Liga Europy: Arsenal 80 minut z przewagą jednego zawodnika i tak nie był w stanie pokonać Atleti!

26.04.2018 23:00
sport

Arsenal zremisował u siebie z Atletico Madryt 1:1 (0:0) w pierwszym meczu półfinałowym piłkarskiej Ligi Europy. W drugim półfinale Olympique Marsylia wygrała 2:0 (1:0) z Salzburgiem.

Arsenal - Atletico fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Na Emirates Stadium spotkały się drużyny uważane za faworytów rozgrywek. Goście źle rozpoczęli mecz. W 10. minucie niefrasobliwie zachował się chorwacki obrońca Atletico Sime Vrsaljko, faulując w niegroźnej sytuacji Alexandre'a Lacazette'a, za co otrzymał drugą żółtą i w efekcie czerwoną kartkę. Wzburzony trener Diego Simeone szalał przy bocznej linii, kwestionując tę decyzję. Francuski sędzia Clement Turpin nie wahał się długo i odesłał Argentyńczyka na trybuny.

W pierwszej połowie "Kanonierzy" mieli wiele sytuacji strzeckich, jednak szwankowała precyzja albo na posterunku był bramkarz Jan Oblak. Słoweniec skapitulował w 61. minucie po strzale głową Lacazette'a, któremu doskonale dograł piłkę Jack Wilshere. Podopieczni żegnającego się z Arsenalem po tym sezonie Arsene'a Wengera dążyli do podwyższenia wyniku, ale... zamiast kolejnych goli sami musieli wyjmować piłkę z siatki. W 82. minucie Antoine Griezmann wykorzystał błąd swojego kolegi z reprezentacji Francji Laurenta Koscielnego i doprowadził do remisu.

W końcówce gospodarze cisnęli, ale nie udało im się zdobyć drugiej bramki. Najbliższy celu był Walijczyk Aaron Ramsey, którego główkę z najwyższym trudem obronił Oblak.

W Marsylii już po raz trzeci w tej edycji LE zmierzyły się drużyny Olympique i FC Salzburg. W fazie grupowej Austriacy wygrali u siebie 1:0, a w rewanżu nie padły bramki.

W czwartek gospodarze objęli prowadzenie w 15. minucie. Dimitri Payet precyzyjnie dośrodkował z rzutu wolnego na długi słupek wprost na głowę Floriana Thauvina, a ten posłał piłkę do pustej siatki. W powtórkach telewizyjnych widać jednak było, że piłka dotknęła ręki Francuza, czego nie zauważył szkocki arbiter William Collum. Na 2:0 podwyższył Kameruńczyk Clinton Njie w 63. minucie, a asystę ponownie zanotował Payet.

Austriacy będą więc musieli odrabiać straty. Nie jest to dla nich zadanie niewykonalne, co udowodnili w ćwierćfinale, eliminując Lazio Rzym (2:4 na wyjeździe, 4:1 u siebie). W Salzburgu marzą o powtórce z 1994 roku, gdy ich drużyna awansowała aż do finału Pucharu UEFA. Uległa w nim dwukrotnie Interowi Mediolan (0:1, 0:1).

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń