MŚ 2018: Grupa marzeń nie gwarantuje awansu. Dywagacje nie mają sensu

Krzysztof Sobczak
01.12.2017 07:56
Reprezentacja Polski
fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Znamy już wszystkich 32 uczestników mistrzostw świata w Rosji w 2018, a co za tym idzie także podział na koszyki. Natychmiast ruszyła też fala komentarzy, na kogo chcielibyśmy trafić, a kogo lepiej uniknąć. Tak naprawdę nie ma to jednak wielkiego znaczenia.

Zagłosuj

Który rywal z drugiego koszyka byłby najlepszy dla Polski?

Liczba głosów:

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Trzeba uważać z marzeniami, bo mogą się spełnić - na własnej skórze przekonała się o tym kadra prowadzona przez Franciszka Smudę. Przed losowanie fazy grupowej Euro 2012 jak mantrę powtarzano: chcemy Rosję, Czechy i Grecję. No i się udało. Jak się skończyło? Miał być komplet punktów, a po trzech meczach biało-czerwoni mogli wygodnie zasiąść przed telewizorami, by kibicować ulubionym drużynom.

Zobacz także

To pokazuje, że dywagacje na temat grupy marzeń czy grupy śmierci nie mają żadnego znaczenia, bo wszystko weryfikuje boisko. W losowaniu można mieć szczęście (Polacy mieli go aż nadto we wszystkich losowaniach w XXI wieku!), a potem każda wpadka przybliża daną ekipę do kompromitacji, jeśli się okaże, że rywale należeli do tych "wymarzonych". To może lepiej trafić do silnej grupy? W końcu jak spadać, to z wysokiego konia.

Miał być awans w 2002...

Dla reprezentacji Polski będzie to ósmy mundial, trzeci w XXI wieku i pierwszy, w którym jest realna szansa na awans do fazy pucharowej. Choć tak naprawdę, przed każdym turniejem mieliśmy nadzieje na wyjście z nie najtrudniejszej grupy.

W 2002 roku do pierwszego koszyka trafiły drużyny z pierwszej szóstki rankingu FIFA oraz gospodarze - Korea Południowa i Japonia. Pozostałe drużyny podzielono według klucza kontynentalnego - zespoły z Europy znalazły się w koszyku B, z Azji i Ameryki Południowej C, a z Afryki i Ameryki Północnej D.

Podopieczni Jerzego Engela mieli mnóstwo szczęścia w losowaniu, bowiem uniknęli m.in. Brazylii, Argentyny czy Niemiec. Z pierwszego koszyka w "polskiej" grupie znalazła się Korea Południowa. Ponadto biało-czerwoni rywalizowali z Portugalią i z USA. Tę grupę oceniano jako stosunkowo łatwą, ale marzenia prysły już po dwóch przegranych meczach. To od tego turnieju zaczęto mówić, że biało-czerwoni grają mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor.

... i 2006 roku

W 2006 roku obowiązywała już kolejność drużyn z uwzględnieniem rankingu FIFA - w tej sytuacji biało-czerwoni losowani byli z trzeciego koszyka. I znów mogli mówić o szczęściu - Niemcy, które wtedy były gospodarzem, oraz Ekwador i Kostaryka. Scenariusz był dokładnie taki sam jak w 2002 roku - to miała być łatwa grupa, a po dwóch meczach można było bukować bilety do kraju.

Co więcej, również w losowaniach fazy grupowej Euro 2008 i 2016 Polacy nie mogli narzekać na los. W żadnym z tych przypadków nie można było mówić o grupie śmierci, a jednak turniej w Austrii i Szwajcarii gracze Leo Beenhakkera zakończyli na ostatnim miejscu z dorobkiem jednego punktu. Z premierowego wyjścia z grupy w ważnym turnieju w XXI wieku czekaliśmy do ubiegłorocznych mistrzostw Starego Kontynentu.

Grupy śmierci nie będzie

1 grudnia, kiedy odbędzie się losowanie fazy grupowej MŚ 2018, reprezentacja Polski znajdzie się w nowej dla siebie sytuacji - to do niej dobierani będą rywale ze "słabszych" koszyków i to o niej... marzy większość uczestników mundialu. Obok Rosji, co tu kryć, będziemy obiektem modlitw m.in. Chorwatów, Szwedów czy Hiszpanów, którzy drwią z tak wysokiej pozycji biało-czerwonych w rankingu FIFA.

To jednak nie nasz problem. Wysokie miejsce gwarantuje nam pierwszy koszyk i uniknięcie m.in. broniących tytułu mistrzów świata Niemców, wicemistrzów Argentyńczyk, a także złotych i srebrnych medalistów mistrzostw Europy - Portugalii i Francji. Na pewno nie zagramy też z Belgią, Brazylią i właśnie Rosją.

W tej sytuacji trudno tak naprawdę mówić o jakiejkolwiek grupie śmierci dla biało-czerwonych, bo o ile w koszyku 2. wszystkie drużyny są bardzo mocne, to w 3. i 4. wszystkie są w naszym zasięgu. Do tego dochodzi zasada, w której maksymalnie dwie drużyny z Europy mogą znaleźć się w jednej grupie - to oznacza, że jeśli trafimy na Hiszpanów, unikniemy np. Duńczyków czy Islandczyków, jeśli zaś przyjdzie nam ponownie mierzyć się z Danią, nie zagramy z Anglią, Hiszpanią czy z Serbią, która wydaje się najsilniejszą ekipą z czwartej "ósemce".

Można oczywiście dywagować: grupa z Hiszpanią, Egiptem lub i z Japonią lub z Urugwajem, Danią i Nigerią będzie trudniejsza niż z Peru, Iranem i Panamą. Niemniej wciąż widać, że Polska, przynajmniej na papierze, jest pierwszą bądź drugą siłą w takich stawkach.

Abstrahując jednak od wszystkiego: celem minimum dla tej drużyny będzie wyjście z grupy, niezależnie od tego, z kim przyjdzie się mierzyć. Brak awansu zostanie odebrany jako niespodzianka. I nie chodzi tu o pompowanie balonika, ale o realną ocenę siły tej drużyny.

Losowanie fazy grupowej MŚ 2018 odbędzie się 1 grudnia na Kremlu.

RadioZET.pl/KS