Niska frekwencja na meczach Barcelony i Realu. To efekt późnych godzin?

20.08.2018 13:38
sport

Real Madryt i Barcelona, a więc główni pretendenci do tytułu mistrza Hiszpanii, udanie zainaugurowały sezon 2018/2019 w Primera Division. Włodarzy obu klubów może martwić jedynie niska frekwencja na stadionie.

Niska frekwencja na meczach Realu i Barcelony fot. PAP/EPA
Zagłosuj

Która z drużyn zostanie mistrzem Hiszpanii w seznie 2018/2019?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Ze względu na wysokie temperatury panujące w tym okresie na Półwyspie Iberyjskim decydenci La Liga postanowili, że w dwóch pierwszych kolejkach część meczów rozpocznie się o godz. 22:15 i co za tym idzie skończy ok. północy. W takiej sytuacji na inaugurację znalazły się Barcelona i Real, a za tydzień o tak późnej porze na murawę wybiegną m.in. gracze Realu Sociedad i ponownie "Dumy Katalonii".

Nowe godziny nie przypadły do gustu także kibicom, którzy w zaledwie 55-60 procentach zapełnili trybuny Camp Nou i Santiago Bernabeu. Realowi tak niska frekwencja (48 466) ostatni raz przytrafiła się w 2009 roku, na jeden mecz przed przybyciem do Madrytu Cristiano Ronaldo.

Kroos: "O tej porze już śpię"

Do całej sprawy żartobliwie odniósł się także Toni Kroos, któremu również nie spodobała się późna pora "w pracy". Niemiecki pomocnik opublikował w sieci zdjęcie z podpisem: "Jestem szczęśliwszy niż się to może wydawać, ale zwykle o tej porze już śpię”.

Real Madryt pokonał w 1. kolejce Getafe 2:0, a Barcelona ograła Alaves 3:0. W poniedziałek odbędzie się hit tej serii gier Valencia - Atletico Madryt.

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

RadioZET.pl/Przeląd Sportowy/KS

Oceń