Kamil Grosicki tłumaczy, dlaczego nie doszło do transferu: Odebrano mi szansę

05.09.2018 11:46
sport

Kamil Grosicki opowiedział o tym, co działo się w ostatnich godzinach okienka transferowego. Polski pomocnik zdradził również przyczyny zerwania negocjacji ze Sportingiem Lizbona.

Kamil Grosicki

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Po raz kolejny 30-latek próbował zmienić klubowe barwy w ostatniej chwili. Gdy tylko brakowało jego podpisu na umowie z Bursasporem, pomocnik nieoczekiwanie zrezygnował i opuścił miasto. Polak w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego przyznał, że mógł podpisać kontrakt w środku dnia, ale wówczas pojawiła się oferta ze Sportingu Lizbona. Zdaniem zawodnika, Hull City przekroczyło pewną granicę w negocjacjach i chciało uzyskać więcej niż mogło.

- Zwietrzyli okazję, że od tak dużego klubu sporą część odzyskać. Stało się inaczej. W ten sposób odebrano mi szansę na coś wielkiego w karierze. Gdy usłyszałem, że Sporting mnie chce, nie zastanawiałem się długo. Wszystko się zgadzało. Duży klub, dobra oferta indywidualnego kontraktu, gra w europejskich pucharach, piękne miasto. Każdy piłkarz marzy o takiej sytuacji. Boli, że się nie udało – mówił Grosicki w rozmowie z Tomaszem Włodarczykiem.

Piłkarz opowiedział, jak wyglądały ostatnie chwile, kiedy przebywał w hotelu. Gdy jego menedżer kazał mu niczego nie podpisywać, Turcy zaczęli być bardzo nachalni i przekonywali, aby 30-latek jak najszybciej udał się do notariusza.

- Turcy dowiedzieli się, że jest oferta z Portugalii, zaczęli podbijać stawkę, kompletne szaleństwo. A ja byłem zdecydowany, że chcę skorzystać z propozycji z Lizbony, myślałem już tylko o tym. Miałem zapewnienie, że strony się dogadają w ciągu najbliższych godzin, bo oferta jest bardzo dobra. Podziękowałem, wyszedłem, wsiadłem w taksówkę i pojechałem do Stambułu.

Ostatecznie negocjacje legły w gruzach, a polski pomocnik pozostanie w Hull City na najbliższe pół roku. Teraz sam piłkarz zapowiada ciężką pracę i walkę o powrót na boisko.

- Co mam teraz zrobić? Żałuję, ale nie obrażam się. Potrzebuję Hull, a Hull potrzebuje mnie. Trener jeszcze pod koniec okienka zapewniał, że jak nie odejdę, będę grał i liczy na mnie. Zostaję i nie obrażam się, bo chcę grać w piłkę. Muszę teraz poukładać swoje sprawy w klubie, ciężko popracować i wrócić na boisko.

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE:

RadioZET.pl/przeglądsportowy.pl/MW

Oceń