Zamknij

Wyciekły intymne zdjęcia i filmiki piłkarki: "Chciałam się powiesić"

04.02.2021 18:46

Leigh Nicol, 25-letnia szkocka piłkarka, w 2019 roku przeżyła koszmar. Ktoś włamał się na jej telefon, wykradł intymne zdjęcia oraz filmy i opublikował je na stronach dla dorosłych. Zawodniczka wpadła w depresję i chciała popełnić samobójstwo we własnym ogrodzie. Dopiero teraz wraca do równowagi, a jednym z elementów terapii ma być rozmowa ze "Sky Sports".

Leigh Nicol
fot. Leigh Nicol/Instagram
  • W 2019 roku ktoś włamał się do telefonu Leigh Nicol, wykradł jej intymne zdjęcia oraz filmiki i opublikował na stronach dla dorosłych
  • 25-letnia piłkarka wpadła z depresję, nachodziły ją myśli samobójcze, a jej kariera legła w gruzach
  • Pomocną dłoń wyciągnęli przyjaciele i drugoligowy klub Crystal Palace

Leigh Nicol była bardzo dobrze zapowiadającą się piłkarką. W 2017 roku otrzymała nagrodę dla najlepszej zawodniczki roku w drużynie Millwall. Dwanaście miesięcy później przeniosła się do Charltonu, ale tam wystąpiła jedynie w siedmiu meczach. Jej kariera legła w gruzach w 2019 roku.

Wiosną Nicol odczytała wiadomość na Instagramie od jednego z kibiców, który poinformował ją, że znalazł jej intymne zdjęcia i filmiki na jednej ze stron dla dorosłych. Leigh tłumaczyła później, że były one zapisane w "chmurze" w telefonie i kompletnie o nich zapomniała. Na nagraniach i fotografiach ma 18 lat.

Leigh Nicol: Chciałam się powiesić w ogrodzie

Swoją historię Leigh Nicol, broniąca obecnie barw drugoligowego kobiecego zespołu Crystal Palace, opowiedziała w wywiadzie dla "Sky Sports". Zdradziła, że choć sprawia wrażenie "najbardziej pogodnej osoby na świecie", to w dalszym ciągu jest załamana i każdego dnia walczy ze sobą. Częściowo uporała się już z demonami - niegdyś nachodziły ją myśli samobójcze, które teraz stara się przekuć w coś dobrego.

- W szatni każda z zawodniczek na szafce ma przyklejone jakieś zdjęcie, w większości bliskiej osoby. Ja umieściłam tam fotografię drzewa z mojego ogrodu, na którym chciałam się powiesić - wyznała. - Teraz nie ma we mnie tych negatywnych emocji. Cieszę się, że przetrwałam to wszystko. Patrzę na nie i widzę, że jestem w stanie pokonać znacznie większe trudności niż stres przed meczem - dodała.

Przyznała jednak, że wciąż ma napady lęku i boi się odczytywać wiadomości prywatne. Mężczyźni cały czas do niej piszą z niemoralnymi propozycjami i przypominają jej tamte traumatyczne dni.

Nicol Leigh opowiedziała o traumie

Wydarzenia z 2019 roku negatywnie odbiły się na jej zdrowiu fizycznym (w kilka tygodni zrzuciła 10 kg), psychicznym i sportowym, bo po rozstaniu z Charltonem żaden klub nie chciał z nią rozmawiać ze względów "wizerunkowych", ale także na jej rodzinie.

- Przez to, że gram w piłkę, zdjęcia obiegły internet bardzo szybko. Nie mogłam od tego uciec. Wszyscy związani z piłką o tym wiedzieli. Mam siostrzenice i bratanków, którzy są ze mnie dumni, bo jestem piłkarką. Chcą wpisać mnie w Google, ale nie mogą tego zrobić, bo wyświetlą im się niepożądane treści - wyjaśniła Szkotka.

Dlaczego więc zdecydowała się o tym rozmawiać? Jak w większości takich przypadków: ku przestrodze.

- Musiałam to opowiedzieć, aby ostrzec przed tym, jaki wpływ na życie ma coś takiego. Ja byłam ignorantką. Zawsze zakładałam, że ludzie sami publikują takie rzeczy w internecie. Przez myśl mi nie przeszło, że to może spotkać każdego. Ludzie oglądają to i nie wiedzą, że niszczą komuś życie. Osoby na tych filmach są postrzegane jako rzeczy. A to przecież czyjaś siostra, czyjaś córka. Niektóre z nich mają po 14 lat i kompletnie nie wiedzą, co się dzieje. Rozumiem, gdy ktoś chce sobie odebrać życie po czymś takim. Ja sama nie wiem, jak przez to przeszłam - tłumaczyła.

Obecnie Leigh Nicol leczy kontuzję kostki i cały czas uczęszcza na terapię. Twierdzi, że gdyby nie piłka nożna i wyciągnięta pomocna dłoń z drużyny Crystal Palace, znacznie trudniej byłoby jej walczyć o siebie.

RadioZET.pl/sport.pl/skysports.com