Zamknij
Cezary Kulesza podczas konferencji prasowej w siedzibie PZPN-u
fot: Tomasz Jedrzejowski/REPORTER
JAK PIŁKARZ ZOSTAŁ PREZESEM

To on rządzi polską piłką. Cezary Kulesza jakiego nie znacie

Paweł Żurek
Paweł Żurek Redaktor Radia Zet
28.01.2022 12:58

Współpracownicy mówią o nim, że w biznesie wszystko, czego dotykał, zamieniał w złoto. Kibice podkreślają: w Jagiellonii dokonał rzeczy, o których ludziom w Białymstoku się nie śniło. Cezary Kulesza zapewne wiele by dał, aby tak samo pozytywnie oceniono decyzję, którą podejmie niebawem. Prezes PZPN-u musi wybrać nowego trenera reprezentacji Polski.

Cezary Kulesza korzysta z podpowiedzi doradców, choć, jak podkreślają wszyscy znający jego metody, ostateczne decyzje podejmuje sam. To o tyle istotne, że osób, które chcą mu pomóc lub przynajmniej podpowiedzieć przy wyborze selekcjonera, jest kilka lub nawet kilkanaście milionów.

Tylu widzów od miesiąca śledzi sagę, którą rozpoczął Paulo Sousa, gdy ogłosił, że odchodzi z kadry dwa miesiące przed arcyważnym meczem barażowym z Rosją. Spotkanie zadecyduje o tym jaki zespół zagra w finale eliminacji i dalej będzie miał szanse, by awansować na Mistrzostwa Świata w Katarze. Prezes Kulesza zamiast rozpoczynać przygotowania do zgrupowania kadry przed meczem musiał zacząć przeglądać CV trenerów, którzy chcą zastąpić Sousę. O tym jaką decyzję podjął ma poinformować w poniedziałek 31 stycznia o 13:30.

Na boisku nie przebierał w środkach

Prezes PZPN sam przyznał, że nigdy nie był wybitnym piłkarzem. Nie zaczynał w szkółce wielkiego klubu, lekcje futbolu dawało mu podwórko, a do pierwszej drużyny – Gwardii Białystok - dostał się w wieku 18 lat. Po latach w rozmowie z Przeglądem Sportowym przyznał: - Rodzice pracowali jako nauczyciele, tata był jeszcze dyrektorem szkół, więc mieszkaliśmy tam, gdzie zostaliśmy skierowani. Dlatego zacząłem tak późno. Musiało wystarczyć to, czego nauczyłem się na podwórku. Techniki już nie złapałem.

Kuleszę, który grał jako ofensywny pomocnik lub napastnik, na boisku wyróżniała za to inna cecha. Jacek Chańko, były piłkarz Jagiellonii zapamiętał prezesa PZPN z niezwykłej zaciętości. - Z Czarkiem piłkarsko się minąłem, bo on jest o jedno pokolenie starszy ode mnie, ale pamiętam go z treningów, sparingów, turniejów. Był niesamowicie ambitny jako piłkarz. Pamiętam, że na boisku nie przebierał w środkach. Do każdego, do wszystkiego podchodził na sto procent. – podkreśla Chańko.

Pamiętam, że na boisku nie przebierał w środkach

Kulesza w barwach Jagiellonii zagrał łącznie 14 meczów w pierwszej lidze. W swojej ukochanej drużynie zadebiutował mając 26 lat. W trakcie boiskowej kariery prezes PZPN-u grał jeszcze w kilku drużynach z niższych lig: Olimpii Zambrów, Mławiance Mławy, Supraślance Supraśl, a także belgijskim Royal Aubel Football Club.

Niekoronowany król disco

Jeszcze przed zakończeniem gry w piłkę Kulesza otwiera wytwórnię Green Star Music, zrzeszającą wykonawców disco polo. To firma prezesa PZPN-u pomagała rozpędzić karierę zespołu Boys, a później wielu innych, w tym Akcentu czy Milanu. Green Star powstała w 1994 roku, czyli w momencie największego wybuchu popularności disco polo, a do Kuleszy na kolejne lata przylgnęła łatka „króla disco”. - Jaki tam król. Chyba niekoronowany – przyznawał z uśmiechem prezes PZPN w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

Firma Kuleszy najpierw z powodzeniem działała na rynku imprez i koncertów, zajmując się głównie wykonawcami disco-polo, a z czasem zaczęła też inwestować m.in. na rynku nieruchomości. Od momentu założenia Green Star Kulesza jeszcze przez dwa lata pozostaje piłkarzem, aż kończy karierę jako zawodnik Supraślanki Supraśl. Były zawodnik Jagiellonii na pełen etat zaczyna zajmować się biznesem, choć z piłki nigdy do końca nie odchodzi.

