Bitwa o Premier League: Remis na Old Trafford, gol tygodnia Sigurdssona [PODSUMOWANIE]

22.10.2019 18:24
Manchester United - Liverpool
fot. PAP/EPA

Trwa bitwa o Premier League. W dziewiątej kolejce angielskiej ekstraklasy byliśmy świadkami prawdziwego hitu: meczu Manchester United - Liverpool. Chociaż pojedynek pomiędzy dwoma najbardziej utytułowanymi drużynami w lidze nie zachwycił tak, jak wskazuje na to jego renoma, w spotkaniu nie zabrakło kontrowersji. Z kolei w pierwszym meczu kolejki Gylfi Sigurdsson w fenomenalnym stylu dobił West Ham United. Zobacz wideo jego przepięknego gola. Zapraszamy do podsumowania tygodnia w PL!

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Niezwykle ciekawie zapowiadająca się dziewiąta kolejka Premier League rozpoczęła się od meczu Evertonu z West Ham United. Popularni "The Toffees" zawodzą w tym sezonie, choć niewiele więcej dobrego możemy powiedzieć o aktualnej formie podopiecznych Manuela Pellegriniego. Londyńczycy mieli co prawda serię pięciu meczów bez porażki, lecz zakończyła ją przegrana z Crystal Palace. Po tym meczu "The Hammers" zaliczyli drugą wpadkę.

Everton pokonał West Ham, a Gylfi Sigurdsson strzelił bramkę tygodnia [WIDEO]

Everton gładko zwyciężył bowiem 2:0. Piłkarze grający pod wodzą Marco Silvy zdecydowanie przeważali w spotkaniu i spokojnie mogli wygrać ten mecz wyżej, gdyby nie słaba postawa strzelców. Gole dla liverpoolczyków strzelali kolejno po solowej akcji Bernard, a następnie po swoistym ozdobieniu tego pojedynku - Gylfi Sigurdsson. Przy trafieniu Brazylijczyka asystował zdecydowanie najlepszy na boisku Theo Walcott, zaś do fenomenalnego gola Islandczyka swoją cegiełkę dołożył Richarlison. Przed Państwem "dziesiątka" Evertonu!

Sensacyjny remis Tottenhamu, ciężka przeprawa Chelsea

Jeśli chodzi o sobotnie spotkania rozgrywane o godzinie 16:00, warto zacząć od sensacyjnego remisu Tottenhamu z Watfordem. Popularni "Spurs" stracili bramkę już w szóstej minucie po świetnym dograniu Daryla Janmaata do Abdoulaye'a Doucoure. W kolejnych fazach meczu podopieczni Mauricio Pochettino niezwykle męczyli się z "Szerszeniami", a świetne spotkanie w defensywie rozgrywał Christian Kabasele. "Koguty" "udziobały" rywali dopiero w 86. minucie spotkania. Fatalny błąd Bena Fostera w bramce wykorzystał zdecydowanie najlepszy na murawie Dele Alli. Mecz zakończył się wynikiem 1:1.

O tej samej godzinie swoje spotkanie rozgrywało Chelsea przeciwko Newcastle United. "The Blues" naciskali rywali przez niemalże całe starcie, jednak gola udało im się strzelić dopiero w 73. minucie. Marcos Alonso wykorzystał wówczas dobre podanie od świetnego tego dnia Calluma Hudsona-Odoi i pokonał Martina Dubravkę. Przy okazji Hiszpan ustalił też wynik meczu, ponieważ pojedynek zakończył się rezultatem 1:0.

Wielkie emocje w Birmingham i Leicester

W tym samym czasie toczyło się wyśmienite spotkanie w Birmingham. Aston Villa podejmowała u siebie Brighton, które ostatecznie ograła 2:1. Ostatecznie, bowiem od 21. minuty goniła wynik po golu Adama Webstera, a bramkę na wagę zwycięstwa autorstwa Matta Targetta zdobyła w doliczonym czasie meczu. Goście od 35. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Aarona Mooya, jednak szczelnie bronili swojego pola karnego przez większość czasu. Pierwsze trafienie dla "The Villans" zaliczył najlepszy na boisku Jack Grealish.

Interesujący mecz rozegrano także w Leicester. Popularne "Lisy" wygrały spotkanie z Burnley w bardzo podobnych okolicznościach do Villi. W 26. minucie gola dla gości strzelił Chris Wood, by jeszcze przed przerwą wyrównał Jamie Vardy. W 74. bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Youri Tielemans. Warto dodać, że Burnley było bardzo bliskie wyrównania. W doliczonym czasie do bramki trafił ponownie Wood, jednak podczas strzału wyraźnie faulował rywala i koniec końców VAR nie uznał trafienia Nowozelandczyka.

W starciu drużyny Jana Bednarka (rozegrał pełne 90 minut) z Wolves padł remis. Southampton było lepszym zespołem na murawie, jednak swoją przewagę potrafiło udokumentować zaledwie jednym trafieniem. Ładnego gola po solowej akcji w 53. minucie strzelił dla "Świętych" Danny Ings. Już parę chwil później było jednak 1:1. Po faulu Pierre'a-Emile'a Hojbjerga we własnym polu karnym, bramkę z jedenastu metrów zdobył Raul Jimenez. Więcej goli w tym spotkaniu już nie padło.

