Real - Juventus w finale LM: Rewanż po 19 latach. Łącznikiem Zinedine Zidane

Krzysztof Sobczak
02.06.2017 10:24
Zinedine Zidane
fot. PAP/EPA

Juventus po 19 latach dostanie okazję do zemsty na Realu Madryt za porażkę w finale Ligi Mistrzów. W sezonie 1997/1998 "Królewscy" wygrali ze "Starą Damą" 1:0, a jedyną osobą, która łączy oba wydarzenia, jest Zinedine Zidane.

Zagłosuj

Która z drużyn wygra Ligę Mistrzów?

Liczba głosów:

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W finale rozegranym na Amsterdam Arenie Francuz bronił barw... Juventusu, a dziś jest trenerem Realu. Jedynego gola zdobył Predrag Mijatović, a na murawie można było podziwiać plejadę gwiazd, m.in. Roberto Carlosa, Clarence'a Seedorfa, Fernando Hierro, Fernando Redondo czy Raula w ekipie z Hiszpanii oraz Angelo Peruzziego, Didier Deschampsa, Edgara Davidsa, Filippo Inzaghiego czy Alessandro del Piero w zespole z Italii.

Zobacz także

Historia "za i przeciw" Realowi

Historia przemawia na... korzyść i niekorzyść Realu. Kiedy madrytczycy dochodzili do finałów Ligi Mistrzów, zazwyczaj wygrywali. Tak było w 11 z 14 przypadków. Z drugiej strony nigdy żadnej z drużyn nie udało się obronić tego trofeum, a właśnie w takiej roli 3 czerwca w Cardiff wystąpią "Królewscy". Do tej pory taką szansę miały cztery ekipy: AC Milan, Ajax Amsterdam, Juventus, który w latach 1996-1998 grał w trzech finałach z rzędu, ale wygrał tylko przy pierwszym podejściu oraz Manchester United.

Dwa razy z rzędu w finałach wystąpiły także Bayern i Valencia, ale Niemcom udało się wygrać przy drugiej próbie, a Hiszpanie musieli uznać wyższość zarówno Realu (2000), jak i Bawarczyków (2001).

Real może przejść do historii, ale wcześniej jeden z najlepszych ataków w Europie będzie musiał znaleźć receptę na oszukanie najlepszej defensywy na Starym Kontynencie. A potem znaleźć jeszcze drogę do siatki Gianluigiego Buffona.

Trzecia szansa Buffona

- To byłoby największą radością w mojej karierze, na równi z mistrzostwem świata w 2006 roku. Traktowałbym to niemal jak nagrodę na koniec bardzo trudnej drogi naznaczonej przez odwagę, upór i ciężką pracę. Zawsze chciałem wygrywać i zawsze byłem przekonany, że mogę to zrobić razem z zespołem, kibicami i kolegami. To byłoby wspaniałe - mówił Gigi Buffon jeszcze przed rewanżem z AS Monaco.

39-letni bramkarz miał już dwie szanse na triumf w Champions League - w 2003 roku Juventus przegrał jednak w finale z Milanem, a przed dwoma laty musiał uznać wyższość Barcelony. Do trzech razy sztuka? Niewykluczone, ale po drugiej stronie stanie najbardziej utytułowana drużyna Europy z jednym z dwóch najlepszych piłkarzy na świecie, Cristiano Ronaldo.

Dodatkowa motywacja CR7

Cristiano Ronaldo może drugi raz z rzędu zostać królem strzelców Ligi Mistrzów. Na razie prowadzi jego wielki rywal Lionel Messi, ale on już swojego dorobku nie poprawi. Portugalczyk ma obecnie 10 goli i jeśli zdobędzie dwie bramki, wyprzedzi Argentyńczyka. Jedna pozwoli mu zrównać się z Leo.

Finał nie ma faworyta?

- To będzie finał, szanse są równe, wszystko może się wydarzyć, ale uważam, że jesteśmy w dobrej formie. Rozegramy ten pojedynek i go wygramy - zadeklarował Cristiano Ronaldo po półfinałowym odprawieniu Atletico Madryt.

Podobnego zdania są eksperci, m.in. Marek Koźmiński czy były golkiper Realu Jerzy Dudek, choć obaj dają minimalnie większe szanse "Królewskim". Co przemawia na ich korzyść? Doświadczenie gry w finałach - tylko i wyłącznie.

Jeśli jednak wierzyć w stare piłkarskie przysłowie, że "trofea zdobywa się skuteczną defensywą", wszelkie nierówności się niwelują i o jednoznaczne wskazanie faworyta jest piekielnie trudno. Tym bardziej, że to tylko jeden mecz, w którym o sukcesie bądź porażce może decydować forma dnia.

Nie pozostaje nic innego, jak czekać do 3 czerwca. Finał odbędzie się w Cardiff. Transmisje w TVP 1 i Canal+. Relacja na żywo na radiozet.pl.

RadioZET.pl/Przegląd Sportowy/meczyki.pl/PAP/TVN24/KS