-Kulesza, po zakończeniu kariery piłkarskiej, kręcił się wokół Jagiellonii. To nie było tak,że on raz przyszedł na stadion i już trafił do zarządu klubu – mówi Paweł Majewski, dziennikarz sportowy z portalu PolskieRadio24.pl, a prywatnie kibic Jagiellonii.

Kulesza dzięki Green Star inwestował też z powodzeniem w innych branżach. - Gdy wchodził do zarządu Jagiellonii, był już jednym z najbogatszych ludzi w regionie.Był właścicielem kamienic, jednej z największych sieci siłowni w Białymstoku, sal weselnych, a przede wszystkim prowadził firmę fonograficzną disco-polo.Muzyczny biznes Kulesza rozkręcił po powrocie z Belgii w latach 90. – dodaje Majewski.

Wszystko zamieniał w złoto

Po ponad 10 latach od zakończenia kariery piłkarskiej Kulesza na stałe wraca do futbolu. W Jagiellonii, w której spędził 4 sezony, pełni najpierw rolę prokurenta klubu (2007-2008), później zostaje doradcą prezesa i członkiem zarządu.

- Z Czarkiem zaczynaliśmy pierwszy rok jego pracy w klubie. Blisko współpracowaliśmy m.in. przy organizacji spotkań. Razem rozpoczynaliśmy, można tak to nazwać, jego wielką prezesowską karierę – śmieje się Jacek Chańko, który w 2007 roku był dyrektorem sportowym Jagiellonii. Były działacz, a obecnie radny miejski w Białymstoku podkreśla, że Kulesza przeniósł na funkcjonowanie klubu wiele z tych procedur, których nauczył się jako biznesmen. - Prezes Kulesza ma niesamowity zmysł do interesów, ale także piłkarski: co do ludzi, trafności decyzji. Zmysł biznesowy przełożył na prowadzenie klubu. Śmialiśmy się, że czego nie dotykał, zamieniał w złoto – opowiada Chańko.

Kulesza trafił do Jagiellonii w trakcie sezonu, w którym Duma Podlasia wróciła do Ekstraklasy po 13 latach gry w II, a nawet III lidze. - Wtedy jeszcze nie stał na pierwszym froncie, ale mówiło się w Białymstoku, że w klubie ma ważną rolę. Jagiellonia potrzebowała takich osób. Była klubem wspieranym przez pieniądze samorządu, nie wisiała na pieniądzach jednego inwestora, jak np. Polonia Warszawa. W Białymstoku było np. tak, że sponsorzy pokrywali część kontraktów niektórych piłkarzy lub dokładali się do budżetu. Kulesza był jednym z takich sponsorów. Z biegiem czasu jego rola rosła.– opisuje Paweł Majewski.

Początek działalności Kuleszy w Jagiellonii zbiegł się z momentem zatrudnienia w klubie trenera Michała Probierza, który po czasie zostanie jednym z najbardziej zaufanych pracowników obecnego prezesa PZPN-u. Szkoleniowiec odpłacił za zaufanie historycznym triumfem – w 2010 roku, gdy Kulesza objął funkcję prezesa Jagiellonii, klub pod jego wodzą zdobył Puchar i Superpuchar Polski.

-W Białymstoku wróciło zainteresowanie piłką, a Kulesza stawał się niemal synonimem drużyny. Myślałeś: Jagiellonia, widziałeś Probierza, czy właśnie Kuleszę. Prezes zrobił to stosunkowo małymi środkami, w przeciwieństwie np. do Wojciechowskiego, Filipiaka czy Cupiała. Jaga nie była i nie jest w czołówce ligowej, jeżeli chodzi obudżet – mówi nam Majewski.

Po tym, jak Kulesza objął funkcję prezesa w Jagiellonii, niemal samodzielnie podejmował wszystkie decyzje dot. kwestii sportowych. - W trakcie kadencji w Jadze swoje do powiedzenia miał też trener Probierz, ale to Kulesza wyznaczał kierunek strategii transferowej: negocjował sprzedaże i kupna, szukał zawodników. Gdy w 2010 roku Kulesza został szefem klubu, to stało się jasne, że w Jadze decyzje podejmuje jedna osoba. Oczywiście, była rada nadzorcza, która miała wpływ na funkcjonowanie Jagiellonii. Jednak cały jego rozwój – bo pamiętajmy, że był to wówczas jeden z najbiedniejszych klubów w Polsce – napędzał Kulesza – podkreśla Majewski.

