Zamknij

Pierwszy trener Szymańskiego: Damian mówił mi, że gra głową u niego kuleje

09.09.2021 12:09
Pierwszy trener Szymańskiego: mówił mi, że gra głową to jego najsłabsza strona
fot. PAP/Piotr Nowak

Gola Damiana Szymańskiego długo świętował wypełniony po brzegi Stadion Narodowy, a ponad 200 kilometrów dalej cały Kraśnik, z którego pochodzi 26-letni pomocnik. Z tej okazji porozmawialiśmy z pierwszym trenerem reprezentanta Polski, Konradem Szmyrgałą. Prezes lokalnego MUKS Kraśnik przyznał m.in., że jego były podopieczny uważał, iż miał problemy z... grą głową. 

  • Damian Szymański jest wychowankiem MUKS Kraśnik. Rozpoczął tam treningi w wieku 9 lat, a po 6 latach przeniósł się do klubu z tej samej miejscowości – Stali
  • Pierwszy trener Szymańskiego z MUKS Kraśnik – Konrad Szmyrgała – nie ukrywał, że jego podopieczny od początku wyróżniał się na tle dużo starszych chłopców
  • Co ciekawe, najsłabszym elementem Szymańskiego w tym okresie była... gra głową. - Nawet on sam mówił, że ten element u niego kuleje – przyznał Szmyrgała w rozmowie z RadioZET.pl

Trudno o większą satysfakcję dla trenera, niż móc oglądać podopiecznego, który strzela gola wicemistrzom Europy.

Konrad Szmyrgała: Zdecydowanie tak. Cieszę się bardzo, że Damian mógł zagrać w tak ważnym meczu. Na pewno zawdzięcza to temu, że z bardzo dobrej strony pokazał się w poprzednim spotkaniu z San Marino. Trener Sousa mu zaufał, dał szansę pokazania się, powalczenia w tak ważnym spotkaniu. Damian zagrał na PGE Narodowym przy komplecie publiczności, strzelił Anglii, co też jest wyjątkowym osiągnięciem.

Zatrzymując się przez chwilę na wczorajszym meczu: Damian wchodzi na rozpędzonych Anglików, po chwili tracimy bramkę. Aby nie spalić się w takim momencie, poza umiejętnościami trzeba mieć charakter.

Damianowi charakteru nie brakowało od najmłodszych lat. Przykładem jest to, że dawał sobie radę z dużo starszymi chłopcami. Mając 9 lat grał z 11 i 12-latkami. I się wyróżniał. Każdy, kto zajmuje się piłką młodzieżową, ten wie, że nie jest to łatwa sprawa. Widać było po nim charakter, ambicję. Miał talent od Boga, a do tego dołożył bardzo ciężką pracę.

Któreś elementy gry charakterystyczne dla niego zostały mu jeszcze z lat młodzieńczych?

Zawsze go wyróżniały uderzenia z dystansu. Teraz nie ma ku temu zbyt wielu okazji, bo futbol jest szybki, nie ma tyle miejsca i czasu na to, by oddawać strzały. Pamiętam, że miał ułożoną nogę i wiele bramek zdobywał z dystansu. Paradoksalnie mogę powiedzieć, że gra głową to była jego najsłabsza strona. Nawet on sam mówił, że ten element u niego kuleje. A tak ważną bramkę zdobył właśnie głową.

Patrząc na te ostatnie powołania Damian to taki zawodnik, o którym kibice wiedzą stosunkowo najmniej. Został dowołany już podczas zgrupowania, nie było go na Euro. Według Pana, które elementy jego gry są jego najmocniejszą stroną?

Odbiór piłki i gra kombinacyjna z przodu. On potrafi grać na pozycji numer 6, ale dobrze odnajduje się też wyżej. Tak, jak gra w klubie czy wcześniej, w latach młodzieńczych. W środku pola jest bardzo wszechstronny, poradzi sobie na pozycji 6, 8 i 10. Pokazały to te dwa mecze – z San Marino, gdy świetnie asystował Lewandowskiemu i z Anglią, gdy znalazł się na pozycji napastnika. Gdzie trener go nie wystawi w środku, Damian powinien sobie dać radę.

Trener pracował z Damianem najpierw w MUKS przez 6 lat, następnie w Stali Kraśnik przez półtora roku. Później trafił on do GKS Bełchatów, wtedy klub ekstraklasowego. Bardzo szybko szedł w górę. Widać było, że to taki talent?

To, że miał talent, było widać gołym okiem. Damian wyjeżdżał na turnieje, zdobywał tytuły króla strzelców, najlepszego zawodnika. Wiadomo jednak, jak jest w piłce. Trzeba poprzeć to pracą, trzeba spotkać odpowiednich ludzi i mieć trochę szczęścia. U niego to wszystko było. Dzięki temu my w Kraśniku, tak małej miejscowości, możemy się cieszyć z jego gry w reprezentacji.

W państwa miejscowości dalej wspomina się Damiana?

Oczywiście. Dzisiaj media społecznościowe szaleją, są przypominane jego młodzieńcze lata. Wspominamy go przy każdej nadarzającej się okazji, on o nas też pamięta. Jest m.in. ambasadorem turnieju w siatkonogę, który rozgrywamy co roku. Damian na niego przyjeżdża, pokazuje się też na różnych imprezach. Bardzo fajny chłopak.

Kontaktował się już Pan z Damianem po meczu?

Wysłałem gratulacje, później krótko rozmawialiśmy. Damian podziękował. Za parę dni, jak ochłonie i to wszystko ucichnie, na pewno się zdzwonimy i porozmawiamy dłużej.

RadioZET.pl/PAB