Zamknij

Paulo Sousa przyznał się do błędu. Postawił na nieodpowiednich ludzi?

26.03.2021 00:00
Paulo Sousa
fot. PAP/EPA

Paulo Sousa po zremisowanym meczu z Węgrami w eliminacjach MŚ 2022 (3:3) przyznał, że nie trafił ze składem. - Gdybym jeszcze raz mógł zacząć ten mecz, dokonałbym kilku zmian - powiedziałprzed kamerami TVP Sport. To miła odmiana w porównaniu z poprzednim selekcjonerem Jerzym Brzęczkiem.

  • Paulo Sousa po meczu Węgry - Polska przyznał, że nie trafił z wyjściowym składem
  • Dla Portugalczyka był to debiut w roli selekcjonera biało-czerwonych; skończyło się wynikiem 3:3
  • Duże pretensje Sousa miał do linii obrony i wahadłowych

Paulo Sousa meczem Węgry - Polska w Budapeszcie debiutował w roli selekcjonera biało-czerwonych i od razu pokazał, że odwaga, ryzyko, a nawet pewna doza szaleństwa nie są mu obce. Po zaledwie kilku treningach postanowił całkowicie przemeblować ustawienie reprezentacji Polski i postawił na grę trójką obrońców, nawet nie nominalnych, bo obok Jana Bednarka i Michała Helika w tej formacji wystąpił boczny defensor Bartosz Bereszyński. Na ławce zasiadł z kolei jeden z liderów tej drużyny Kamil Glik. I to całkowicie się nie sprawdziło.

Źle wyglądała też gra wahadłowych. Arkadiusz Reca był nieporadny, chaotyczny, zagubiony, a Sebastian Szymański niewidoczny i bezproduktywny. Jakub Moder również nie do końca pasował w tej drużynie - grał poprawnie, szukał trudnych rozwiązań, ale lepiej spisywał się indywidualnie, niż zespołowo. Nowe ustawienie i nie najlepsze wybory sprawiły, że po 52 minutach biało-czerwoni musieli odrabiać dwubramkową stratę.

Paulo Sousa o składzie: "Przeprowadziłbym kilka zmian"

Kiedy Jerzy Brzęczek po przegranym w koszmarnym stylu spotkaniu z Holandią staną przed telewizyjnymi kamerami, powiedział, że "jest zadowolony", bo założenia taktyczne zostały zrealizowane. A co powiedział Paulo Sousa? Przede wszystkim przyznał się do błędu, nie koloryzował, nie tłumaczył się małą ilością czasu, chociaż zwrócił uwagę, że w eliminacjach brakuje VAR-u, bo sędziowie nie spisali się najlepiej i często nie widzieli fauli na naszych zawodnikach.

- Gdybym mógł zacząć ten mecz jeszcze raz, przeprowadziłbym kilka zmian w podstawowym składzie. Helik zszedł z boiska, bo miał już żółtą kartkę. Zmiany w ofensywie miały dać nam więcej możliwości w ataku. Obrona musi się poprawić i w przyszłości nasza gra będzie wyglądać lepiej. Na plus trzeba zaliczyć mentalność piłkarzy. Przed kolejnymi meczami jestem optymistą - mówił Portugalczyk przed kamerami TVP Sport.

- Wahadłowi muszą robić dużo więcej pod polem karnym rywala. Zwłaszcza Szymański, który ma wielki talent i stać go na dużo więcej. To samo z Recą, który w pierwszej połowie był bardzo nerwowy. Musi więcej w siebie wierzyć i więcej od siebie wymagać - dodał Sousa.

W niedzielnym meczu z Andorą w Warszawie można spodziewać się kilku roszad. Potem biało-czerwoni zagrają jeszcze z Anglią na Wembley (31 marca).

RadioZEt.pl/rp.pl/TVP Sport