Zamknij

Premier League: Burnely przerwało serię Liverpoolu, znamy pierwszego spadkowicza

12.07.2020 10:00
Michail Antonio
fot. PAP/EPA

Burnley FC zremisowało na wyjeździe z Liverpoolem 1:1 w meczu 35. kolejki Premier League i tym samym przerwało serię 24 zwycięstw z rzędu u siebie "The Reds". Z kolei West Ham United Łukasza Fabiańskiego rozbił na wyjeździe Norwich City 4:0 i przypieczętował spadek "Kanarków" do Championship. Cztery gole dla popularnych "Młotów" zdobył Michail Antonio.

Piłkarze Norwich City po porażce w 35. kolejce u siebie 0:4 z West Ham United, którego bramki strzegł Łukasz Fabiański, stracili szansę utrzymania w Premier League

Bohaterem meczu z Norwich był Michail Antonio. 30-letni piłkarz "Młotów" zdobył wszystkie cztery bramki - w 11., 45+1., 54. i 74. minucie.

Premier League: Antonio przypieczętował spadek Norwich

- Bardzo mi przykro, szczególnie z uwagi na naszych kibiców i wszystkie osoby związane z tym niesamowitym klubem, że nie byliśmy w stanie dokonać kolejnego cudu - powiedział po przesądzonym spadku z Premier League niemiecki trener Norwich City Daniel Farke.

Jak przyznał, jego drużyna była "mniej więcej taka sama" jak ta, która wywalczyła awans w ubiegłym sezonie, więc spadek nie jest "nieoczekiwanym rezultatem".

Na trzy kolejki przed końcem sezonu zamykający tabelę Norwich ma 21 punktów i traci już 13 do bezpiecznej strefy, czyli 17. miejsca, zajmowanego przez Watford (pokonał w sobotę 2:1 Newcastle United).

Będący coraz bliżej utrzymania West Ham United Łukasza Fabiańskiego jest 16., również z dorobkiem 34 punktów.

Piłkarze w tej kolejce Premier League grają z czarnymi opaskami, a spotkania są poprzedzane minutą ciszy - na znak żałoby po śmierci w wieku 85 lat mistrza świata z 1966 roku Jacka Charltona.

Zobacz także

Premier League: Burnley zakończyło fenomenalną serię Liverpoolu

Już od kilku kolejek pewny tytułu - pierwszego od 30 lat - jest Liverpool. W sobotę piłkarze trenera Juergena Kloppa zremisowali u siebie z Burnley 1:1. Na gola Szkota Andrew Robertsona w 34. minucie odpowiedział w drugiej połowie doświadczony napastnik gości Jay Rodriguez.

"The Reds" stworzyli kilka dogodnych sytuacji, ale to goście mogli w końcówce meczu zapewnić sobie zwycięstwo - Islandczyk Johann Berg Gudmundsson trafił w poprzeczkę.

"Powinniśmy byli zdobyć co najmniej dwa, trzy lub cztery gole" - stwierdził Klopp.

Z kolei trener Burnley Sean Dyche był zadowolony z postawy swojej drużyny w drugiej połowie.

"W końcówce uderzyliśmy w poprzeczkę, ale myślę, że trzy punkty to byłoby chyba zbyt dużo. Broniliśmy dobrze i nasz bramkarz też zagrał dobrze" - przyznał Dyche.

Remis oznacza, że zakończyła się niesamowita seria 24 ligowych zwycięstw u siebie "The Reds". Poprzednim razem stracili punkty w Premier League na Anfield 30 stycznia 2019 roku, gdy zremisowali z Leicester City 1:1.

Na trzy kolejki przed końcem sezonu Liverpool ma 93 punkty. Jeżeli chce pobić rekord Manchesteru City sprzed dwóch lat (100 punktów), musi wygrać wszystkie trzy pozostałe mecze.

Zobacz także

Premier League: Man City rozgromił Brighton, Chelsea rozbite przez Sheffield

Podopieczni Josepa Guardioli natomiast gładko rozprawili się w sobotę na wyjeździe z Brightonem 5:0. Hat-trickiem popisał się Raheem Sterling, a po jednym trafieniu dołożyli Gabriel Jesus i Bernardo Silva.

Zaskakującym wynikiem zakończyła się potyczka Chelsea na wyjeździe z Sheffield United. "The Blues" przegrali z "Szablami" aż 0:3 i, jeśli w niedzielę Leicester i Manchester United wygrają swoje mecze, mogą spaść z trzeciego nawet na piąte miejsce. Dwie bramki dla Sheffield trafił David McGoldrick, jedną - Oliver McBurnie.

W ostatnim sobotnim meczu walczący o utrzymanie Watford pokonał u siebie Newcastle United 2:1. Dwa gole z rzutów karnych zdobył dla "Szerszeni" Troy Deeney, a dla "Srok" trafił Dwight Gayle.

RadioZET.pl/PAP

Posłuchaj podcastu