Piątek i Michniewicz mieli jechać przez zawalony wiadukt w Genui

Krzysztof Sobczak
14.08.2018 16:27
Krzysztof Piątek uniknął tragedii
fot. IPP/REPORTER/EASTNEWS

Napastnik Genua CFC Krzysztof Piątek i trener młodzieżowej reprezentacji Polski Czesław Michniewicz mieli jechać przez wiadukt, który we wtorek zawalił się w stolicy Ligurii. Polacy szczęśliwie uniknęli jazdy tą trasą.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

"Wylądowałem dziś w Genui przed godz. 11 i miałem jechać do hotelu tym mostem. Zdecydowały minuty" - napisał na Twitterze szkoleniowiec, który przyjechał w odwiedziny do Dawida Kowanckiego. W rozmowie z "WP Sportowymi Faktami" opowiadał, że zdecydował się na zmianę trasy ze względu na ulewy, jakie nawiedziły ten region. To one mogły być bezpośrednią przyczyną tej tragedii.

Wiadukt będący częścią autostrady A10 jest główną arterią łączącą lotnisko z centrum miasta. Tę samą trasą codziennie jeździł Krzysztof Piątek, który latem przeniósł się z Cracovii do Genoi. We wtorek również miał pokonać ten odcinek, jednak na szczęście nie zdążył wyjść z domu na trening.

- Jestem cały. Byłem w domu, kiedy do tego doszło, ale codziennie jeżdżę tą drogą. Dziś też miałem jechać - poinformował na łamach "WP Sportowych Faktów".

Katastrofa w Genui

W wyniku zawalenia się części wiaduktu Monte Porandi, nazywanego przez mieszkańców "Mostem Brooklińskim", zginęły co najmniej 22 osoby. Ofiar może być więcej, bo kilka osób odniosło ciężkie obrażenia.

RadioZET.pl/Sportowe Fakty/KS