Zamknij

Afera za aferą. Dajcie już spokój temu Bale'owi [KOMENTARZ]

14.07.2020 17:31
Gareth Bale
fot. PAP/EPA

Gareth Bale jest na ustach kibiców i dziennikarzy z całego świata niezależnie od tego, co robi. Doszło nawet do tego, że krytykuje się każdy jego gest. Jak można udawać na trybunach, że się patrzy przez lornetkę! No tak, powinien siedzieć ze skruszoną miną i (broń Boże!) nawet się nie uśmiechać.

Można Bale'a krytykować za wiele rzeczy - że nie angażuje się w grę zespołu, że nie daje z siebie wszystkiego, że nie prezentuje formy, do jakiej przyzwyczaił kibiców na początku swojej przygody z Realem Madryt. Nie róbmy jednak problemu z tego, że facet raz czy dwa się uśmiechnie. Bo robi to na trybunach, w trakcie meczu, gdy jego koledzy na boisku walczą o zwycięstwo. Widzieliście kiedyś Marcelo? Wariuje dużo bardziej od Walijczyka i nikt mu tego nie wypomina. Zresztą Bale'owi zarzucano, że nie integruje się z drużyną, że jest zbyt poważny. Tak źle, i tak niedobrze.

Bale nigdy nie lubił być na czołówkach gazet. To nie typ Cristiano Ronaldo, który swoją markę buduje nie tylko na boisku, ale też w mediach społecznościowych. Bale nie chwali się codziennie nowymi zdjęciami, nie prowadzi nocnego życia towarzyskiego, nie wywołuje skandali i rzadko kiedy zabiera głos publicznie. Na całkowite odsunięcie się w cień nie pozwalają mu jednak media i kibice. Real Madryt wygrywa i nie ma się czego przyczepić? To może do Bale’a! Bo zrobił głupią minę, podczas gdy siedział na trybunach.

Niech idzie grać w golfa!

Doszło do tego, że Bale z mediów zaczął sobie robić jaja. Sam prowokuje, czego dowodem są jego ostatnie zachowania. Udowodnił, że nawet taka „pierdoła” będzie pożywką dla hejterów. A to nie pierwszy raz, gdy Walijczyk podpuszcza dziennikarzy. Pamiętacie, jak podczas treningu udawał, że gra w golfa?

Dobrze wiedział, że wszystko rejestrują kamery. A sam golf? No tak, niech zostawi już piłkę i biega z kijem. Czy jako piłkarz nie może mieć innej sportowej pasji? Griezmanna, który równie chętnie, co w piłkę, gra w kosza, nikt się nie czepia. Jak jesteś piłkarzem, to musisz tylko biegać za piłką? To tak, jakby ktoś czepiał się pracownika biurowego, że po pracy lubi spotkać się z przyjaciółmi lub poczytać książki. Jak to? Przecież on pracuje przy komputerze, to chyba tylko komputer powinien go interesować, co najwyżej może sobie na nim pograć.

Niech odda pieniądze!

No ale pracownik biurowy nie zarabia tyle, co Bale… Poza tym Bale bierze kasę, a nie gra. Dostaje miliony euro za siedzenie na trybunach. Ciekawe ilu z tych krytyków, jak ma luźniejszy dzień w pracy, to idzie do szefa i mówi, żeby mu mniejszą pensję zapłacił, bo dziś to się nie narobił.