Ekstraklasa: Pierwsze zwycięstwo Miedzi w rundzie wiosennej

Maciej Walasek
24.02.2019 18:29
Miedź Legnica - Wisła Płock
fot. PAP

Miedź Legnica pokonała Wisłę Płock w 23. kolejce Ekstraklasy. To pierwsze trzy punkty beniaminka zdobyte w rundzie wiosennej.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Miedź Legnica zdobyła pierwsze trzy punkty w rundzie wiosennej. Od pierwszych minut mecz mógł się podobać, bo obie ekipy starały się grać ofensywnie i akcje szybko przenosiły się z jednej bramki pod drugą. Pierwszy zagrozili bramce rywali goście, kiedy po ładnej wymianie podań na strzał zza pola karnego zdecydował się Urugwajczyk Nico Varela, a Łukasz Sapela odbił piłkę przed siebie, ale zdążył szybko naprawić swój błąd.

Zobacz także

Akcje płocczan były groźniejsze i powinny zostać udokumentowane golem, kiedy po ładnym zagraniu Bośniaka Semira Stilica w sytuacji sam na sam z bramkarzem Miedzi znalazł się Grzegorz Kuświk. Napastnik Wisły miał czas, aby przemierzyć, ale trafił w słupek.

Miedź Legnica - Wisła Płock: Pierwsza bramka zmieniła mecz

Kilka chwil później to zawodnicy gospodarzy wypracowali sobie sytuację sam na sam z bramkarzem i pewnie ją wykorzystali. Zaczęło się od podania z głębi pola do Omara Santany, który znalazł się oko w oko z Thomasem Daehne. Hiszpan nie zdecydował się jednak na strzał, ale dograł do nadbiegającego Pawła Zielińskiego, który posłał piłkę do pustej bramki.

Gol zmienił obraz gry, bo jeżeli do tego momentu gra była wyrównana, to teraz zaczęła rosnąc przewaga Miedzi. Legniczanie byli bardziej ruchliwi, szybciej rozgrywali akcje i mieli okazje na podwyższenie prowadzenia. Hiszpan Joan Roman strzelił głową, ale niecelnie, a Zieliński tak dośrodkowywał, że wyszedł z tego strzał i zmierzającą w okienko piłkę nie bez problemów wybił Daehne.

Kiedy wydawało się, że jeżeli padnie kolejny gol, to dla Miedzi, akcję wyprowadziła Wisła i wywalczyła rzut rożny. Po dośrodkowaniu Vareli najwyżej w olbrzymim ścisku wyskoczył Serb Aleksandar Miljkovic i wpakował piłkę do własnej bramki.

Parę chwil później powinno być 1:2. Po prostopadłym podaniu Igora Łasickiego po raz drugi w tym meczu w sytuacji sam na sam znalazł się Kuświk. Tym razem uderzył od razu mocno i trafił wprost w Sapelę.

Miedź Legnica - Wisła Płock: Nieskuteczność gospodarzy po zmianie stron

Po zmianie stron tempo gry spadło i znacznie więcej było walki w środku pola. Częściej przy piłce była Miedź, a Wisła cofnięta na własną połowę szukała szans w kontratakach. W akcjach gości brakowało jednak dokładności, a miejscowi poza dośrodkowaniami nie mieli pomysłu na sforsowanie zagęszczonej defensywy rywali.

Jeżeli z akcji Wisły nic nie wynikało, to Miedź mimo wszystko miała dwie okazje do zdobycia gola. Najpierw Mateusz Szczepaniak przegrał pojedynek sam na sam z niemieckim bramkarzem Wisły, a kilka chwil później Hiszpan Angel Garcia tak interweniował, że skierował piłkę w kierunku własnej bramki, ale tuż przed linią zdołał ją wybić.

Legniczanie naciskali i kwadrans przed końcem meczu ponownie objęli prowadzenie. Po kolejnym dośrodkowaniu Szczepaniak od razu uderzył, piłka trafiła jeszcze w jednego zawodników Wisły i po rękach Daehnego wtoczyła się do siatki. Bramkarz gości próbował jeszcze interweniować, ale sędzia uznał, że piłka minęła linię całym obwodem.

Od tego momentu zaczęły się prawdziwe emocje. Piłkarze Wisły nagle zaczęli szybciej biegać, odważniej atakować i zepchnęli gospodarzy do głębokiej defensywy. Płocczanie nie mieli jednak pomysłu na przebicie się przez mur legniczan i wstrzeliwali piłkę w ich pole karne. Kilka razy mocno się zakotłowało na przedpolu bramki strzeżonej przez Sapelę, ale bramkarz Miedzi nie dał się pokonać.

Miedź Legnica – Wisła Płock 2:1 (1:1)

Bramki: 1:0 Paweł Zieliński (22), 1:1 Aleksandar Miljkovic (43-samobójcza), 2:1 Mateusz Szczepaniak (74).

RadioZET.pl/PAP/MW