu wolnego nie wymaga sygnału gwizdka sędziego, chyba że sędzia zarządzi inaczej - czytamy. W tym przypadku arbiter Alberto Undiano Mallenco nie pokazał, iż "gramy na gwizdek". Nacho podjął ryzyko, bo gdyby piłka trafiła pod nogi rywali, też nie mógłby mieć pretensji, gdyby sędzia nie nakazał powtórzenia rzutu wolnego.

Krótko mówiąc: to, że Real zdobył w tej sytuacji gola jest połączeniem sprytu Nacho z gapiostwem przyjezdnych.

Krytyka z Barcelony

Najgłośniej w tej sytuacji - obok Andaluzyjczyków - protestowali fani Barcelony, która wciąż walczy o tytuł z Realem. Trzeba im jednak przypomnieć sytuację z 2012 roku, kiedy w starciu z Atletico, przy remisie 1:1, Messi także nie czekał na gwiazdek arbitra i zaskoczył strzałem z rzutu wolnego Thibaut Courtois. Ten gol także został uznany.

"To była chwila"

Po spotkaniu Nacho rozmawiał z dziennikarzami i ze stoickim spokojem skomentował swojego gola.

- To była chwila, w której trzeba było naprawdę szybko myśleć. Piłkarze byli rozrzuceni, bramkarz też nie na swoim miejscu. Pomyślałem, żeby strzelić i się udało - przyznał Hiszpan, który musiał zastąpić na lewej stronie Marcelo. Z tej roli wywiązał się znakomicie, bo oprócz trafienia zanotował także asystę przy bramce Toniego Kroosa

Na jedną kolejkę przed zakończeniem rozgrywek Barcelona i Real mają tyle samo punktów. "Królewscy" mają jednak do rozegrania zaległe spotkanie - w środę 17 maja zmierzą się na wyjeździe z półfinalistą Ligi Europy, Celtą Vigo. W ostatniej serii gier pojadą do Malagi, a "Duma Katalonii" zagra na Camp Nou z Eibar.

RadioZET.pl/realmadryt.pl/zzapolowy.com/KS

Oceń