Ekstraklasa: Lech nowym liderem, efektowne zwycięstwo w Gdyni

10.03.2017 22:50
sport

Poznaniacy odnieśli piąte z rzędu ligowe zwycięstwo, w tym trzecie na wyjeździe, ale stracili pierwszą w tym roku bramkę. Ich świetną serię w defensywie przerwał po 458 minutach napastnik gospodarzy Rafał Siemaszko.

Arka - Lech fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Lechici przyjechali nad morze po pięciu triumfach z rzędu – czterech w lidze (z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza, Piastem Gliwice, Pogonią Szczecin i Lechią Gdańsk) oraz jednym w półfinale Pucharu Polski z Pogonią. I tylko w konfrontacji z Lechią poznaniakom nie udało się wygrać 3:0 - "Kolejorz" pokonał u siebie lidera ekstraklasy 1:0.

Spotkanie w Gdyni z trybun oglądał ukarany po ostatnim meczu trener poznaniaków Nenad Bjelica, a zespół prowadził drugi szkoleniowiec Austriak Rene Poms. Brak Chorwata na ławce nie przeszkodził jednak gościom w odniesieniu pewnego i wysokiego zwycięstwa.

Ekipa z Poznania mogła objąć prowadzenie już w 18. sekundzie, ale Konrad Jałocha nie dał się pokonać Radosławowi Majewskiemu. W piątej minucie golkiper Arki, przy biernej postawie swojej obrony, skapitulował po raz pierwszy. Po prostopadłym podaniu Szwajcara Darko Jevticia Majewski zacentrował z linii końcowej, a Maciej Gajos wślizgiem z trzech metrów wpakował piłkę do siatki.
W 17. minucie było już 2:0. Jevtić przejął piłkę przed polem karnym gospodarzy, jak tyczki minął trzech rywali i uderzeniem z 16 metrów w długi róg po raz drugi pokonał Jałochę. W tym momencie zanosiło się na pogrom miejscowych, tym bardziej, że sześć minut później po zagraniu Majewskiego sytuacji sam na sam z bramkarzem Arki nie wykorzystał Dawid Kownacki.
Tuż przed końcem pierwszej połowy napastnik Lecha już się nie pomylił. Po długim podaniu z własnej połowy Macieja Wilusza wbiegł między dwóch gdyńskich obrońców i sprytnym strzałem po ziemi zdobył trzecią w tym meczu, a swoją dziewiątą w sezonie, bramkę.
Do przerwy gospodarze nie zdołali zagrozić rywalom, ale jedna z pierwszych ich akcji po wznowieniu gry zakończyła się powodzeniem – w 52. minucie świetnie w polu karnym gości zachował się Siemaszko, który strzelił poznaniakom pierwszego w tym roku gola.
Beniaminek ekstraklasy zagrał w drugiej połowie odważniej, ale nie zdołał już pokonać Matusa Putnocky'ego. Prowadzenie powiększył natomiast Lech. W 79. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Rumuna Mihaia Raduta skuteczną główka popisał się Marcin Robak, który cztery minuty wcześniej zastąpił Kownackiego. Było to 13. trafienie 34-letniego napastnika w rozgrywkach.

RadioZET.pl/PAP/KS

Oceń