Zamknij

Przerażające wyznanie ukraińskiego piłkarza. "Rosjanie strzelają do wszystkich"

07.04.2022 14:54
Wiktor Kowalenko
fot. Instagram screen/acspezia

Wiktor Kowalenko w rozmowie z "La Gazzetta dello Sport" ujawnił, jakich makabrycznych czynów dopuszczają się Rosjanie w Chersoniu - jego rodzinnym mieście. W szokującym wyznaniu opowiedział także o tym, co wojsko Władimira Putina zrobiło z jego przyjacielem.

Wiktor Kowalenko pochodzi z Chersonia, prawie 300 tys. miasta na południu Ukrainy, które jest obecnie atakowane przez wojska Władimira Putina. Ukrainiec w rozmowie z "La Gazzetta dello Sport" ujawnił szokujące informacje.

ZOBACZ TAKŻE: Wojna na żywo - najnowsze informacje

- Rosjanie strzelają do samochodów, nie obchodzi ich, czy to cywile, kobiety, dzieci. Moi rodzice nie chcą wyjeżdżać, jak wielu innych Ukraińców. Jeśli opuścisz dom, a potem wrócisz, to nie będzie w nim niczego. Rosjanie zabiorą wszystko. Wybór jest prosty - trzeba zostać i chronić dom oraz życie. Mój ojciec posiada broń. Ma nadzieję, że jej nie użyje, ale jest gotów się bronić - zaznaczył.

Wstrząsające wyznanie Kowalenko

Kowalenko wspomina także o tragicznym losie swojego przyjaciela. - To jest mój przyjaciel - Wiktor Kowalenko wyciągnął zdjęcie i pokazał je dziennikarzowi gazety. Na fotografii (nie została opublikowana ze względu na drastyczną treść) widać było samochód z otwartymi drzwiami. Obok niego leżało ciało mężczyzny. - Przez pięć dni ukrywał się w schronie, później próbował uciec. Ze swoim bratem i dziewczyną wsiedli do samochodu. Zatrzymali go. Zabili mężczyzn, dziewczynę przetrzymywali przez trzy godziny, później ją puścili. Krzyczała - ujawnił.

Piłkarz Spezia Calcio wspomniał również o swoim stałym kontakcie z rodzicami, którzy są w Ukrainie. Mimo codziennych rozmów zawodnik cały czas martwi się o życie swoich najbliższych. - Niepewność zabija. Rano dzwonię do brata, ale często po 20 sekundach połączenie zostaje przerwane. Jest blokowane. W ciągu dnia dzwonię do matki. Każdy mnie uspokaja, ale nie wiem, czy mówią mi prawdę. Pewnie obawiają się, że połączenia mogą być na podsłuchu. Już nawet nie wysyłają mi zdjęć - skwitował.

RadioZET.pl/La Gazzetta dello Sport