Murawa na PGE Narodowym pod ostrzałem: Wstyd, żenada, pastwisko [WIDEO]

20.11.2019 10:09
Murawa na PGE Narodowym
fot. Konrad Paprocki/REPORTER/EastNews

Miarka się przebrała - tak w skrócie można opisać to, co na temat murawy mówili piłkarze, trener i działacze Polskiego Związku Piłki Nożnej po spotkaniu Polska - Słowenia na PGE Narodowym. Problemy były zawsze, ale jeszcze nigdy nie padły tak mocne słowa.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

PGE Narodowy widział już wiele - na obiekcie, który powstał za ponad 1,5 miliarda złotych, nie można zamknąć dachu, gdy jest za zimno lub kiedy pada, co doprowadziło do odwołania spotkania Polska - Anglia w eliminacjach mistrzostw świata 2014. W niedawnym meczu z Macedonią Północną, ale też we wcześniejszych pojedynkach, piłkarze musieli w mig opanować jazdę figurową na lodzie... Tzn. na trawie, tylko śliskiej. We wtorek było coś jeszcze - oprócz lodowiska, także pastwisko, o czym pisał na Twitterze Rafał Gikiewicz, lub plaża i miejsce, gdzie można grać co najwyżej w piłkę nożną plażową (z całym szacunkiem dla beach soccera).

Piłkarze krytykują murawę na PGE Narodowym

Do tej pory piłkarze dość dyplomatycznie wypowiadali się na temat murawy, twierdząc wielokrotnie, że oni wykonują swoją pracę i na niej się skupiają. Muszą grać na takim placu, jaki został im przygotowany. Po spotkaniu ze Słowenią dyplomacji już nie było.

- Brakowało tylko grabek i łopatki. Mamy tak piękny stadion i to wstyd, że jest na nim taka murawa - ocenił Grzegorz Krychowiak. - Szacunek dla obu drużyn, bo grać na tej murawie to sztuka. Z piłką nożną nie miało to nic wspólnego, to była jazda figurowa. Raz czy dwa to było śmieszne, ale to jest po prostu żałosne. Chętnie byśmy zagrali spotkanie na Stadionie Śląskim w Chorzowie, na normalnym boisku - mówił wyraźnie zirytowany Wojciech Szczęsny.

Słoweńcy uszanowali pożegnanie Łukasza Piszczka. Piękne zachowanie [WIDEO]

Jacek Góralski, strzelec zwycięskiego gola, ograniczył się tylko do wymownego gestu. Kiedy po raz kolejny się poślizgnął, ze złości kopnął w murawę. Miał szczęście, że nie skręcił sobie przy tym stawu skokowego, bo stopa została mu w podłożu.

- Każdy widział, jaka była murawa. Piasek na pewno nie pomagał, ale utrudniał. Trochę też się ślizgaliśmy. Szczęście, że nikt nie złapał poważnej kontuzji. Ciało nie jet przyzwyczajone do takiego boiska - to już opinia kapitana i najlepszego piłkarza tego spotkania Roberta Lewandowskiego. Napastnik biało-czerwonych wyraził nadzieję, że polski rząd, firma odpowiedzialna za murawę i operator stadionu znajdą rozwiązanie tego problemu.

Premier był zresztą obecny na meczu, a po nim odwiedził piłkarzy w szatni. Kadrowicze osobiście poprosili Mateusza Morawieckiego o interwencję.

Jednym głosem z zawodnikami mówił też selekcjoner. - Cud, że nikomu nic się nie stało - przyznał Jerzy Brzęczek.

PZPN ostro o murawie na PGE Narodowym

W imieniu Polskiego Związku Piłki Nożnej stan murawy skomentował rzecznik. - Nie ma się co czarować. Wszyscy wiedzieliśmy, jaka ta murawa była. Mieliśmy już wczoraj zastrzeżenia, po naszym treningu. Może dobrze się stało, że odwiedził nas w szatni premier Mateusz Morawiecki. Oczywiście były podziękowania i gratulacje za wynik, ale też piłkarze powiedzieli premierowi, że może warto się zastanowić, co zrobić z tą murawą, aby wyglądała tak, jak przystało na boisko piłkarskie - mówił Jakub Kwiatkowski.

Jak przekazali przedstawiciele firmy odpowiedzialnej za murawę na PGE Narodowym, trawa została ułożona 7 listopada. To nie wystarczyło, by odpowiednio się ukorzeniła. Problemem jest m.in. słaba cyrkulacja powietrza.

RadioZET.pl/Polsat Sport/PAP