Ekstraklasa: Pewne wygrane Lecha i Jagiellonii, przebudzenie Tomczyka

12.08.2018 20:33

Lech po efektownym zwycięstwie nad Zagłębiem Sosnowiec został samodzielnym liderem ekstraklasy. Podopieczni Ivana Durdjevicia wygrali czwarty mecz z rzędu, a losy niedzielnego spotkania rozstrzygnęli praktycznie do przerwy. Jagiellonia Białystok wygrała na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. 

Lech Poznań fot. PAP

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Mecz zaczął się od wyjątkowo nieudolnej próby wymuszenia rzutu karnego przez Vamarę Sanogo. Napastnik gości przez blisko dwie minuty leżał na boisku, niczym pięściarz po nokaucie, a gdy już wstał, arbiter Wojciech Myć pokazał mu żółta kartką.

Chwile później Paweł Tomczyk mógł otworzyć wynik meczu, ale po dośrodkowaniu Kamila Jóźwiaka główkował minimalnie niecelnie. Kolejna akcja gospodarzy zakończyła się już sukcesem. Tomczyk w sytuacji sam na sam dostrzegł lepiej ustawionego Joao Amarala i Portugalczyk zanotował pierwszego gola w polskiej ekstraklasie.

Szybko zdobyty gol przez Lecha sprawił, że sosnowiczanie stracili pewność siebie, bardzo nerwowo grali we własnym polu karnym. Obrońcy Zagłębia nie nadążali za akcjami poznaniaków i w 20 minucie gospodarze podwyższyli rezultat. Maciej Makuszewski wycofał piłkę do Tomczyka, a 20-latek z 14 metrów popisał się pięknym uderzeniem pod poprzeczkę. Tomczyk, podobnie jak Amaral, też zaliczył pierwsze trafienie w ekstraklasie.

Beniaminek mógł szybko wrócić do gry, lecz Sanogo nie wykorzystał świetnego podania Konrada Wrzesińskiego i z bliska, w sobie tylko znany sposób, nie trafił w światło bramki. Gra gospodarzy w defensywie pozostawiała wiele do życzenia i tylko wyjątkowej nieskuteczności rywali mogli zawdzięczać, że pierwszą połowę zakończyli "na zero z tyłu". Dwie minuty po pudle Sanogo, Tomasz Nowak miał jeszcze lepszą szansę, ale stojąc kilka metrów przed niemal pustą bramką posłał piłkę nad poprzeczką.

Lechici uspokoili grę, starali się długo utrzymywać przy piłce i długo rozgrywali akcje. Trochę tym uśpili przeciwnika i przed przerwą Tomczyk po raz drugi wpisał się na listę strzelców, dobijając uderzenie Amarala.

Przy tak korzystnym rezultacie poznaniacy, mając na uwadze czekający ich w czwartek mecz w Lidze Europy, nie forsowali tempa. Goście od czasu do czasu próbowali atakować Lecha, ale niemrawe strzały z dystansu pewnie bronił Jasmin Buric. Jedyne realne zagrożenie stwarzał Sanogo. Francuz potrafił wygrywać pojedynki z obrońcami Lecha, ale brakowało mu czasami szczęścia - w 65. minucie trafił w słupek.

Ozdobą spotkania była bramka Macieja Gajosa, który z rzutu wolnego, z ponad 25 metrów, przymierzył w samo okienko. Bramkarz Zagłębia Dawid Kudła odprowadził tylko piłkę wzrokiem, choć mógł jednak lepiej się zachować.

Efektownego zwycięstwa poznańskiej drużyny nie mogli obejrzeć kibice. To konsekwencja kary nałożonej przez wojewodę wielkopolskiego, który zamknął stadion dla publiczności z powodu zamieszek, do jakich doszło podczas meczu Lecha z Legią w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu. Wojewoda dwa tygodnie temu zmniejszył karę z pięciu do dwóch spotkań ligowych bez widzów i niedzielny pojedynek będzie już tym ostatnim przy pustych trybunach. Fani "Kolejorza" będą mogli obejrzeć na żywo swoich piłkarzy już w najbliższy czwartek w rewanżowym spotkaniu 3. rundy eliminacji Ligi Europejskiej z KRC Genk. Pierwszy mecz Belgowie wygrali 2:0.

