Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ekstraklasa: Piast wygrał we Wrocławiu i wyszedł ze strefy spadkowej

10.03.2017 20:00
xxx sport

Kibice obejrzeli we Wrocławiu siedem goli, a na koniec bójkę piłkarzy. Śląsk przegrał trzeci mecz rzędu i jest coraz bliżej strefy spadkowej. Piast zdobył pierwsze punkty na wiosnę i przerwał serię sześciu porażek.

Piast Gliwice fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Świetnie rozpoczęli goście, którzy już w pierwszej akcji zdobyli gola. Zaczęło się od błędu Słowaka Roberta Picha, który wyprowadzając akcję spod własnego pola karnego wdał się w pojedynek z Gerardem Badią i ją stracił. Hiszpański pomocnik Piasta zdecydował się na strzał z 20 metrów i trafił idealnie.

Po strzeleniu gola goście cofnęli się na własną połowę i wyczekiwali, co zrobi Śląsk. Wrocławianie byli częściej przy piłce, atakowali, ale mieli duże problemy z przebiciem się przez defensywę rywali. Kilka minut po stracie gola udało się to Hiszpanowi Joanowi Romanowi, który mocno wstrzelił piłkę w środek pola karnego, ale stojący kilka metrów przed pustą bramką Łukasz Zwoliński przepuścił ją między nogami.
To była najlepsza okazja Śląska w pierwszej połowie. Cały czas gospodarze mieli optyczną przewagę, ale razili niedokładnością. Piast popełniał ten sam grzech przy kontratakach. Mecz był toczony w niezłym tempie, ale właśnie przez brak precyzji z akcji obu drużyn nic groźnego nie wynikało.
Druga połowa zaczęła się jeszcze bardziej po myśli przyjezdnych niż pierwsza, bo już po 120 sekundach zdobyli drugiego gola. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przy biernej postawie defensorów Śląska Słoweniec Uros Korun z bliska wepchnął piłkę do siatki i było już 2:0 dla ekipy trenera Dariusza Wdowczyka.
Śląsk rzucił się do ataków i jedenaście minut później po precyzyjnym strzale Serba Aleksandara Kovacevicia z rzutu wolnego było już tylko 1:2. To był początek szalonych kilkudziesięciu sekund na Stadionie Wrocław, bo zaraz po wznowieniu gry od środka boiska bramkę zdobył Badia. Wrocławianie chwilę później odpowiedzieli tym samym i było 2:3. Tym razem płaskim strzałem do siatki posłał piłkę Pich.
W kolejnych fragmentach meczu nadal nie brakowało okazji bramkowych i to dla obu ekip. Gospodarze nie mając nic do stracenie atakowali większą liczbą zawodników, a Piast kontratakował. I właśnie po jednej z takich akcji swojego trzeciego gola zdobył Badia. Hiszpan uderzył zza pola karnego tak, że Lubos Kamenar tylko odprowadził piłkę wzrokiem w górny róg bramki.
Śląsk próbował szybko odpowiedzieć, ale Piast przetrzymał napór gospodarzy. Z minuty na minutę widać było, że mimo dużej przewagi wrocławianie tracą nadzieję na odrobienie strat. Aż do 87. minuty, kiedy obrońcy gości się zagapili i niewysoki Pich strzałem głową nie dał szans Jakubowi Szmatule.
Wrocławianie rzucili się do szaleńczych ataków, a Piast bronił całym zespołem we własnym polu karnym. Przy jednym z rzutów rożnych nawet Kemenar powędrował w pole karne rywali, ale nie udało się już doprowadzić do remisu.
Po końcowym gwizdku doszło do bójki piłkarzy. Sędzia Szymon Marciniak po opanowaniu sytuacji i konsultacji z asystentem ukarał czerwonymi kartkami Łukasza Madeja i Herberta oraz Adama Mójtę żółtą, ale nie jest wykluczone, że Komisja Ligi może ukarać jeszcze innych zawodników.

RadioZET.pl/PAP/KS

Oceń