Zamknij

Stanowski odniósł się do afery z Michniewiczem. Co ustaliła prokuratura?

31.01.2022 14:00
Krzysztof Stanowski i Czesław Michniewicz
fot. YouTube screen, AP/Associated Press/East News

Krzysztof Stanowski na Twitterze odniósł się do afery, która urosła wokół Czesława Michniewicza, wyjaśniając sytuację z zarzutami o korupcje, które pojawiły się w przeszłości. W poniedziałek Michniewicz ma zostać ogłoszony nowym selekcjonerem reprezentacji Polski.

Czesław Michniewicz w poniedziałek został ogłoszony nowym selekcjonerem reprezentacji Polski. Po kilku tygodniach spekulacji i oczekiwań, w poniedziałek 31 stycznia na PGE Narodowym Cezary Kulesza potwierdził 51-latka jako następcę Paulo Sousy. Kiedy upadła możliwość zakontraktowania Andrija Szewczenki, wydawało się, że prezes PZPN powróci do opcji Adama Nawałki. Ostatecznie szef polskiej federacji piłkarskiej uznał, że lepiej będzie postawić na Michniewicza.

Niestety, przeciwnicy jego kandydatury od razu zaczęli wracać do przeszłości, przypominając sytuację z "711 telefonów do Fryzjera". Chodzi o liczbę zarejestrowanych kontaktów byłego trenera Legii z Fryzjerem, który stał za aferą korupcyjną w polskiej piłce nożnej. Ich zdaniem to wydarzenie pozostawia wyraźną rysę na wizerunku Michniewicza, który wedle ich opinii nie powinien piastować tak prestiżowego stanowiska, jak selekcjoner drużyny narodowej.

Fakty są takie, że Czesław Michniewicz nigdy nie usłyszał zarzutów, a tym bardziej nie został skazany żadnym wyrokiem w tej sprawie. Całość skomentował Krzysztof Stanowski.

Afera wokół przeszłości Michniewicza. Stanowski komentuje

- Facet nigdy nie dostał ani jednego zarzutu, w przeciwieństwie do piłkarzy czy trenerów, którzy grali w kadrze i byli gloryfikowani lub byli w sztabach szkoleniowych. Jeszcze raz, bo niektórzy nie rozumieją: ani jednego zarzutu - pisał dziennikarz.

- Mało tego: w Widzewie Łódź już w 2010 roku wprowadzono do umów trenerów i piłkarzy, że będą musieli zapłacić milion złotych kary, jeśli zostaną kiedykolwiek skazani za korupcję w sporcie. I on to podpisał. Potem podpisywał też w innych klubach, bo stało się to standardem - czytamy dalej.

RadioZET.pl