Łotwa - Polska: Wściekłość mimo zwycięstwa. Kamil Glik zirytowany postawą kolegów

11.10.2019 10:15
Kamil Glik wściekły na kolegów po meczu Łotwa - Polska
fot. PAP/EPA

Kamil Glik, mimo zwycięstwa 3:0 w meczu eliminacji Euro 2020 Łotwa - Polska, nie był zadowolony z postawy swoich kolegów. W szatni było gorąco, bo stoper biało-czerwonych głośno wyraził swoją opinię.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Dwa szybkie gole Roberta Lewandowskiego ustawiło to spotkanie, ale - jak mawia Czesław Michniewicz - 2:0 to bardzo niebezpieczny wynik. Polaków też uśpił, wprowadził rozluźnienie, dekoncentrację, co skutkowało oddaniem inicjatywy jednej z najgorszych drużyn w Europie. Zagrożenia nie było, rywale nie byli w stanie wymyślić czegoś innego jak wrzutka w pole karne Szczęsnego, jednak sam ten fakt chluby zawodnikom Jerzego Brzęczka nie przynosi.

Kamil Glik wściekły na kolegów z drużyny

Po przerwie było już lepiej, choć też zdarzył się fragment słabszej postawy. Dopiero trafienie na 3:0 Lewandowskiego uspokoiło sytuację. Właśnie o te przestoje mnóstwo pretensji do kolegów miał Kamil Glik.

- Pierwsze 20 minut zagraliśmy super, ale później już każdy pod siebie, jakimiś piętkami, tylko po to, by strzelać bramki. Nie o to w piłce chodzi - mówił stoper AS Monaco. - Patrzyłem na to z boku, jako obrońca i nie ukrywam, że bardzo mnie to irytowało. Rzadko daję się wyprowadzić z równowagi, ale dziś w szatni podzieliłem się swoimi przemyśleniami na ten temat. Chyba po tylu latach gry w kadrze mogę sobie na to pozwolić - dodał.

Polska w niedzielę może świętować awans na Euro 2020. Co się musi stać?

Krychowiak i Szymański o słowach Glika

W strefie mieszanej jego opinii nie podzielił jeden z najlepszych piłkarzy na boisku Grzegorz Krychowiak, odniósł się do nich z kolei bardzo aktywny Sebastian Szymański. To właśnie on często próbował efektownych zagrań.

- Czy graliśmy pod siebie? Sam dwa razy zagrałem piętą w pierwszej połowie. Tak nie powinno być, bo wiadomo jak się to czasami kończy - ocenił skrzydłowy Dynama Moskwa.

Szczęśliwy z punktów, ale zaniepokojony postawą drużyny był też selekcjoner. - Na początku zagraliśmy agresywnie, tak jak zamierzaliśmy. Gdzieś od 30. minuty straciliśmy nasze ustawienie taktyczne, zbyt szybko nasi skrzydłowi wchodzili do środka i brakowało nam rozegrania po całej szerokości boiska. Było parę ciekawych rzeczy, były też błędy, ale dla nas liczą się trzy punkty - przyznał Jerzy Brzęczek.

W niedzielę o godz. 20:45 reprezentacja Polski zmierzy się na PGE Narodowym z Macedonią Północną. Jeśli biało-czerwoni wygrają, będą już pewni awansu na Euro 2020.

RadioZET.pl/sport.pl/PAP