Prztyczek w nos Jerzego Brzęczka. Kadrowicze błyskawicznie "odzyskali" formę [KOMENTARZ]

16.09.2019 16:56
Jerzy Brzęczek
fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER/EastNews

Reprezentanci Polski, którzy pod wodzą Jerzego Brzęczka wyglądają tak, jakby pierwszy raz w życiu zobaczyli się na boisku, mają za sobą znakomity weekend w lidze niemieckiej, włoskiej, drugiej angielskiej. Tymczasem selekcjoner po spotkaniach ze Słowenią i z Austrią narzekał, że nie mamy potencjału, by wygrać z piłkarzami z Bundesligi. A może po prostu nie mamy trenera, który jest w stanie skorzystać z potencjału, jakim dysponuje?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zobacz także

Do trafień Roberta Lewandowskiego dla Bayernu Monachium zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Kapitan biało-czerwonych potrzebował niespełna 180 sekund, by pokonać bramkarza lidera Bundesligi RB Lipsk, a w ciągu pierwszych 20 minut oddał więcej strzałów na bramkę niż podczas spotkań eliminacji Euro 2020 ze Słowenią i Austrią.

We Włoszech odblokował się Krzysztof Piątek, który skutecznie egzekwował rzut karny w starciu Milanu z Hellasem Verona. Trafienie cieszy, ale polski napastnik zaprezentował się wręcz beznadziejnie - nie potrafił przyjąć piłki, zastawić się, celnie podać, a do tego widać było w jego poczynaniach frustrację z kolejnych nieudanych zagrań. Być może pierwszy w tym sezonie gol sprawi, że wreszcie się odblokuje i znów stanie się "bomberem" z poprzedniego sezonu, gdy zachwycał całą Italię i w pół roku zapracował na transfer z Genoi do Mediolanu.

Strzelali też inni napastnicy: Kamil Wilczek zdobył bramkę i zanotował dwie asysty, a tempa w MLS nie zwalnia Kacper Przybyłko.

Championship - błysk Polaków

Błysnęli wszyscy nasi przedstawiciele z Championship. Kamil Grosicki popisał się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego, Mateusz Klich strzelił gola z rzutu karnego, a Krystian Bielik otrzymał tytuł zawodnika meczu w spotkaniu z Cardiff City, gdy zagrał - po raz pierwszy w tym sezonie - w roli defensywnego pomocnika. Tymczasem selekcjoner reprezentacji Polski prawdopodobnie siedząc w domu pomyślał sobie: "z czym do ludzi, przecież to tylko druga liga angielska, musimy realnie oceniać nasze możliwości na tle graczy z pierwszej ligi niemieckiej, pierwszej ligi słoweńskiej czy pierwszej ligi maltańskiej".

Żadnych problemów nie mamy z bramkarzami: Wojciech Szczęsny i Bartłomiej Drągowski zachowali czyste konta, a Rafał Gikiewicz obronił rzut karny. Łukasz Skorupski trzy razy wyciągał piłkę z siatki, ale jego Bologna pokonała Brescię. Łukasz Fabiański w poniedziałek zagra na wyjeździe z beniaminkiem Premier League Aston Villą.

"Zielińskiemu powinno coś przeskoczyć w głowie"

Po wyjeździe z Polski i powrocie do Włoch coś natychmiast przeskoczyło w głowie Piotra Zielińskiego, który pokazał się z bardzo dobrej strony w starciu z Sampdorią. Tu największa zasługa Jerzego Brzęczka - najwyraźniej publiczna reprymenda pomogła pomocnikowi we wskoczeniu na wyższy poziom w zaledwie pięć dni.

Interesujący jest również fakt, że trener Sampdorii Genua Eusebio Di Francesco w rywalizacji z ekipą z Neapolu postawił na Bartosza Bereszyńskiego w roli... lewego wahadłowego, a zatem na pozycji zbliżonej do tej z kadry. Obaj chyba nie zauważyli, że w ten sposób tracą solidnego prawego obrońcę na rzecz słabego lewoskrzydłowego.

Po meczach ze Słowenią i Austrią najmniejsze pretensje można było mieć do Grzegorza Krychowiaka, ale on w Lokomoiwie gra zupełnie inaczej - ma więcej zadań ofensywnych, a nie tylko przeciąć, odebrać i podać do najbliższego. W ostatniej kolejce ligowej z Soczi Polak zdobył zwycięskiego gola wcielając się w napastnika.

Brzęczek nie ma pomysłu na kadrę

Nie wdaję się w głupią dyskusję, że w klubie zawodnicy grają lepiej, bo mają lepszych kolegów wokół siebie i w jeszcze głupszą o chęci bądź niechęci oddania wszystkiego dla kadry. Oskarżanie zawodników o brak zaangażowania źle świadczy o kibicach i dziennikarzach, bo nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Jedynym problemem, według mnie, jest selekcjoner, którego taktyka "Krystian/Robert/Piotrek/Grzesiek/Bartek/Janek/Kamil/Kamil/Tomek/Dawid/Krzysiek itd. próbuj" nie przynosi żadnych rezultatów. Reprezentacja Polski nie jest samograjem, nie zagra tak samo za każdym razem w losowym ustawieniu i zestawieniu personalnym, nie można zawodników rzucać po pozycjach i kazać im grać bez względu na to, gdzie zostaną ustawieni. Ja wiem, że na początku był chaos, ale ten chaos w kadrze Brzęczka trwa w najlepsze od roku i nijak nie widać postępów.

Oglądając z trybun spotkanie z Austrią długimi fragmentami miałem wrażenie, że nasza drużyna cofnęła się wręcz do czasów Franciszka Smudy i Waldemara Fornalika. "Dzida" do przodu na Lewandowskiego i modlitwa do niego, by zrobił coś z niczego - no tak się nie da wygrywać nie tylko z Włochami, Francją czy Belgią, ale także z europejskimi średniakami, do których niestety nam jest coraz bliżej.

Takimi występami jak w ten weekend polscy piłkarze dają do zrozumienia selekcjonerowi, że to nie jest problem słabej formy zawodników, ale beznadziejnej taktyki. Jeśli Brzęczek nie wyciągnie wniosków, to nawet wygrane eliminacje nie powinny moim zdaniem uratować jego pozycji i na turniej powinniśmy jechać już z innym trenerem. Kwalifikacje nie są celem samym w sobie - w takiej stawce obciachem będzie nie awansować, ale nie o to chodzi, by znowu dostać bęcki od wszystkich i wracać do domu po trzech spotkaniach. A z taką postawą jak w meczach ze Słowenią czy z Austrią nie mamy czego szukać na Euro 2020.

RadioZET.pl