Platini wraca po czterech latach i domaga się milionów od UEFA

08.11.2019 12:27
Michel Platini
fot. PAP/EPA

Michel Platini za pośrednictwem sądu chce uzyskać od UEFA m.in. zaległe wynagrodzenie i premie "przewidziane w jego umowie". Miesiąc temu zakończyła się czteroletnia dyskwalifikacja słynnego francuskiego zawodnika, a później szefa UEFA.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

O sprawie 64-letni Platini poinformował w rozmowie z agencją AFP.

- Za pośrednictwem moich prawników proszę o zrealizowanie zapisów umowy - stwierdził były prezydent UEFA.

Według źródeł zbliżonych do sprawy, Platini domaga się łącznej kwoty ponad 7 mln euro, w tym ok. 5,5 mln zaległych wypłat. Sam zainteresowany nie potwierdził tych kwot, co więcej - nazwał je "nieprawdziwymi".

AFP podała, że Platini domaga się m.in. premii w wysokości 1,8 mln euro "za swój wkład w sukces Euro 2016 we Francji", a ponadto zapłaty 636 tys. za opłaty prawne, a także zaległości w wynagrodzeniach za okres od 2016 do 2019 roku.

64-letni obecnie Platini został wybrany na prezydenta UEFA w 2007 roku. Z kolei w 2015 roku Komisja Etyki FIFA wykluczyła go z wszelkiej działalności piłkarskiej, ponieważ cztery lata wcześniej przyjął w niejasnych okolicznościach dwa miliony franków szwajcarskich od ówczesnego szefa FIFA Josepha Blattera. Początkowo kara Francuza miała trwać osiem lat, ale została później skrócona do czterech i 6 października dobiegła końca.

Jednym z prawników Francuza jest Szwajcar Vincent Solari. - Poprosiliśmy o wyrównanie wynagrodzeń, które naszym zdaniem były należne w umowie - przyznał.

W mailu do AFP zaznaczył przy tym, że nie domagali się wskazanej kwoty premii i wynagrodzenia, ale znacznie mniejszych sum. Dodał także, że „prawdopodobnie będzie musiał wszcząć postępowanie” przed trybunałem pracy, ponieważ UEFA, ze znacznym opóźnieniem, zakwestionowała to roszczenie bez żadnego uzasadnienia.

Michel Platini wróci do futbolu?

Platini niedawno powiedział, że stęsknił się za działalnością w futbolu i jest gotowy wrócić. Podkreślił, że nie zamyka przed sobą żadnych drzwi i dostrzega kilka opcji. Na razie skupia się wciąż na batalii o swoje dobre imię.

Od wyroku organów FIFA odwoływał się bowiem już - nieskutecznie - do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w Lozannie, a także do szwajcarskiego Sądu Najwyższego. Ostatnią instancją jest Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Ciągle też nie zapłacił grzywny w wysokości 60 tys. franków, którą zasądziła światowa centrala piłkarska.

- I nie zapłacę, dopóki nie zapadnie ostateczne rozstrzygnięcie w mojej sprawie - zadeklarował miesiąc temu.

RadioZET.pl/PAP/AN