Liverpool - City: Bitwa o Anglię już na półmetku. "The Citizens" pod ścianą [ZAPOWIEDŹ]

10.11.2019 11:41
Liverpool - City
fot. ADRIAN DENNIS/AFP/East News

Mecz Liverpool - Manchester City to pojedynek, który może przesądzić o mistrzostwie już na półmetku Premier League. "The Citizens" stoją bowiem pod ścianą - albo odrobią straty na trzy oczka do rywala, albo spadną na czwarte miejsce w tabeli. Liverpool przyjmie obrońców tytułu na Anfield Road z wciąż bezpieczną, sześciopunktową przewagą.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Sytuację Manchesteru City poważnie skomplikowały dwa czynniki: pierwszy - "The Citizens", jak każda maszyna, potrafią się czasem zaciąć oraz drugi, ten sam, który sezon temu krzyżował plany Liverpoolowi - "The Reds" są nieomylni. Twór Juergena Kloppa się nie zacina, to nie machina a superkomputer stworzony do wygrywania nawet przegranych meczów.

>> Liverpool - City NA ŻYWO: Obrońcy tytułu walczą z liderem w bitwie o Anglię

Liverpool - City: Obrońcy tytułu powalczą z liderem w bitwie o Anglię

Liverpool rozegrał w tym sezonie 19 spotkań. Tylko trzech z nich nie wygrał. Dwa razy zwyciężył po rzutach karnych, cztery razy po golach w końcówkach, z czego w ostatniej kolejce, z Aston Villą, po dwóch bramkach w doliczonym czasie. Liverpool mógł przegrać z Manchesterem United, mógł przegrać z Chelsea i z Arsenalem. Dwa z tych meczów wygrał, z United zremisował, również po golu w końcówce. Liverpool Juergena Kloppa zaznał porażki tylko dwa razy w tym sezonie - z Napoli w pierwszej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów i... z Manchesterem City po rzutach karnych w meczu o Tarczę Wspólnoty.

Bilans bezpośrednich pojedynków w ostatnim roku to karta przetargowa podopiecznych Pepa Guardioli. W październiku ubiegłego roku "Obywatele" zremisowali z "The Reds" na Anfield 0:0, chociaż to właśnie piłkarze z Manchesteru mieli przewagę nad rywalem. W 86. minucie karnego nie strzelił jednak Riyad Mahrez, przez co nie znalazło to odwzorowania w wyniku. Trzy miesiące później przyszedł czas na rewanż, a już u siebie, na Etihad Stadium, "The Citizens" pokonali rywali 2:1. Prowadzenie gospodarzom dał Sergio Aguero, wyrównał Roberto Firmino, a wynik ustalił Leroy Sane. W sierpniu po regulaminowym czasie gry padł remis, ale to właśnie City okazało się skuteczniejsze przy wykonywaniu "jedenastek" i to City sięgnęło po Tarczę. Czy to jednak wystarczy, by i tym razem zatrzymać rozpędzony Liverpool?

Ciężko stwierdzić, bowiem jedyne występy piłkarzy Guardioli przeciwko drużynom z Top Six, to właśnie wygrana po rzutach karnych z "The Reds" i remis 2:2 z Tottenhamem. Mimo to City zgubiło już trzy punkty z Norwich i Wolverhampton. Obecni mistrzowie Europy zagrali takich spotkań siedem. Przegrali tylko z "Obywatelami" i zremisowali tylko z United. Resztę wygrali.

Chciałoby się powiedzieć, że chociaż zdrowotnie przewaga ma miejsce po stronie gości, ale nic z tego. Podczas gdy Liverpool nie będzie mógł skorzystać "jedynie" z Joela Matipa, Xherdana Shaqiriego i i tak nie grającego wiele Nathaniela Clyne'a, Manchester City będzie musiał się obejść bez pierwszego bramkarza, Edersona, najlepszego defensora, Aymerica Laporte'a, Leroya Sane oraz Oleksandra Zinchenki. Dodatkowo wciąż wątpliwe wydają się być występy Davida Silvy i Rodriego.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to Liverpool stanie dziś na podium zwycięzcy bitwy o Anglię, jednak nie zapominajmy, że po stronie Manchesteru City jest Pep Guardiola, jeden z największych lub nawet, jak niektórzy twierdzą, największy mózg taktyczny piłki nożnej na świecie. Czy zdziesiątkowanym składem uda mu się powstrzymać rozpędzony superkomputer Juergena Kloppa? Przekonamy się już w niedzielę 10 listopada o godzinie 17:30 na Anfield Road.

>> Liverpool - Manchester City: Transmisja TV i online. Gdzie obejrzeć szlagier PL?

RadioZET.pl