Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Mioduski o zesłaniu Nagya do rezerw: To jest Legia, tu trzeba zapieprzać

20.10.2017 09:33
sport

Nie kontrowersyjny wywiad, ale słaba forma i niewłaściwe prowadzenie się było przyczyną zesłania Dominika Nagya do rezerw Legii Warszawa. Tak przynajmniej twierdzi prezes mistrza Polski, Dariusz Mioduski.

Dominik Nagy fot. Kuba Atys / Agecja Gazeta

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

22-letni Węgier najpierw nie znalazł się w kadrze meczowej na spotkanie z Lechią Gdańsk, a potem decyzją trenera Romeo Jozaka został odesłany do III-ligowych rezerw. Wydawało się, że powodem jest wywiad, jakiego Nagy udzielił jednej z węgierskich stacji telewizyjnych.

- Nie ukrywam, że po tym sezonie chciałbym przejść do jeszcze lepszej drużyny - powiedział skrzydłowy Legii. W tej samej rozmowie zdradził nieco kulis pobicia piłkarzy na parkingu przed siedzibą klubu po porażce z Lechem: - Bałem się - przyznał.

"Trzeba zapieprzać"

Tych doniesień częściowo nie potwierdza prezes Legii Dariusz Mioduski, choć jednocześnie twierdzi, że "Nagy nie jest skupiony na futbolu".

- Dominik Nagy ostatnio grał po prostu słabo - uważa.

- Ten wywiad był przeprowadzony dzień po zajściu na naszym obiekcie, a dopiero kilka dni później opublikowany. W dodatku dziennikarze nadinterpretowali jego słowa o odejściu. Połączyli je bezpośrednio z bójką. Transfer? To normalne, że Dominik ma ambicje i chce grać w lepszym klubie. Tak się umówiliśmy, że Legia będzie dla niego trampoliną do zachodnich klubów, ale wszystko ma swoją kolej rzeczy - dodał prezes mistrza Polski.

Jego zdaniem poważnym problemem Węgra jest jego charakter i fakt, że zaczął "gwiazdorzyć". - Żeby być gwiazdą, trzeba grać jak gwiazda. Robić różnicę, sprawiać, żeby cały zespół grał lepiej. Taki status nie bierze się z niczego, a Dominik ostatnio chyba trochę tak myślał, że będzie występował za zasługi - przyznał Mioduski.

Prezes Legii zauważył także, że Nagyowi zdarza się imprezować, choć - jak zapewnia - "bez alkoholu". Problemem są jednak jego późne powroty, które odbijają się na jego dyspozycji.

- To byłoby okej i do przyjęcia, gdyby na boisku wszystko się zgadzało. A nie zgadza. To jest Legia. Tu trzeba zapieprzać. Dominik musi zrozumieć, że w tym klubie wymagania są ogromne - kończy Mioduski.

RadioZET.pl/Przegląd sportowy/KS

Oceń