Zamknij

Pięć powodów, dla których Adam Nawałka powinien wrócić do kadry

14.01.2022 07:50
Adam Nawałka
fot. RAFAL OLEKSIEWICZ/REPORTER/EAST NEWS

Adam Nawałka jest jednym z kandydatów do zastąpienia Paulo Sousy i ponownego objęcia reprezentacji Polski. Przedstawiamy pięć powodów, dla których 64-letni szkoleniowiec byłby w tym momencie najlepszym wyborem.

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Cezary Kulesza, miał ostatnio bardzo pracowite dni. Sprawnie jednak poradził sobie z Paulo Sousą, rozwiązując z nim kontrakt na korzystnych dla federacji warunkach. Teraz jednak czeka go kolejne trudne zadanie - musi wybrać jego następcę. Wśród kandydatów do objęcia kadry wymienia się wiele nazwisk, a jednym z nich jest Nawałka, który pracował w reprezentacji w latach 2013-2018. Dlaczego powinien postawić właśnie na niego?

1. Doświadczenie na wielkich imprezach

Nawałka może przede wszystkim pochwalić się bogatym doświadczeniem. Prowadził reprezentację na dwóch wielkich turniejach - Euro 2016 i mistrzostwach świata 2018. Wie, jak przygotować drużynę, jak zarządzać nią w trakcie rozgrywek, jak reagować podczas meczów oraz przede wszystkim, jak radzić sobie z presją. Pod tym względem nie znajdziemy w Polsce trenera, który mógłby się z nim równać.

Co jest też ważne, Nawałka spędził na ławce trenerskiej biało-czerwonych blisko pięć lat. Nie będzie potrzebował czasu na tzw. aklimatyzację - by poznać zwyczaje, uporządkować sobie pracę, poznać kadrowiczów. I dobrze, bo tego czasu nie będzie. Nowy selekcjoner z marszu będzie musiał wejść w nowe buty i przed arcyważnym meczem z Rosją w barażach do MŚ 2022 spędzi na treningach z drużyną zaledwie kilka dni.

2. Wyniki w starciach z mocnymi rywalami

Były trener m.in. Górnika Zabrze i Lecha Poznań może pochwalić się nie tylko doświadczeniem, ale tez wynikami w starciach z mocnymi rywalami. To coś, czego absolutnie nie miał Paulo Sousa. Portugalczyk zdołał ograć jedynie Andorę, Albanię i San Marino. Nawałka w swoim CV ma historyczne wręcz zwycięstwo 2:0 nad Niemcami na PGE Narodowym. Z tym samym rywalem remisował na Euro 2016, ogrywał Ukrainę i Szwajcarię. Jak równy z równym jego drużyna rywalizowała z Portugalią (późniejszym mistrzem Europy), przegrywając dopiero po rzutach karnych.

Samo dojście do 1/4 finału mistrzostw Europy było najlepszym występem biało-czerwonych na mistrzowskim turnieju w XXI wieku.

3. Wyciągał "maksa" z piłkarzy Ekstraklasy

I tak dobry wynik na turnieju we Francji osiągnął, grając piłkarzami występującymi na co dzień w Ekstraklasie. Oczywiście nie wszystkimi. Przypomnijmy sobie jednak, że na ćwierćfinał Euro 2016 z Portugalią wystawił piłkarzy Legii Warszawa (Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk) i Wisły Kraków (Krzysztof Mączyński). Z ławki wpuszczał kolejnych ekstraklasowiczów - Tomasza Jodłowca z Legii i 19-letniego wtedy Bartosza Kapustkę z Cracovii.

I choć wystawianie w składzie piłkarzy rodzimej ligi nie jest przymusem, pokazuje tylko, jak Nawałka potrafił dobierać piłkarzy. Wyciągał co najlepsze z zawodników, którzy grali w (nie oszukujmy się) słabej lidze, a u niego wyglądali jak równi na tle z Cristiano Ronaldo, Nanim i  Pepe.

Teraz potencjał mamy jeszcze większy. W ataku możemy liczyć na Krzysztofa Piątka, Karola Świderskiego czy Adama Buksę. Do tego są Jakub Moder, Przemysław Frankowski, Kamil Jóźwiak, Jan Bednarek, Paweł Dawidowicz, Tomasz Kędziora czy Bartosz Bereszyński. Co prawda nie ma już Łukasza Piszczka, a Jakub Błaszczykowski zmierza powoli ku zakończeniu kariery, ale Kamil Grosicki całkiem nieźle radzi sobie w Pogoni Szczecin. A skoro Nawałka potrafi korzystać z graczy Ekstraklasy...

4. Szacunek u reprezentantów

Nawałka, w przeciwieństwie do Sousy, nie zostawił za sobą spalonej ziemi. Z kadry odszedł co prawda po nieudanych mistrzostwach świata 2018, ale z szacunkiem, zaskarbionym sobie pamiętnym Euro 2016. Miał świetne relacje z piłkarzami, na czele z Robertem Lewandowskim. To właśnie on zdecydował, by "Lewy" został kapitanem, pozbawiając opaski Błaszczykowskiego. Podobno cały czas jest w kontakcie z wieloma kadrowiczami, którzy chętnie znów podjęliby z nim współpracę.

5. Zaufanie kibiców

To coś, na co zazwyczaj długo trzeba pracować, ale Nawałka przecież już to ma. Kibice wciąż pamiętają sukcesy, jakie biało-czerwoni odnosili pod jego wodzą. Nie da się ukryć, że doświadczony trener już na starcie dostałby od fanów duży kredyt zaufania, a to już w barażach do MŚ 2022 w Katarze może być bardzo istotne. Pierwsze spotkanie z Rosją zagramy co prawda na wyjeździe, ale jeśli wygramy i wejdziemy do finału, zwycięzca pary Szwecja - Czechy przyjedzie do Warszawy. I tu doping kibiców będzie kluczowy.

Przyjście Nawałki z pewnością ociepliłoby też wizerunek kadry, tak mocno nadszarpnięty niespodziewanym odejściem Sousy. Zrobiło się nerwowo, bo do baraży zostały trzy miesiące. Powrót Nawałki wlałby dużo spokoju w serca kibiców, działaczy i samych piłkarzy. Tego nam potrzeba, bo czasu na eksperymenty po prostu nie mamy.

RadioZET.pl