Zamknij

Kamil Glik przed meczami Ligi Narodów: "Żyjemy w innych czasach"

02.09.2020 15:31
Kamil Glik przed meczami Ligi Narodów
fot. Bartek Syta/Polska Press/East News

Kamil Glik, który pod nieobecność Roberta Lewandowskiego będzie pełnił rolę kapitana w najbliższych meczach reprezentacji Polski z Holandią (4 września) oraz z Bośnią i Hercegowiną (7 września) w Lidze Narodów, przyznał, że te spotkania będą jedną wielką niewiadomą. - Żyjemy w innych czasach niż jeszcze pół roku temu. I to da się odczuć - przyznał.

Robert Lewandowski dostał wolne od selekcjonera Jerzego Brzęczka, gdyż on jeszcze w niedzielę 23 sierpnia rozgrywał - zwycięski dla Bayernu Monachium - finał Ligi Mistrzów i musi odpocząć przed kolejnymi rozgrywkami. Za taką postawę kapitana biało-czerwonych skrytykował były trener Jerzy Engel. Z Holandią oraz z Bośnią i Hercegowiną nie wystąpią też m.in. Arkadiusz Reca, Damian Kądzior, Adam Buksa i Przemysław Frankowski.

Ostatni raz piłkarze reprezentacji Polski spotkali się na zgrupowaniu w listopadzie ubiegłego roku przed meczami eliminacji Euro 2020 z Izraelem i ze Słowenią. Od tego czasu wiele się na świecie zmieniło. Pandemia koronawirusa storpedowała wszystkie rozgrywki i najważniejsze wydarzenia sportowe, w tym wspomniane mistrzostwa Europy czy igrzyska olimpijskie w Tokio. Przerwane zostały zmagania w większości lig, także w europejskich pucharach, nie odbywały się wyścigi Formuły 1, mityngi lekkoatletyczne, konkursy skoków narciarskich itd. Teraz wszyscy muszą przyzwyczaić się do nowych okoliczności.

Glik: Najbardziej brakuje dziennikarzy i kibiców

Kamil Glik, który nie grał od marca, bo liga francuska nie wznowiła sezonu, nie narzeka jednak na taki obrót spraw. Żałuje jedynie, że nie może się spotkać z kibicami i z dziennikarzami.

- Wszystkie drużyny narodowe są w podobnej sytuacji, reprezentacje nie grały od dawna. To całkiem nowa rzeczywistość dla nas i dla trenera, bo na pewno musiał swój plan przygotowań przemeblować i zobaczyć, na jakim etapie są piłkarze. Wiem, że trenerzy byli w kontakcie z moim sztabem klubowym z Włoch, więc mają wszystkie parametry i dane na mój temat - powiedział Glik.

- Brakuje mi obecności dziennikarzy, bo jednak zawsze byliśmy do tego przyzwyczajeni. Nie ma również kibiców. Widać po samym hotelu, że jest bardzo pusto. Także na treningach. (...) Pod tym względem dużo się zmieniło i to da się odczuć - dodał.

Glik przeniósł się z Monaco do Benevento. Dlaczego?

Kamil Glik przyjechał na zgrupowanie już jako zawodnik beniaminka Serie A Benevento Calcio. Wcześniej bronił barw AS Monaco, a w Italii reprezentował Torino, którego był kapitanem.

- Ta decyzja była podjęta o wiele wcześniej niż w obecnym okienku transferowym. Już od początku roku gdzieś w mojej głowie pojawiły się myśli, żeby wrócić do Włoch. Bardzo mi brakowało Serie A. Dlaczego akurat Benevento? Oni byli pierwsi, którzy się mną zainteresowali. Wielokrotnie rozmawiałem z trenerem drużyny, dyrektorem, prezesem. Widziałem, że bardzo im zależy na moim przyjściu. W moich dotychczasowych zespołach zawsze pełniłem podstawową, ważną funkcję i chciałem w nowym klubie również czuć się potrzebny. Po tym, co już widziałem w Benevento, jestem bardzo zadowolony z tej decyzji - zaznaczył Glik.

Zobacz także

W godzinach popołudniowych w środę kadrowicze przeprowadzą ostatni trening podczas zgrupowania w Warszawie. W czwartek na godz. 11 planowany jest wylot z Okęcia do Amsterdamu.

Oprócz Polski, Holandii oraz Bośni i Hercegowiny w grupie 1 najwyższej dywizji Ligi Narodów UEFA są też Włochy.

Biało-czerwoni w pierwszej edycji LN (2018/19) spadli z Dywizji A, jednak dzięki reformie rozgrywek i poszerzeniu najwyższej dywizji z 12 do 16 drużyn utrzymali się w niej.

RadioZET.pl/PAP