Zamknij

Skandal rasistowski w Hiszpanii. Nagrania potwierdzają wersję Juana Cali

09.04.2021 15:31
Cadiz - Valencia
fot. Lazaro DELA PENA / VALENCIA CF / AFP / EastNews

Juan Cala, rzekomy sprawca skandalu rasistowskiego w spotkaniu Cadiz - Valencia, może zostać oczyszczony z zarzutów. Nagrania z kamer potwierdziły bowiem jego wersję, że nie obraził Mouctara Diakhaby'ego, a wręcz próbował łagodzić sytuację. Klub z Mestalla wciąż obstawia przy swoim i wierzy swojemu zawodnikowi.

  • Mecz Cadiz - Valencia odbył się w cieniu skandalu rasistowskiego z udziałem Mouctara Diakhaby'ego i Juana Cali
  • Z nagrań z kamer wynika, że Hiszpan nie obraził na tle rasistowskim Francuza
  • Valencia cały czas trzyma stronę swojego zawodnika i nie wierzy w wyniki śledztwa La Ligi

Mecz Cadiz - Valencia odbył się 4 kwietnia, a mimo to wciąż jest o nim bardzo głośno i nic nie wskazuje na to, by ta sytuacja miała się szybko zmienić. Wszystko przez skandal rasistowski, wskutek którego drużyna przyjezdnych na kwadrans opuściła boisko, a spotkanie zostało przerwane na pół godziny. Głównymi osobami zamieszanymi w to zdarzenie byli stoper VCF Mouctar Diakhaby i strzelec pierwszego w tym starciu gola Juan Cala.

- Nazwał mnie "pierd****** murzynem! - tłumaczył sędziemu francuski obrońca "Nietoperzy". Gracz Cadiz z niedowierzaniem kręcił głową, a Diakhaby ze łzami w oczach, w towarzystwie kolegi z linii defensywy Gabriela Paulisty i kapitana Jose Luisa Gayi udali się do szatni. Za nimi ruszyli członkowie sztabu.

Juan Cala "zlinczowany"?

Po meczu rozpoczęła się wojna na oświadczenia. Valencia utrzymywała, że wierzy swojemu piłkarzowi i będzie bronić jego dobrego imienia, Cadiz odpowiadał, że sprawa musi zostać dogłębnie wyjaśniona, ale zna Juana Calę i nigdy nie uwierzy, by z jego ust padły rasistowskie słowa. Głos w sprawie zabrali też sami zainteresowani. Diakhaby nagrał filmik w mediach społecznościowych, gdzie podtrzymał swoje zdaniem, a hejtowany przez internautów 31-letni Hiszpan zwołał konferencję prasową.

- Nie nazwałem Diakhaby’ego pierd****** czarnuchem. Nie powiedziałem tego, a zostałem zlinczowany. Nie można rzucać tak poważnymi oskarżeniami bez dowodów. A nikt, nawet na pustym stadionie, nie słyszał, bym mówił takie rzeczy. Będę bronić swojego dobrego imienia w sądzie - mówił Cala.

W sprawę zaangażowały się władze La Ligi i Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej (RFEF). W toku śledztwa organu zarządzającego rozgrywkami piłkarskimi w Hiszpanii udało się ustalić, co rzeczywiście powiedział Cala. Wszystko nagrały bowiem kamery. Filmiki działają na korzyść Juana Cali.

- Cholera. Zostaw mnie w spokoju. Przepraszam, nie wściekaj się - mówił Hiszpan w kierunku Francuza. Wynika z tego, że próbował załagodzić sytuację, ale nie wiadomo, za co przepraszał, gdyż tego na filmach nie słychać.

Valencia odpowiada na śledztwo La Ligi

Co na to Valencia? W zasadzie nic, bo cały czas trzyma stronę Mouctara Diakhaby'ego, o czym poinformowano w kolejnym oświadczeniu.

"Zgodnie z dostępnymi nagraniami, nie można potwierdzić KAŻDEGO słowa, które Diakhaby usłyszał w 28. minucie meczu z Cadiz. Fakt, że nie znaleziono żądnego dowodu, by Juan Cala obraził na tle rasistowskim naszego piłkarza, nie oznacza, że sprawa nie miała miejsca" - czytamy. Dodano, że zapis wideo nie jest kompletny i nie może w sposób rozstrzygający wykluczyć winę Hiszpana.

Mecz zakończył się zwycięstwem ekipy z Kadyksu 2:1.

RadioZET.pl/valenciacf.com/meczyki.pl