Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Krzysztof Piątek fot. MIGUEL MEDINA/AFP/East News

Polski napastnik w lidze zagranicznej. Krzysztof Piątek notuje lepszy start niż Lewandowski

18.02.2019

Krzysztof Piątek kolejnymi znakomitymi występami w Serie A buduje i umacnia swoją pozycję na rynku napastników w Europie. Zawodnik Milanu notuje lepszy start w lidze zagranicznej niż Robert Lewandowski i inni snajperzy, którzy w ostatnim okresie zamienili ekstraklasę na wielki futbol.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Krzysztof Piątek latem przeniósł się z Cracovii do Genoi za 4,5 miliona euro. 23-latek od razu obalił mit o potrzebie aklimatyzacji w nowym otoczeniu i błyskawicznie podbił serca fanów ekipy z Ligurii. W 22 meczach zdobył 19 goli, a zimą, ku niezadowoleniu kibiców, odszedł za 35 mln do Milanu. W tak szybką karierę nie wierzył chyba nikt poza samym zawodnikiem i Michałem Probierzem.

- Jeśli ktoś teraz nie da za Piątka 3-5 mln, to za parę lat będzie musiał zapłacić 30 mln - przekonywał jeszcze przed transferem do Genoi opiekun "Pasów". Szkoleniowiec Cracovii był blisko, z tą różnicą, że wystarczyło do tego parę miesięcy.

Po transferze do Mediolanu Piątek nie zwolnił tempa, a jeszcze przyspieszył. Sześć goli w pięciu spotkaniach, pobity 70-letni rekord klubu i kolejne peany na jego cześć świadczą o "gwiezdnym czasie" tego napastnika. - On jest jak niemowlak, tylko zamiast "mama, mama, mama", powtarza "gol, gol, gol" - mówił trener Milanu Gennaro Gattuso.

Takiego startu w pięciu najsilniejszych ligach Europy w ostatnim czasie nie miał żaden inny polski snajper, włącznie z Robertem Lewandowskim.

Pierwszy sezon Lewandowskiego w BVB

Robert Lewandowski trafił do Borussii Dortmund z Lecha Poznań przed sezonem 2010/2011 mając 22 lata, a więc o rok mniej od Piątka. Pierwsze zetknięcie z Bundesligą nie było jednak dla niego pasmem sukcesów. Juergen Klopp częściej stawiał na Lucasa Barriosa, a "Lewego" widział w roli fałszywego napastnika bądź po prostu rozgrywającego. Co więcej, rezerwowego.

W rozgrywkach 10/11 kapitan reprezentacji Polski wystąpił łącznie w 43 meczach, w których strzelił dziewięć goli i zanotował cztery asysty. Piątek, po 2/3 sezonu, ma blisko trzy razy więcej trafień od "Lewego" z tamtego okresu.

Rok później Lewandowski był już podstawowym napastnikiem BVB, co natychmiast przełożyło się na liczby. 47 meczów, 30 goli i 12 asyst musiało robić wrażenie.

Pierwszy sezon w lidze zagranicznej: Milik, Teodorczyk i inni

Trzeci z naszych aktualnie reprezentacyjnych napastników Arkadiusz Milik po prostu odbił się od wielkiego futbolu i długo musiał czekać na prawdziwą szansę. 19-letni zawodnik zamienił Górnik Zabrze na Bayer Leverkusen zimą 2013 roku. W zespole "Aptekarzy" nie zaistniał - w sześciu meczach rozegrał łącznie 55 minut i zanotował jedną asystę.

Następnie poszedł na wypożyczenie do Augsburga, gdzie również szału nie było - 21 spotkań i dwa gole. Powrót do Bayeru nie był dobrym pomysłem, aż wreszcie w sezonie 2014/2015 Milik znalazł swoje miejsce na ziemi w Amsterdamie. W Ajaxie spędził dwa sezony, w trakcie których wystąpił w 75 meczach, strzelił 47 goli, zaliczył 21 asyst i zapracował na wielki transfer do Napoli.

Rozlicz PIT za darmo z Fundacją Radia ZET

Łatwego początku nie miał także Łukasz Teodorczyk, choć on zamiast wyjechać na Zachód wybrał opcję wschodnią. Dynamo Kijów nie było dla niego ziemią obiecaną i dopiero przenosiny do Anderlechtu sprawiły, że stał się napastnikiem dużej klasy. Tytuł króla strzelców ligi belgijskiej nie wziął się przecież z niczego. Jego przygoda z Udinese nie jest na razie udana, ale duży wpływ na to miała kontuzja. Dopiero w miniony weekend "Teo" strzelił swojego pierwszego gola w barwach "Zebr".

Mariusz Stępiński musiał zrobić krok w tył i wrócić z Niemiec do Polski, by jeszcze raz dostać szansę gry w mocnej lidze. W tym sezonie zdobył 6 goli w Serie A, ale jego Chievo zmierza wprost do drugiej ligi włoskiej.

Milik, Teodorczyk, a nawet Lewandowski potrzebowali czasu, aby zaadaptować się do wymogów Bundesligi czy Serie A, natomiast Krzysztof Piątek od pierwszej minuty na włoskich boiskach pokazuje, że ma wystarczająco dużo umiejętności i ambicji, by już teraz stanowić o sile rodzącego się na nowo Milanu. Trzymam kciuki, aby ten jego "gwiezdny czas" trwał jak najdłużej, a przede wszystkim, aby selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek potrafił to jakoś poskładać w taki sposób, aby zmieścić na murawie zarówno "Lewego", jak i Milika oraz Piątka.

Krzysztof Sobczak