Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Aga Kołodziejska
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Justyna Dżbik
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Mocne oświadczenie prezesa Lechii Gdańsk ws. wydarzeń w meczu z Legią

30.04.2019 10:53
sport

Prezes Lechii Gdańsk Adam Mandziara odniósł się do wydarzeń z początku spotkania z Legią Warszawa. W oświadczeniu skrytykował Przewodniczącego Kolegium Sędziowskiego Zbigniewa Przesmyckiego i zapowiedział wnioski o nieprzedzielanie Daniela Stefańskiego do prowadzenia meczów "biało-zielonych".

Lechia - Legia fot. Karolina Misztal/REPORTER/EastNews
Zagłosuj

Która z drużyn zdobędzie tytuł mistrza Polski?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Na początku meczu na szczycie w ekstraklasie Artur Jędrzejczyk zatrzymał ręką piłkę zmierzającą do bramki po strzale Artura Sobiecha. Prowadzący to spotkanie Daniel Stefański początkowo wskazał na "wapno", ale po obejrzeniu powtórek VAR cofnął swoją decyzję uznając, że obrońca "Wojskowych" nie popełnił przewinienia - najpierw został trafiony w klatkę piersiową, a następnie w naturalnie ułożoną na murawie rękę.

Lechia - Legia: Przesmycki broni Stefańskiego

Zdaniem większości ekspertów, byłych sędziów, Lechii należał się rzut karny, a Jędrzejczykowi czerwona kartka. Prezes PZPN Zbigniew Boniek przeprosił nawet Lechistów za ten błąd. Według Przesmyckiego, Stefański zachował się jednak wzorowo.

- W tej konkretnej sytuacji zawodnik Legii Artur Jędrzejczyk w trakcie próby zablokowania strzału na bramkę dostał piłką w okolice talii na wysokości żeber. Futbolówka została więc zatrzymana ciałem zawodnika, a nie ręką. Jeżeli nawet poruszała się to już w kierunku środka boiska. Ręka miała kontakt z piłką później, a stało to się, powtórzę, po wcześniejszym legalnym zatrzymaniu piłki ciałem i w kontakcie tym nie było nic z rozmyślności - mówił Przewodniczącego Kolegium Sędziowskiego w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". - Daniel Stefański to bardzo dobrze wyszkolony sędzia. Obejrzał sytuację z kilku ujęć pokazanych mu przez sędziego asystenta wideo (VAR) i podjął dobrą decyzję - bronił swojego kolegi.

Prezes Lechii Adam Mandziara w bardzo mocnych słowach skomentował tę opinię. "Odnosząc się do słów Pana Zbigniewa Przesmyckiego, Przewodniczącego Kolegium Sędziowskiego, chciałbym podkreślić, że opowiadanie bajek to specjalność Braci Grimm, a nie osoby pełniącej tak odpowiedzialną funkcję" - czytamy w komunikacie.

Legia Warszawa pokonała na wyjeździe Lechię Gdańsk 3:1 i awansowała na 1. miejsce w tabeli. Aktualnie ma trzy punkty przewagi nad podopiecznymi Piotra Stokowca.

Poniżej prezentujemy pełne oświadczenie prezesa Lechii Gdańsk Adama Mandziary.

"Minęło już ponad 36 godzin od zakończenia sobotniego meczu Lechia Gdańsk – Legia Warszawa, dlatego z dystansem i po ostudzeniu emocji chciałbym jako Prezes Zarządu Lechii Gdańsk odnieść się do licznie pojawiających się komentarzy. 

Na wstępie, z dużym szacunkiem chciałbym podziękować Panu Prezesowi Zbigniewowi Bońkowi za bezstronną postawę wobec zaistniałych okoliczności oraz zajęcie zdecydowanego stanowiska wobec wszelkich kontrowersyjnych zdarzeń w trakcie trwania sobotniego meczu.

Absolutnie zgadzam się z opinią Pana Prezesa Bońka, że w sytuacji zaistniałej w pierwszych minutach meczu, bezdyskusyjnie należał się drużynie Lechii rzut karny i czerwona lub przynajmniej żółta kartka dla zawodnika Legii. Sytuacja ta miała niewątpliwy wpływ na dalszy przebieg meczu.

Jednocześnie chcemy jako Lechia Gdańsk zaznaczyć, że mamy absolutne zaufanie do władz Polskiego Związku Piłki Nożnej. Jesteśmy przekonani, że te zdarzenia zostaną wnikliwie przeanalizowane i zostaną wyciągnięte konsekwencje.

Natomiast, odnosząc się do słów Pana Zbigniewa Przesmyckiego, Przewodniczącego Kolegium Sędziowskiego, chciałbym podkreślić, że opowiadanie bajek to specjalność Braci Grimm, a nie osoby pełniącej tak odpowiedzialną funkcję.

Jeżeli Szef Sędziów akceptuje i daje przyzwolenie na takie karygodne błędy swoich podopiecznych, to znaczy, że może nie jest odpowiednią osobą na tym stanowisku.

Dotyczy to również konfabulacji na temat miejsca zamieszkania Pana Daniela Stefańskiego. Od wczoraj wiemy, że Pan Stefański od wielu lat mieszka na stałe w Warszawie, a nie w Bydgoszczy, i skoro to nie miało znaczenia, to dlaczego ten fakt był ukrywany przed publicznością?

Zaistniały przypadek spotyka się z oczywistym brakiem przejrzystości w obsadzie sędziowskiej meczów.  Uwzględniając sprawy etyczne i zasady fair play, nie wyobrażam sobie sytuacji, że na przykład sędzia mieszkający w Madrycie sędziuje spotkanie Realu Madryt przeciwko FC Barcelonie. Czy mecz A.C. Mediolan przeciwko Juventusowi Turyn prowadziłby sędzia z Mediolanu? Oczywiście byłoby to niedopuszczalne i wskazywało by na ewidentny konflikt interesów.

Oczywistym jest, że będziemy wnioskować do władz PZPN o nieobsadzanie Pana Stefańskiego w meczach naszego zespołu w przyszłości.

Na koniec pragnę przeprosić wszystkich kibiców Lechii Gdańsk, że nie mamy wpływu oraz możliwości podjęcia działań formalno-prawnych, by zmienić zaistniałą sytuację oraz bieg wydarzeń. Jest to dla mnie, drużyny i sztabu trenerskiego niezmiernie przykre. Jedynie co możemy zagwarantować, to to, że do ostatnich minut rozgrywek rundy finałowej LOTTO Ekstraklasy będziemy dokładać wszelkich starań, aby osiągnąć jak najwyższy wynik sportowy.

Kończymy polemikę dotyczącą meczu z Legią Warszawa i koncentrujmy się na finale Totolotek Pucharu Polski na PGE Stadionie Narodowym. 

Jest to dla nas i dla wszystkich sympatyków Lechii Gdańsk moment bardzo ważny, wręcz historyczny, na który czekaliśmy od wielu, wielu lat.

Liczymy na fair play ze strony PZPN.

Adam Mandziara, Prezes Zarządu Lechii Gdańsk"

RadioZET.pl/lechia.pl/Przegląd Sportowy/KS

Oceń