Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Zbigniew Boniek: Nie rozumiem krytyki i narzekania po wygranym meczu

05.09.2017 18:09
sport

Prezes PZPN Zbigniew Boniek nie ukrywa zadowolenia po wygranej w Warszawie z Kazachstanem 3:0 w eliminacjach mistrzostw świata. - Nie rozumiem krytyków. Co musiałoby się stać w meczu z tym rywalem, żeby ludzie byli zadowoleni? - dodał w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej.

Zbigniew Boniek: Nie rozumiem krytyki i narzekania po wygranym meczu fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Zagłosuj

Czy Polska zapewni sobie awans na MŚ 2018 już 5 października?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W piątek biało-czerwoni w fatalnym stylu przegrali na wyjeździe z Danią 0:4 i stracili połowę ze swojej przewagi nad Skandynawami oraz Czarnogórą. Z Kazachstanem musieli wygrać, żeby utrzymać fotel lidera eliminacyjnej grupy E. Udało się, ale zwłaszcza na początku drugiej połowy zrobiło się nerwowo, co nie spodobało się części obserwatorów.

- Może brakowało nam przyspieszenia pod bramką. Na początku drugiej połowy oni zagrali ofensywnie, ale to normalne. Tak wyglądają mecze w obecnym futbolu. Kazachowie już pokazywali w przeszłości, że nie muszą być chłopcami do bicia. Myślę, że zagraliśmy naprawdę dobry mecz, zwłaszcza po tym, co się wydarzyło w Danii. To była nasza totalna dominacja na boisku. Ale my, kibice, lubimy narzekać, krytykować, emocjonować się rankingami - powiedział w wywiadzie Boniek.

- Przyznam, że spotkanie z Kazachstanem bardzo mi się podobało. Mogliśmy wygrać wyżej, mieliśmy m.in. stuprocentową sytuację Arka Milika, groźne wjazdy w pole karne Kamila Grosickiego. Byliśmy lepsi, mogliśmy zwyciężyć 6:0, 7:1. Kiepski styl? To ja się pytam - co się musi wydarzyć w meczu z Kazachstanem, żeby ludzie byli zadowoleni - dodał prezes PZPN.

W trakcie spotkania sędzia nie uznał dwóch goli - najpierw dla gości, potem dla gospodarzy. W przypadku tej pierwszej sytuacji słusznie odgwizdał pozycje spaloną zawodnika strojącego przed Łukaszem Fabiańskim, w drugiej nie zauważył prawidłowo zdobytej bramki przez Lewandowskiego.

- Ich zawodnik stał na linii strzału, więc arbiter odgwizdał spalonego. A nawet gdyby uznał bramkę, to Kazachowie przegraliby np. 1:4. Zwyciężyliśmy pewnie. Sędzia też nam nie uznał gola. Na temat jego pracy nie będę się jednak wypowiadać, bo my - jako PZPN - nie mamy w zwyczaju oceniać sędziów - przyznał Boniek.

Porażka z Danią (i kolejne zwycięstwa Czarnogóry) sprawiła, że Polacy musieli odłożyć na później świętowanie awansu. Ten mogą sobie zapewnić już 5 października.

- Czasami jest taki wielki optymizm medialny, pompowanie balonika, ale my w tym nie bierzemy udziału. Jesteśmy cały czas realistami. A fakty są takie, że jeśli wygramy z Armenią 5 października, zapewnimy sobie co najmniej drugie miejsce w grupie, czyli przynajmniej baraż, bo z naszym dorobkiem punktowym możemy o tym myśleć. Zapewniam, że głowy nam się "nie grzeją". Uważam, że jest dobrze i niech tak zostanie - ocenił szef polskiego futbolu.

Mecz z Armenią odbędzie się na wyjeździe. Trzy dni później (8.10) biało-czerwoni zakończą eliminacje spotkaniem na Stadionie Narodowym z Czarnogórą.

RadioZET.pl/PAP/KS

Oceń