Zagłębie Lubin - Jagiellonia Białystok 

Oba zespoły w porównaniu do ostatnich swoich meczów zagrały w mocno zmienionych składach. W Zagłębiu nie było m.in. Filipa Starzyńskiego (kontuzjowany), Lubomira Guldana a na ławce rezerwowych usiadł Adam Matuszczyk. W Jagiellonii zabrakło natomiast Przemysława Frankowskiego, Arvydasa Novikovasa a Martin Pospisil zaczął spotkanie na ławce rezerwowych.

Od początku mecz był toczony w szybkim tempie i mógł się podobać. Stroną przeważającą było Zagłębie, które podchodziło pressingiem na połowę rywali, szybko przejmowało piłkę i częściej gościło w obrębie pola karnego. Lubinianie mieli problem z wypracowaniem sytuacji bramkowej, bo goście skutecznie rozbijali ich ataki.

Pierwszą poważniejszą szansę na gola gospodarze mieli po kwadransie gry. Prawą stroną przedarł się Alan Czerwiński i mocno wstrzelił piłkę w pole karne, gdzie trafiła w rękę Jakuba Wójcickiego. Arbiter się nie wahał i wskazał na jedenasty metr.

Do piłki podszedł Łukasz Janoszka. Bramkarz Jagiellonii Marian Kelemen wyczuł intencje kapitana Zagłębia i odbił jego strzała a następnie dobitkę. Centymetrów zabrakło, aby gol padł po tym, jak całą sytuację chciał wyjaśnić Taras Romanczuk. Piłka trafiła w jednego z kolegów i o centymetry minęła bramkę.

Niewykorzystany karny nie wpłynął na obraz gry – Zagłębie nadal nacierało a Jagiellonia szukała szans w kontratakach. Goście mieli kilka szans na wyprowadzenie szybkiego ataku, ale brakowało im precyzji w rozegraniu i bramkarz Dominik Hładun był praktycznie bezrobotny.

Aż do 25. minuty. Wtedy Jagiellonia przejęła piłkę w środkowej strefie, Romanczuk sprytnie zagrał za plecy obrońców Zagłębia do wybiegającego Romana Bezjaka, a ten w sytuacji sam na sam z Hładunem strzelił technicznie nad nim i było 0:1.

Więcej sytuacji bramkowych przyjezdni w pierwszej połowie nie mieli. Podobnie zresztą jak lubinianie. Najlepszą okazję na doprowadzenie do remisu miał Bartłomiej Pawłowski, który strzelał z rzutu wolnego z około 20 metrów, ale posłał piłkę nad bramką.

Po przerwie obraz gry nieco się zmienił. Co prawda nadal zespołem mającym optyczną przewagę było Zagłębie, ale Jagiellonia podchodziła szybciej do rywala i tym samym przesunęła grę bliżej środka pola. Siadło też tempo i długimi momentami z boiska wiało nudą.

Ciekawie zrobiło się dopiero w 72. minucie. Po przejęciu piłki Jagiellonia szybko przeszła do ataku i wprowadzony kilkadziesiąt sekund wcześniej Patryk Klimala znalazł się sam w polu karnym. Napastnik gości zbiegł do środka i uderzył. Hładun zdołał odbić piłkę nogami, lecz tak pechowo, że trafił w Sasa Balicia i było już 0:2.

Zagłębie próbowało jeszcze odwrócić losy spotkania, ale nie zdołało wypracować sobie żadnej bramkowej okazji. To goście mogli strzelić trzecią bramkę, ale Hładun zdołał instynktownie odbić strzał Bezjaka, a Klimala z kilku metrów nie trafił do siatki.

Dla Zagłębia, po dwóch wygranych w dwóch pierwszych kolejkach, jest to druga porażka z rzędu. Jagiellonia natomiast wygrała trzecie spotkanie i awansowała na pozycję wicelidera tabeli.

RadioZET.pl/PAP/DG 

Oceń