Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Paweł Zarzeczny fot. RadioZET

Paweł Zarzeczny: Dwumecz z Ajaxem możemy sobie odpuścić

Rysiek Czarnecki został wczoraj wiceszefem Parlamentu Unii. Zamiast łubu dubu, zarzut. Czemu pozwalacie, europośle, na bandycki rozbój Ligi Mistrzów, pod prezesurą niby-Słoweńca, a tak naprawdę na podział łupów? Przy – jak zaśpiewałby Kaczmarski – przy osłupiałej wciąż widowni… Czemu pozwalacie, bo boję się powiedzieć, że za bilety – znów Kaczmarski – Do cyrku, do cyrku, do kina! Telewizor włączyć, bajka się zaczyna…

Gratuluję, Boguś Liberadzki też się dostał, czyli nadal bawią się prawica z lewicą, i coraz bardziej zrozumiałe, skąd ten cały Brexit. Z chęci zmiany.

Ale jeszcze chwilę o politykach, bo ludzi to interesuje – Rysiek to Śląsk Wrocław, Boguś, jak synowie bliźniacy (byłem na weselu jednego, ale obaj Legia). Podobnie Błaszczak, dzisiejszy gość Zetki, chadza na trybunę Rodzinną, z dzieciakami. Marek Jurek na Polonię, co mnie szokuje nieco - fanami Czarnych Koszul są też Misiek Kamiński (z sąsiedniego podwórka, musiała mu się zatem droga pomylić), ale i – achtung – Antoni! Gdańskowi kibicuje Tusk, Wrocławiowi Schetyna, kadrze Duda i… Trzaskowski. A Widzewowi Milller z Niesiołowskim. Naprawdę miło mi spotykać tych dżentelmenów i mówić: na piłce kompletnie się nie znacie.

Na przykład prezydent poszedł na mecz z Armenią, jako tzw. mniejszego ryzyka. Zamiast z Danią. I tam trzy gole Lewego, przepadło, a z Ormiaszkami wygrana w ostatniej sekundzie (i ta piątka z Kwachem, to było akurat fajniejsze od meczu).

Dobra, tak wyliczać mogę bez końca, kochamy i politykę, i sport, i muzykę. Mogłem to połączyć, mianowicie zostać szefem futbolowym klubu z Piaseczna i szybko doprowadzić go do awansów, aż do mistrzostwa. Mój poprzednik, Darek Dziekanowski, zaproponował zwolnienie wszystkich trenerów, no to oni zwolnili jego. Czyli piąta liga Mistrza. Ja zaproponowałem to samo, plus zwolnienie działaczy, wszystko potrafię zrobić sam. Jeszcze się nie nająłem, a już zrezygnowałem. Jakiś gość w lokalnej gazecie dał głos na „Nie”, członek z ramienia, że się zagalopowałem, bo im nagłe zmiany nie są aż tak nagłe. Zadzwoniłem, podziękowałem, rola szatniarza albo poszukiwacza sponsorów interesuje mnie średnio. Zwłaszcza że za dwa tysiące nie wychodzę z domu. Sorry, ale już tak mam. A ujmując rzecz po warszawsku: Polak na łaskę to kładzie laskę.

Dobra, życie, Legia już zdążyła przegrać, a obrońca i jej kapitan złamał rękę, ponadto sprzedano wszystkich napastników, którzy i tak byli ciency jak barszcz. Zatem dwumecz z Ajaksem możemy sobie odpuścić – zarządzanie w Wawie jest jeszcze gorsze niż w Piasecznie, co przecież wydaje się niemożliwe – a jednak, Polak potrafi! Bo tu jest – teraz Niemen – kolorowy świat.

A za tydzień o zimowych igrzyskach, podobno ktoś w Karpaczu i Szklarskiej Porębie na coś takiego się porywa, czyli na budżet, i szaleństwo inwestycyjne, w skrócie na miliardy. Euro, póki ta waluta jeszcze istnieje. Jak mówił Tym w „Misiu” – najlepiej zarabia się na słomianych inwestycjach. O tym za tydzień, i czemu się znów pojawią „Grzechu” i „Rychu”. Obu rzecz jasna, jako ludzi sportu, znam prześwietnie. Wiedzą, z której strony chlebek jest posmarowany, gdzie stoją konfitury, i po co nam igrzyska. Nikt nie wie. I o to właśnie chodzi.

Paweł Zarzeczny

Felieton z cyklu "Temat Rzeka"