Jacek Chańko dodaje: - To, co bym podkreślił u Kuleszy, to niesamowity zmysł co do ludzi, zdolność wyciągania wniosków i przeprowadzania szybkiej analizy, a także niezależność – to jego wielkie atuty.

Prezes i dyrektor w jednym

Po kolejnym sezonie pracy w Jagiellonii Probierz odszedł, a Kulesza kolejno sprowadzał trzech trenerów, z którymi pracował dość krótko. Czesław Michniewicz, Tomasz Hajto, a następnie Piotr Stokowiec nie utrzymali się w Dumie Podlasia, więc prezes klubu wrócił po szkoleniowca, z którym zaczynał pracę w Jagiellonii – Michała Probierza.

Druga kadencja tego szkoleniowca w Jagiellonii to jeden z najlepszych okresów w historii klubu. Dla kibiców Dumy Podlasia szczególnie wyczekiwany - zwłaszcza po okresie, w którym klub nie odnosił sukcesów,Jedną z takich decyzji było m.in. dość szybkie zwolnienie Czesława Michniewicza i zatrudnienie w jego miejsce Tomasza Hajty. Były obrońca kadry pozostał w klubie przez półtorej sezonu, a Jagiellonia pod jego wodzą ani razu nie skończyła piłkarskiego roku w górnej połowie tabeli – trzy razy była dziesiąta. Po zwolnieniu Hajty do klubu na krótko trafił Piotr Stokowiec, który także odszedł z klubu. Zastąpił go wspomniany wcześniej Michał Probierz.

- Co warto podkreślić, Kulesza nie miał prawie nigdy w klubie osoby na stanowisku dyrektora sportowego. Gdy weźmiemy pod uwagę tych zawodników, których sprowadził, to można stwierdzić, że miał więcej strzałów celnych niż niecelnych – uważa Majewski.

Najlepszy sezon w historii klubu

Z całą pewnością ponowne sprowadzenie Michała Probierza do klubu Kulesza może uznać za „celny strzał”. Sezon 2014/2015 to najlepszy rok w historii klubu. Sezon, który mógłby skończyć się mistrzostwem Jagiellonii, gdyby nie jeden mecz i jedna decyzja sędziego.

Duma Podlasia w 33. kolejce Ekstraklasy grała w Warszawie z Legią. Obie drużyny były wówczas w czubie tabeli, na tablicy wyników utrzymywał się wynik 0:0, a w doliczonym czasie gry sędzia Paweł Gil podyktował przeciwko Jagiellonii kontrowersyjny rzut karny. - Chciałbym dużo powiedzieć, ale hamuję się jak mogę. Jeżeli chodzi o sędziów to jest to najgorsze ogniwo polskiej piłki i dopóki z tym nie zrobimy porządku to będzie taki obraz jak dzisiaj. Za bardzo nas skrzywdzono. Po meczu były przepychanki, ale to sprowokował sędzia. Czasami po prostu nie można wygrać meczu. Jak zawodnik źle gra to ląduje na ławce. Trener źle prowadzi drużynę, zarząd go odsuwa. Zarząd źle pracuje, zostaje zmieniony. Z sędziami nie dzieje się nic. To jest skandal. Czy wierzę w mistrzostwo Polski? Niech Pan sędziów zapyta – grzmiał po meczu Kulesza, przepytywany przez dziennikarza „Przeglądu Sportowego”.

Kulesza rzadko kiedy tak szczerze wypowiada się w mediach, bo, jak podkreślają jego współpracownicy – nie przepada za udzielaniem wywiadów. - Czasem szkoda mu na nie czasu. Uważa, że lepiej wypada w działaniu, więc nie rozmawia z dziennikarzami, choć szanuje ich pracę. Na pewno nie chce świecić w mediach, woli pracę – podkreśla Jacek Chańko. Paweł Majewski dodaje: - Prezes pilnuje, żeby „za dużo kuchni” nie przedostawało się do mediów. To człowiek, który nie mówi dużo, ale dużo działa. Na pewno nie boi się brać odpowiedzialności za to, jakie decyzje podejmuje, co nie oznacza, że nie ma doradców, których podpowiedzi słucha. Być może dlatego tak długo wytrwał na stanowisku, bo nigdy nie było tematu, by zmienić prezesa Jagiellonii.

