Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Premier League: Boruc zatrzymał Chelsea, zmarnowana szansa Liverpoolu

30.01.2019 23:51
sport

Piłkarze AFC Bournemouth, z Arturem Borucem w bramce, pokonali na własnym stadionie Chelsea Londyn 4:0 w środowym meczu 24. kolejki Premier League. Prowadzący w tabeli Liverpool tylko zremisował u siebie z Leicester City 1:1.

Liverpool fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Boruc po raz drugi z rzędu zagrał w ligowym meczu i ponownie zachował czyste konto. Chelsea w pierwszej połowie przez 70 procent czasu gry utrzymywała się przy piłce, a łącznie oddała siedem celnych strzałów, ale blisko 39-letniego bramkarza londyńczycy nie potrafili pokonać.

Zepchnięte do defensywy "Wisienki" w drugiej połowie wyprowadziły skuteczne kontrataki. W 47. minucie prowadzenie dał im reprezentant Norwegii Joshua King, który później ponownie wpisał się na listę strzelców. Z goli cieszyli się jeszcze David Brooks oraz Charlie Daniels.

- Chelsea grała dobrze, ale Boruc popisał się kilkoma światowej klasy interwencjami. Dodało nam to animuszu i sami wzięliśmy się za zdobywanie goli - powiedział trener Bournemouth Eddie Howe.

To była pierwsza porażka Chelsea różnicą czterech bramek od 1996 roku, kiedy uległa Liverpoolowi 1:5.

W środę na boisko wybiegł też Jan Bednarek. Obrońca reprezentacji Polski został ukarany żółtą kartką, a jego Southampton zremisował u siebie z Crystal Palace 1:1. W 41. minucie prowadzenie gościom dał Wilfried Zaha, natomiast w 77. wyrównał James Ward Prowse.

Liverpool nie zdołał w pełni wykorzystać wtorkowej porażki Manchesteru City z Newcastle (1:2). Piłkarze trenera Juergena Kloppa świetnie zaczęli spotkanie z Leicester, bo już w trzeciej minucie gola zdobył Senegalczyk Sadio Mane. Gospodarze przeważali, ale tuż przed przerwą "Lisy" wyrównały za sprawą Harry'ego Maguire'a.

W drugiej połowie "The Reds" mieli problem ze stworzeniem sobie dogodnej sytuacji, a raz skrzywdził ich sędzia, który nie zauważył faulu na Naby Keicie i nie podyktował ewidentnego rzutu karnego.

- Rywal był dobrze zorganizowany, a murawa pokryta śniegiem dodatkowo utrudniała nam zadanie. Jeśli chodzi o rzut karny, to bardziej oczywistej sytuacji nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Dlaczego nie został podyktowany trzeba pytać sędziego, a nie mnie - podkreślił Klopp.

Liverpool ma teraz pięć punktów przewagi nad broniącym tytułu Manchesterem City. Trzeci ze stratą siedmiu jest Tottenham Hotspur. "Koguty" od 38. minuty i bramki Craiga Cathcarta przegrywały u siebie z Watfordem, ale zdołały wygrać 2:1 dzięki golom w końcowych dziesięciu minutach Koreańczyka Heung-min Sona oraz Hiszpana Fernando Llorente.

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń