Kibice Legii Warszawa fot. PAP

Paweł Zarzeczny o Legia - Ajax: Bycie kibicem to masochizm. Tak się rozwiodłem

Chyba zwariowałem. Idę na mecz Legia - Ajax. Wiem, że będzie zimno, że przegramy, ale trudno. Bycie kibicem to forma masochizmu. Ja tak się... rozwiodłem.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Jest wrzesień któregoś tam roku. Wychodzę do pracy, ale idę na mecz Legia - Panathinaikos. Zimno jak diabli, mamy słaby skład, jeszcze gorszy niż teraz, co wydaje się niemożliwe. I tak dla rozgrzewki tupiemy, ale jeden dla nas, do przodu, trzeba drugiego...

I spiker krzyczy: Jeszcze trzy minuty, dwie... I co? W ostatniej akcji Czarek Kucharski wali na dwa zero, awansujemy! W ostatniej sekundzie! Kolega, Janek Atlas, mówi: Idziemy w miasto! Wiesz kto ma jeszcze otwarte? Ciciszwili! Jedziemy, pijemy, cieszymy się, Legia wygrywa! Docieram do domu nad ranem. Patrzę, a tu mój stół, może pięciometrowy, zastawiony przekąskami, sałatkami, wędlinami i winami... I wybiega z wrzaskiem żona: Chciałyśmy ci z mamą zrobić niespodziankę, bo dziś rocznica naszego ślubu! A ty szmato gdzie? Potem jeszcze seria ciosów, w których "świnia" było jednym z najcieplejszych.

Nie żałowałem. Wygrywa się rzadko, bardzo rzadko, a czasem nigdy. A sałatkę można jeść codziennie. No i się rozwiedliśmy. Też nie żałuję, bo trzeba kochać swoje pasje, a nigdy zwalczać, rywalizować... Po co? Odbierać komuś szczęście? Dzieciństwo? Marzenia? Sny? Przez jakiś zakichany Panathinaikos?

Wow, takich meczów miałem sporo. Barcelona - Legia 1:1. Sędzia nas okradł, Kosecki szalał. I rewanż w stolicy. A u mnie znów impreza rodzinna. Kuzynka chce się pochwalić. I mówi do synka, może dziesięcioletniego:

- A gdzie byłeś wczoraj, Konradku?
- Byliśmy na Legii!
- A co robiliście?
- Śpiewaliśmy piosenki.
- A jakie? - dopytuje mama...
- Barcelona, Barcelona, stara..

Nie chcielibyście słuchać reszty, ale to o stosunkach męsko-damskich. I taka jest piłka. Czy starzy czy młodzi jednakowo głupi. A Barca przerżnęła przedwczoraj, serio, z Messim, Neymarem, Suarezem, 0:4.

Każdy kibic Legii powie wam krótko: Bóg istnieje! A kogo dziś dotknie palcem? Oto tajemnica wiary. Ale damy z tym całym Ajaksem radę. Jak nie dziś to w rewanżu.  Jesteśmy, każdy z was to o sobie powie: jesteśmy najlepsi!

Paweł Zarzeczny