Pełnomocnik Grosickiego o niedoszłym transferze: "Wiedzieliśmy, że będzie hejt"

Krzysztof Sobczak
04.09.2018 10:57
Kamil Grosicki zostaje w Hull City
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/EASTNEWS

Niedoszły transfer Kamila Grosickiego do Bursasporu w dalszym ciągu budzi spore emocje. Kibice wyśmiewają piłkarza, a on sam milczy. Głos w sprawie zabrał jednak jego przedstawiciel, Daniel Kaniewski.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Zobacz także

30-letni skrzydłowy był już jedną nogą w tureckim klubie. Hull i Bursaspor porozumiały się w sprawie 2-letniego wypożyczenia, a piłkarz przeszedł testy medyczne i uzgodnił warunki kontraktu indywidualnego. Brakowało tylko podpisów.

Po badaniach Grosicki wraz ze swoimi pełnomocnikami czekał na przedstawiciela Bursasporu, który miał do hotelu dostarczyć umowę. - Turcy długo zwlekali z pokazaniem dokumentów. Byli piłkarze, którzy grali w tej lidze, radzili Kamilowi, by dokładnie zapoznał się z umową. W kontakcie mailowym i telefonicznym było z nami dwóch prawników. Stąd kwestie formalne się przedłużały - tłumaczy Kaniewski w rozmowie z WP Sportowymi Faktami.

Grosicki zostaje w Hull. Sporting namieszał

W międzyczasie wpłynęła oferta ze Sportingu Lizbona - klubu bardziej rozpoznawalnego, grającego w europejskich pucharach, w lepszej lidze i ciekawszym miejscu do życia. Portugalczycy oferowali korzystniejsze warunki i transfer definitywny, ale tutaj na drodze stanął angielski klub, który w ostatniej chwili chciał na Polaku zarobić jak najwięcej. Do porozumienia nie doszło i "Grosik" został w tym miejscu, z którego przybył do Turcji.

- Sporting zaproponował dwie oferty. Wypożyczenia i kupna. Hull ciągle podnosiło cenę. Negocjowaliśmy na lotnisku będąc w stałym kontakcie z Krothem [menedżer Grosickiego - przyp. red.]. Anglicy liczyli, że za pięć dwunasta podbiją kwotę odstępnego i zarobią na Kamilu jeszcze więcej. Nie udało się. Powiem jedynie, że wiedzieliśmy, jak sprawa niedoszłego transferu zostanie odebrana przez opinię publiczną. Że będzie mnóstwo hejtu i wyśmiewania Kamila, że znowu nie zmienił klubu w ostatni dzień okienka transferowego. Ale wobec zaistniałej sytuacji uważamy, że podjęliśmy najlepszą decyzję - opowiadał Kaniewski.

Przedstawiciel piłkarza zdementował jednocześnie, że uciekł on z Bursasporu do Stambułu oraz że żądał wypłacenia pieniędzy za dwa lata z góry.

W związku z transferowymi zawirowaniami Kamil Grosicki nie otrzymał powołania do reprezentacji na mecze z Włochami i Irlandią.

TO TAKŻE MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:

RadioZET.pl/WP Sportowe Fakty/KS