Najnudniejszym zdaje się sobotnim meczem był pojedynek Bournemouth z Norwich City, w którym padł bezbramkowy remis. Popularne "Wisienki" dominowały, ale "Kanarki" urwały im punkt po dobrym spotkaniu rozegranym w defensywie.

Pewne zwycięstwo Manchesteru City i podział punktów w North-West Derby

Na "deser" w sobotę o godzinie 18:30 czasu polskiego czekało nas starcie Crystal Palace z mistrzem Anglii, Manchesterem City. "The Citizens" całkowicie zdominowali rywala, nie dając mu szans już w pierwszej połowie. W 39. minucie meczu Gabriel Jesus strzelił pięknego gola szczupakiem, zaś dwie minuty później do siatki trafił, po fantastycznym zagraniu Raheema Sterlinga, David Silva. W drugiej części spotkania nie padło więcej bramek, gdyż pokaz umiejętności bramkarskich prezentowali nam zarówno Wayne Hennessey, jak i Ederson. Szczególnie ten drugi popisał się fantastyczną interwencją przy strzale Wilfreda Zahy, gdy sparował piłkę lecącą w lewy górny róg bramki na poprzeczkę.

W niedzielę, dość nietypowo, odbył się tylko jeden mecz angielskiej ekstraklasy. Ale za to jaki. Manchester United podejmował u siebie ubiegłorocznych triumfatorów Ligi Mistrzów, lidera tabeli - Liverpool FC. Czy sprostał zadaniu? Jeszcze jak.

Od początku meczu nie brakowało na boisku walki, ale dogodnych okazji zespoły nie potrafiły sobie stworzyć. Dopiero w 36. minucie prowadzenie gospodarzom dał Marcus Rashford, który wykończył szybki kontratak Daniela Jamesa. Uznanie gola wzbudziło kontrowersje, bo wydawało się, że akcja została zapoczątkowana od faulu Victora Lindelofa na Divocku Origim. Sędzia Martin Atkinson zaczekał na opinie arbitrów wideo, którzy jednak przewinienia się nie dopatrzyli.

Niespełna dziewięć minut później VAR znów musiał reagować. Z wyrównującego gola Sadio Mane cieszyli się kibice "The Reds", gdy gracze "Czerwonych Diabłów" zaczęli sygnalizować sędziemu dotknięcie piłki ręką przez Senegalczyka. Angielski arbiter wziął sobie do serca te uwagi, a jego ekipa od wideoweryfikacji potwierdziła coś, co za chwilę na powtórce okazało się oczywistością (w przeciwieństwie do rzekomego braku faulu na Origim) - skrzydłowy gości przyjął sobie piłkę z pomocą dłoni.

W drugiej połowie Liverpool przeważał, ale w jego akcjach brakowało dynamiki. Widoczna była absencja kontuzjowanego Mohameda Salaha. Po godzinie gry trener Juergen Klopp zdecydował się na zmiany i to właśnie wprowadzony Adam Lallana wpakował piłkę do siatki w 85. minucie po dośrodkowaniu Andy'ego Robertsona. Wracający do pełni formy Anglik ustalił wynik, a North-West Derby zakończyły się podziałem punktów - pierwszym w tym sezonie dla liverpoolczyków.

W poniedziałek miejsce miał ostatni, 10. mecz dziewiątej kolejki Premier League. Arsenal grał na wyjeździe z Sheffield i... poniósł sensacyjną porażkę 0:1. Fenomenalnie spisujący się w defensywie tercet gospodarzy - Chris Basham, John Egan oraz Jack O'Connell - nie dał zwyciężyć zdecydowanie lepiej spisującym się na murawie "Kanonierom". Ostatni ze wspomnianych obrońców wziął również udział przy zwycięskim golu na Bramall Lane. Angielski defensor zgrywał bowiem głową po świetnej wrzutce z rzutu rożnego do niepilnowanego Lysa Mousseta. Francuski napastnik z kilkudziesięciu centymetrów wpakował piłkę do pustej bramki. To był jedyny gol w tym spotkaniu. Resztę roboty perfekcyjnie wykonali Dean Henderson i spółka.

Tabela Premier League po 9. kolejce

Tabela Premier League

Drużyna tygodnia w 9. kolejce Premier League wg Radia Zet

Drużyna tygodnia - 9. kolejka PL

Zawodnik i menedżer tygodnia w 9. kolejce Premier League wg Radia Zet

Zawodnikiem tygodnia zostaje Anglik Jack Grealish, którego bramka i asysta dały Aston Villi bardzo ważne zwycięstwo z Brighton. Menedżerem dziewiątej kolejki nie może być kto inny, jak Brytyjczyk Chris Wilder, który perfekcyjnie przygotował Sheffield do meczu z dużo silniejszym Arsenalem. Dyspozycja obrony nie dała "The Gunners" szans na stworzenie sobie stuprocentowych sytuacji, a efektywna postawa przy stałych fragmentach gry dała "Szablom" może nie w pełni zasłużone, ale z pewnością ciężko wypracowane zwycięstwo.

RadioZET.pl