MME 2017: Sensacyjna porażka Włochów, awans mocno się oddalił

21.06.2017 20:11
sport

Reprezentacja Czech pokonała w Tychach Włochy 3:1 (1:0) w pierwszym środowym meczu grupy C piłkarskich mistrzostw Europy do lat 21. W wieczornym spotkaniu Niemcy zmierzą się w Krakowie z Danią (godz. 20.45).

Czechy - Włochy fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Czesi po inauguracyjnej porażce z Niemcami 0:2 znaleźli się w trudnej sytuacji. Z dużo większym luzem przystępowali do środowego spotkania Włosi, którzy wcześniej pokonali Duńczyków 2:0. Mimo wygranej włoski szkoleniowiec Luigi Di Biagio podkreślał, że jego podopieczni muszą zagrać szybciej i stwarzać więcej podbramkowych sytuacji, by osiągnąć dobry wynik.

Tempo od początku było wysokie. Włosi mogli objąć prowadzenie w 11. minucie, gdyby Federico Bernardeschi w idealnej okazji zdołał pokonać czeskiego bramkarza Lukasa Zimę. Na włoską bramkę uderzył z kolei Martin Hasek, ale posłał piłkę nad poprzeczką.

Przed meczem stoper reprezentacji Italii Daniele Rugani przestrzegał przed grającym w Sampdorii Genua Patrikiem Schickiem. Podanie tego ostatniego i poślizgnięcie się Ruganiego w 24. minucie otworzyło drogę do bramki kapitanowi Czechów Michalowi Travnikovi. Po jego płaskim uderzeniu było 1:0, co uradowało liczną grupę czeskich kibiców.

Za chwilę blisko pokonania Gianluigiego Donnarummy był Schick, tym razem włoski golkiper obronił. Włosi ruszyli do odrabiania strat. Na bramkę Czechów strzelali Domenico Berardi i Federico Bernardeschi.

Po zmianie stron Włosi zaatakowali, trzy razy z dużej opresji wyszedł obronną ręką bramkarz przeciwników, m.in. po kolejnym rzucie wolnym Berardiego. Zespół trenera Vitezslava Lavicki bronił się i czekał na okazję do szybkiego wypadu, zostawiając na "desancie" Schicka.

W 66. minucie jedną z nielicznych ofensywnych akcji Czechów mógł zakończyć trafieniem Tomas Soucek, jednak z bliska uderzył niecelnie.

Trenerzy obu zespołów mocno przeżywali przy linii bocznej grę swoich podopiecznych. W 70. minucie powód do radości miał Di Biagio, bowiem wyrównał Berardi, który poprawił z bliska głową swój obroniony strzał.

Czesi musieli w końcówce grać otwarcie, co stwarzało z kolei okazję do kontr dla Włochów. W efekcie kibice nie mogli narzekać na poziom widowiska, bo na boisku sporo się działo. Czeska ławka rezerwowych "eksplodowała", kiedy w 79. minucie po szybkiej, dokładnej akcji Marek Havlik znów dał prowadzenie tej drużynie. Ostatecznie Włochów pogrążył Michael Lueftner pięknym uderzeniem z ok. 30 metrów sześć minut później

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń