Szymon Marciniak popełnił błąd dyktując karnego dla Legii? Środowisko podzielone [WIDEO]

05.03.2018 09:28
sport

W niedzielnym meczu 26. kolejki LOTTO Ekstraklasy Legia Warszawa pokonała na własnym stadionie Lecha Poznań 2:1. Decydujący gol wywołał jednak mnóstwo kontrowersji - zdobył go Michał Kucharczyk, skutecznie egzekwujący rzut karny podyktowany za zagranie piłki ręką przez Wołodymyra Kostewycza.

Legia - Lech fot. PAP
Zagłosuj

Czy Legii należał sie w tej sytuacji karny?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Gol na wagę trzech punktów padł w 86. minucie. Jedenastkę sprokurował Kostewycz, który naciskając Mączyńskiego trącił futbolówkę ręką i dał podstawy prowadzącemu to spotkanie Szymonowi Marciniakowi do wskazania "na wapno". Arbiter nie skorzystał nawet z VAR-u, gdyż był pewny swojej decyzji. Cała sytuacja wyglądała tak:

"Ta liga nigdy nie będzie poważna"

Zdarzenie wywołało mnóstwo kontrowersji i skrajnych, często niewybrednych opinii.

- Jeśli taka sytuacja ma decydować o losach Mistrzostwa czy pozycji wyjściowej przed rundą finałową to nasza liga nigdy nie będzie poważna... - napisał na Twitterze wychowanek Lecha, a obecnie napastnik Sampdorii Genua Dawid Kownacki. Co ciekawe, wtórował mu były gracz Legii, Łukasz Surma.

- Jeśli podyktowanie takiego rzutu karnego jest zgodne z przepisami gry, to znaczy, że trzeba zmienić przepisy - ocenił były pomocnik aktualnego mistrza Polski.

- Ewident karny i 3 pkt zostają tam gdzie powinny. Chociaż dziś Lech był lepszy - ocenił z kolei były kapitan "Wojskowych", Jakub Rzeźniczak.

Podzieleni w odbiorze tej sytuacji byli także m.in. dziennikarze.

Wściekły Bjelica

Rozczarowania, a nawet wściekłości takim obrotem spraw nie krył opiekun "Kolejorza", Nenad Bjelica, którego pozycja w Poznaniu po kilku słabszych meczach i tak jest coraz słabsza.

- To jest wstyd. Śmiech. Śmieję się, gdy to widzę. Szkoda mi waszej piłki - grzmiał Chorwat. Na konferencji nie był już tak stanowczy.

- Rzut karny dla Legii? Nie widziałem powtórek. Szanuję decyzję sędziego i jeśli zdecydował się na podyktowanie jedenastki, to zapewne tak było - dodał 46-letni szkoleniowiec.

Marciniak odpiera zarzuty

- Przedstawiłem Nenadowi Bjelicy swoje argumenty, on przedstawił mi swoje. Jedynym argumentem trenera było: „w takim meczu taki karny?”. Czyli co, w meczu innych drużyn miałbym gwizdnąć, a w tym nie? - powiedział w rozmowie z Weszło Szymon Marciniak. Swojego kolegi po fachu bronił także były prezes PZPN oraz międzynarodowy arbiter, Michał Listkiewicz.

Rozlicz PIT i pomóż dzieciom z Fundacji Radia ZET. Ściągnij darmowy program

- Karny był, zawodnik Lecha nienaturalnie wyciągnął rękę, powiększając obrys ciała. Zagranie miało wpływ na rozwój akcji, odebrało legioniście możliwość kontynuacji gry. Reakcja lechity znamienna: bez pretensji, złapał się za głowę na zasadzie co zrobiłem - przyznał Listkiewicz.

Po 26 kolejkach Legia Warszawa zajmuje 2. miejsce w tabeli ekstraklasy. Tyle samo punktów ma lider Jagiellonia, która w poniedziałek zagra z Wisłą Kraków. Lech jest trzeci ze stratą pięciu punktów do prowadzącej dwójki.

RadioZET.pl/Twitter/Weszło/PAP/KS

Oceń