Piłkarz Leicester chciał ratować właściciela klubu z płonącego śmigłowca

Krzysztof Sobczak
02.11.2018 17:32
Schmeichel chciał ratować właściciela Leicester
fot. PAUL ELLIS/AFP/East News

Kasper Schmeichel jako jedyny z piłkarzy Leicester City pozostawał na King Power Stadium, kiedy doszło do katastrofy śmigłowca właściciela klubu Vichaia Srivaddhaprabhy. Duński bramkarz chciał ratować Tajlandczyka z płonącej maszyny.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Wcześniej informowały o tym media, teraz potwierdził trener "Lisów" Claude Puel. - Schmeichel był jedynym piłkarzem, który został na terenie stadionu tak długo. Wiemy, co mógł widzieć. To były dla niego bardzo trudne chwile - powiedział szkoleniowiec.

ZOBACZ TAKŻE: Wszystko o katastrofie śmigłowca i śmierci właściciela Leicester

Nieco więcej informacji przekazał dziennikarz Sky Sports, Rob Dorsett. Według jego wiedzy, Schmeichel natychmiast ruszył na pomoc ofiarom katastrofy, ale został powstrzymany przez policjantów.

"Podziwiałem Cię jako lidera, jako ojca, jako człowieka (...). Nigdy nie dowiesz się, jak wiele znaczyłeś dla mnie i mojej rodziny. Jestem wyjątkowo zaszczycony i uprzywilejowany, że stanowiłem małą cząstkę Twojego życia - pisał Duńczyk po tragedii w otwartym liście.

Pogrzeb Vichaia Srivaddhanaprabhy

Uroczystości pogrzebowe Vichaia Srivaddhanaprabhy rozpoczną się w sobotę 3 listopada w Tajlandii i, zgodnie z obrządkiem buddyjskim, potrwają kilka dni. Tego samego dnia Leicester rozegra pierwszy mecz od śmierci właściciela - z Cardiff w Premier League. Puel oraz starsi piłkarze Leicester, tacy jak Schmeichel, Wes Morgan czy Jamie Vardy zapowiedzieli, że chcą wziąć udział w ceremonii, dlatego też zaraz po spotkaniu wsiądą w samolot i polecą do Azji.

Właściciel Leicester zginął w katastrofie

Do katastrofy prywatnego śmigłowca Vichaia Srivaddhanaprabhy doszło w sobotę 27 października po spotkaniu Leicester City - West Ham United. Tuż po starcie maszyna runęła na parking przy King Power Stadium i stanęła w płomieniach. W wypadku zginęło pięć osób, w tym polska pilotka Izabela Lechowicz.

Władzę w klubie ma przejąć teraz syn Khuna, Aiyawatt.

RadioZET.pl/The Sun/Sky Sports/sport.pl/KS