Puchar Polski: Lech rywalem Arki w finale

Krzysztof Sobczak
05.04.2017 23:06
Lech - Pogoń
fot. PAP

Lech Poznań przypieczętował awans do finału Pucharu Polski. Po zwycięstwie przed miesiącem u siebie 3:0, w rewanżu w Szczecinie ponownie pokonał Pogoń 1:0 i 2 maja na PGE Narodowym zagra w finale z Arką Gdynia.

Zagłosuj

Która z drużyn zdobędzie Puchar Polski?

Liczba głosów:

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Musimy zagrać odważnie i liczyć na trochę szczęścia – mówił dzień przed rewanżem w Szczecinie trener Pogoni Kazimierz Moskal. Jego zespół od pierwszego gwizdka sędziego Zbigniewa Dobrynina odważnie natarł na bramkę rywali, ale szczęście mu nie dopisało. Lech bronił się przez cały mecz i nie dość, że obronił przewagę trzech bramek z pierwszego spotkania, to jeszcze do triumfu dorzucił kolejne trafienie. Pogoń w 2017 roku przegrywa rywalizację z Kolejorzem 0:7 (dwie porażki po 0:3 i jedna 0:1). Mimo porażki kibice Portowców nie mogą odmówić swym pupilom ambicji.

Zobacz także

Już w 4 minucie do bezpańskiej piłki najszybciej dobiegł Marcin Listkowski, ale zabrakło mu zimnej krwi i strzelił obok bramki Jasmina Buricia. Cztery minuty później z rzutu rożnego piłkę do bramki Lecha wkręcał Ricardo Nunes. Buricia, który nie zdołał złapać piłki, uratował Mihai Radut stojący na linii bramkowej.

W 30 minucie bramkę na 1:0 powinien zdobyć Dawid Kort, ale z bliska strzelił wprost w Buricia i skończyło się na rzucie rożnym. Trzy minuty później prawym skrzydłem szarżował Cornel Rapa, ale jego strzał minął bramkę Pogoni.

Dopiero w 35 minucie Lech przeprowadził pierwszą groźną akcję na bramkę gospodarzy, ale Radut z 18 metrów strzelił obok bramki Jakuba Słowika.

W 42 minucie kolejną kontrę przeprowadzili goście i załatwili kwestię awansu. Prawym skrzydłem urwał się Marcin Robak, ograł dwóch obrońców gospodarzy i strzelił nie do obrony.

Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Dalej z impetem atakowali gospodarze, a goście ani razu nie zagrozili bramce Słowika. W 47 minucie zza pola karnego strzelał Kamil Drygas – Burić instynktownie wybił na róg. Chwilę później strzał głową Jarosława Fojuta zablokowali obrońcy.

Potem mecz stracił tempo i gospodarze wraz z upływającym czasem tracili nadzieję na choćby honorowe pożegnanie się z rozgrywkami pucharowymi. Dopiero w 90 minucie szczecinianie byli bliscy wyrównania, Drygas ubiegł wychodzącego z bramki Buricia, z trudnej pozycji strzelił na bramkę, ale piłkę z linii głową wybił Jan Bednarek i na tym emocje się skończyły.

RadioZET.pl/PAP/KS