Zamknij

Legia ukrywała zakażonego? Klub grozi Zbigniewowi Bońkowi pozwem

12.08.2020 10:13
Legia grozi Zbigniewowi Bońkowi pozwem
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/EastNews

Legia Warszawa zagroziła prezesowi Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniewowi Bońkowi pozwem w związku z - jak podkreśla klub w przesłanym do redakcji "Przeglądu Sportowego" oświadczeniu - pomówieniami i mijaniem się z prawdą. Działacz zarzucił mistrzowi Polski ukrywanie osoby zakażonej koronawirusem.

Zbigniew Boniek w sobotę, na dzień przed meczem o Superpuchar Polski Legia - Cracovia, ogłosił na Twitterze, że spotkanie się nie odbędzie ze względu na pozytywny wynik testu na koronawirusa u jednego z masażystów w ekipie mistrza kraju. Swoją decyzję uzasadnił w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". Przy okazji bardzo mocno zaatakował stołeczny klub.

- Mieliśmy przypadek pozytywnego testu na obecność koronawirusa, ktoś chciał to ukryć i grać, bo twierdzi, że wszyscy są zdrowi - mówił prezes PZPN. - W Legii często jest tak, że jak dzieje się coś złego, to winni są wszyscy dookoła, tylko nie oni - dodał.

Legia odpowiada Bońkowi

W wywiadzie dla "PS" Boniek chwalił ponadto wypracowane procedury w zakresie bezpieczeństwa i podkreślał, że Polski Związek Piłki Nożnej zadbał o przeprowadzenie testów na koronawirusa we wszystkich klubach PKO Ekstraklasy. Twierdził, że informacje zostały wysłane do wszystkich ekip, a regulacje są jasne, klarowne i takie same dla wszystkich.

Oświadczenie Legii Warszawa. Będzie pozew przeciwko Bońkowi?

Na odpowiedź Legii nie trzeba było długo czekać. Mistrz Polski przesłał oświadczenie do redakcji "Przeglądu Sportowego", w którym wprost odniósł się do słów Zbigniewa Bońka. Wskazano w nim, że do klubu rzeczywiście wpłynęły wytyczne obowiązujące w PKO Ekstraklasie i w najbliższych meczach Pucharu Polski, ale nie było w nich mowy o Superpucharze Polski. Odrzucono również narrację o badaniach, bo to Legia na własny koszt, bo stwierdzeniu pozytywnego wyniku u masażysty, zleciła testy u swoich piłkarzy i członków sztabu szkoleniowego. Wszystkie wyniki, także zakażonej wcześniej osoby, były negatywne. Jednocześnie przyznano się do niedopełnienia obowiązków.

"My jako Legia popełniliśmy błąd, który polegał na nieodczytaniu wiadomości z laboratorium, zanim otrzymaliśmy informację od Inspektoratu Sanitarnego. To błąd ludzki, który nie powinien się zdarzyć. Wyciągnęliśmy konsekwencje personalne oraz wdrożyliśmy dodatkowe procedury, aby uniemożliwić powtórzenie się takiego zdarzenia w przyszłości" - czytamy w oświadczeniu.

Legia stanowczo zaprzeczyła słowom prezesa PZPN o "ukrywaniu zakażonego". "Chcemy jednak jednoznacznie podkreślić, że twierdzenia, że Legia chciała 'ukryć chorego' jest nieprawdziwe. W Polsce obowiązuje procedura, w ramach której o wszystkich pozytywnych wynikach informowane są organy sanitarne. Bezpodstawne oskarżanie Legii uderza w jej wizerunek w oczach opinii publicznej oraz naszych partnerów i sponsorów, dlatego oczekujemy sprostowania tej wypowiedzi i przeprosin, czego jesteśmy gotowi dochodzić na drodze prawnej" - napisano.

Klub zaapelował też o wypracowanie klarownych procedur, właśnie na tego typu sytuacje. Powołano się na przypadek Atletico Madryt. W hiszpańskiej drużynie na kilka dni przed ćwierćfinałem Ligi Mistrzów z RB Lipsk wykryto dwa przypadki zakażenia koronawirusem - pozytywny wynik uzyskali Angel Correa i Sime Vrsaljko - a mimo to spotkanie odbędzie się zgodnie z planem. "Jeśli zależy nam na tym, aby polskie rozgrywki w sezonie 2020/21 również miały szansę się odbyć, a polskie kluby grały w europejskich pucharach, musimy przyjąć podobne, profesjonalne, racjonalne i kompleksowe rozwiązania" - podkreślono.

RadioZET.pl/Przegląd Sportowy