Jagiellonia po przegranej z Legią skończyła sezon na 3. miejscu Ekstraklasy, a w kolejnych latach dwukrotnie udało jej się poprawić ten wynik, kończąc rok tuż za liderem. - Pewne jest, że, gdyby nie Kulesza, Jagiellonia nie miałaby takiej dekady, a być może nawet broniłaby się przed spadkiem. Za czasów prezesa były dwa wicemistrzostwa Polski, puchar i finał Pucharu Polski, eliminacje do europejskich pucharów, czyli coś, o czym w Białymstoku ludziom się nawet nie śniło – uważa Majewski.

W drodze po nowe stanowisko

Po kilku latach pracy w Jagielloni Kulesza obrał nowy cel: objąć stanowisko prezesa PZPN-u. Być może zacząłby walczyć o wygraną w wyborach jeszcze wcześniej, gdyby nie świetne notowania Zbigniewa Bońka. Były prezes PZPN-u po swojej pierwszej kadencji w roli szefa związku praktycznie był jednak bezkonkurencyjny.

Kulesza rozpoczął „cichą” kampanię ponad rok przed wyborami, zaplanowanymi na sierpień 2021 roku. Ówczesny prezes Jagiellonii przygotowywał klub na swoje odejście, oddając go w ręce zaufanej pracowniczki, Agnieszki Syczewskiej. Cały czas trwała też zakulisowa walka o najważniejsze stanowisko w polskiej piłce.

Prezes Kulesza powinien wybrać Adama Nawałkę

Kulesza wygrał wybory na szefa PZPN-u dzięki pracy, która w pewien sposób oddaje jego przekonania. Ówczesny szef Jagiellonii negocjował z zarządzającymi związkami piłkarskimi po cichu, bez dużego zainteresowania mediów. To właśnie prezesi lokalnych ZPN-ów w trakcie zebrania plenarnego PZPN-u oddają głosy na wybranego przez siebie kandydata. Kulesza przekonał do siebie zdecydowaną większość delegatów: dokładnie 92 ze 118.

- Nigdy nie było tematu, by zmienić prezesa Jagiellonii. Nie było też tematu płacenia pensji nie w terminie. Jedyne nieporozumienia na tym tle miały miejsce w trakcie pandemii. To nie wynikało jednak z tego, że kasa była pusta, tylko z niepewnej przyszłości. Nikt nie wiedział, czy sezon zostanie dokończony i telewizja prześle pieniądze za transmisję spotkań – podsumowuje kadencję Kuleszy Paweł Majewski.

Czym zauroczyć prezesa?

Nowy prezes PZPN-u dość szybko musiał gasić pierwszy, poważny pożar – brak trenera przed meczem barażowym o awans na mistrzostwa świata. Już wiadomo, że nowego szkoleniowca poznamy w poniedziałek 31 stycznia o godz. 13:30. - W mediach mówi się dużo o finansach przy zatrudnieniu, kwotach, które trzeba zapłacić. Według mnie Czarka można przekonać do siebie podejściem, tym, że chce się coś zrobić ze względu na reprezentację, kibiców w całej Polsce, a nie z powodu chęci ogromnego zarobku – mówi Jacek Chańko.

Na kogo więc postawi prezes? Według Chańki, byłego podopiecznego Adama Nawałki, prezes Kulesza powinien postawił właśnie na tego selekcjonera - Znając drobiazgowość i szczegółowość Nawałki o analizę przeciwnika nie będziemy musieli się martwić. Do tego trener zna zawodników, więc nie przyjdzie do szatni, gdzie będą sami obcy. On jedyny w tak krótkim czasie mógłby poradzić sobie z tym zadaniem. Tym bardziej, że u Adama Nawałki początki były zawsze bardzo dobre. Trener zagraniczny nie zrobi wiele w te dwa, czy trzy tygodnie. Nie zna zawodników, nie oglądał ich, nie zna ich formy. Potrzebowałby miesiąca czy dwóch, żeby się z nimi zapoznać. Polski trener, tak jak polscy kibice, śledzi wszystko na bieżąco. Na te dwa mecze szanse powinien dostać Polak – twierdzi Chańko. Dodaje: - Jeżeli chodzi o nos prezesa do ludzi, to jestem spokojny.

Paweł Żurek
Paweł Żurek

W RadioZET.pl pracuje od stycznia 2019 roku. Lubi oglądać piłkę nożną i wszystkie inne dyscypliny, w których Polska ma swoją reprezentację. Wolny czas najchętniej spędza z rodziną. Jeśli akurat nie ma jej w pobliżu, gra w piłkę, czyta powieści lub ogląda ligowe zmagania klubów z Ekstraklasy i La Ligi.