Zamknij

Jerzy Brzęczek w ogniu krytyki po meczu Holandia - Polska. "Nie graliśmy nawet w piłkę"

05.09.2020 16:32
Jerzy Brzęczek
fot. PAP/EPA

Jerzy Brzęczek znalazł się w ogniu krytyki po przegranym 0:1 wyjazdowym meczu reprezentacji Polski z Holandią w ramach pierwszej kolejki Ligi Narodów UEFA. - Za dużo było strachu, za mało weny twórczej. Nie graliśmy nawet w piłkę - ocenił były reprezentant Polski, Jacek Ziober.

W opinii Jacka Ziobera polscy piłkarze w meczu z Holandią (0:1) sami sprowadzili się do roli średniaków, ograniczając się jedynie do przeszkadzania rywalom.

Jak podkreślił Ziober, wynik nie odzwierciedla przebiegu spotkania, w którym zespół Jerzego Brzęczka skupiał się jedynie na defensywie i nie próbował zagrażać bramce gospodarzy.

Zobacz także

Jerzy Brzęczek krytykowany po meczu Holandia - Polska. "Nie graliśmy w piłkę"

- Zupełnie nie rozumiem tej taktyki, którą można nazwać tylko grą na wynik i uniknięcie wysokiej porażki. Niewiele może nam to dać w kontekście przyszłości. Możemy to tłumaczyć długą przerwą reprezentacji i klasą rywala, ale uważam, że zaprezentowaliśmy to, jak grać nie powinniśmy. Nie po to ta kadra pracowała tyle lat na wejście na wyższy europejski poziom, żeby sama skazywała się teraz na rolę średniaka – tłumaczył były napastnik, który 46 razy wystąpił w reprezentacji kraju.

Ocenił, że polska drużyna wyglądała jak wystraszone dzieci obawiające się kompromitacji. Zdaniem Ziobera, świadczy o tym taktyka z jednym napastnikiem, cofnięcie się na własne pole karne, skupienie jedynie na przeszkadzaniu rywalom i brak chęci kreowania akcji i zagrożenia bramce przeciwnika, co w futbolu rzadko przynosi rezultaty.

- Przecież nie o to chodzi w piłce. My nie graliśmy w nią, tylko czekaliśmy na wyrok. Właściwie jedynie biegaliśmy za piłką, nie przejmowaliśmy inicjatywy, nie wymienialiśmy podań na połowie Holendrów. Po raz kolejny okazało się, że nie istniejemy w ataku pozycyjnym, ale bardziej martwi to, że nasza mocniejsza strona, którą jest kontratak, wyszedł nam tylko raz. Za dużo było strachu, za mało weny twórczej. Z taką grą nikt na świecie nie będzie się nas bał – podkreślił Ziober.

Były reprezentant kraju jest także rozczarowany brakiem reakcji zespołu i selekcjonera po straconym golu. Zwrócił uwagę, że od tej chwili przez pozostałe do końca spotkania 30 minutach biało-czerwoni nie zmienili nic w swojej taktyce i nadal nie spróbowali zaatakować.

- Nie było żadnej reakcji w ustawieniu. Nawet przegrywając graliśmy tak, jak na początku i cały czas to samo. Sygnału do ataku nie dała też zmiana napastnika za napastnika. Dziwne, że nie było żadnego planu B i jakiejkolwiek reakcji z naszej strony. To był najlepszy obraz naszej bezradności – dodał były napastnik m.in. ŁKS Łódź, Montpellier HSC i Osasuny Pampeluna.

Zobacz także

Bartosz Bosacki: "Nie rozumiem jak Jerzy Brzęczek może być zadowolony z takiego meczu"

Podobną opinię do Ziobera ma również Bartosz Bosacki - inny były reprezentant Polski. Jego zdaniem brak własnej inicjatywy i odwagi w podejmowaniu decyzji to największe mankamenty w grze polskich piłkarzy.

- Na pewno byliśmy zespołem, który grał słabiej, stwarzał mniej sytuacji. Patrząc tylko na statystyki, na posiadanie piłki - Holandia miała aż 65 procent - to też pokazuje, kto był stroną przeważającą. Gdy przeciwnik ma piłkę, to druga strona musi ją gonić. A jeśli chcesz gonić, musisz być na to przygotowany. Trochę na tym boisku się nabiegałem i miałem wrażenie, że chłopacy nie do końca byli na to gotowi. I nie jest żadnym usprawiedliwieniem, że mamy jeszcze okres przygotowawczy, bo to dotyczy także naszego rywala - powiedział były obrońca Lecha Poznań.

Według niego w grze polskiej reprezentacji brakowało odwagi i zdecydowania.

- W drugiej połowie były takie momenty, że próbowaliśmy pograć piłką na połowie przeciwnika. Ale brakowało odwagi w podejmowaniu decyzji, takiego zdecydowania. Nasza reprezentacja za bardzo czekała na rozwój wydarzeń i nie wykazywała inicjatywy, żeby samemu coś zrobić. Taktycznie ten mecz nie wyglądał najgorzej, dobrze się przesuwaliśmy, była asekuracja, ale potrzeba jednak czegoś więcej, żeby grać jak równy z równym z taką drużyną jak Holandia. Tym bardziej, że mamy potencjał i sporo piłkarzy uznanych w Europie - ocenił.

20-krotny reprezentant kraju trochę ze zdziwieniem przyjął słowa selekcjonera, który po meczu powiedział, że jest zadowolony z pewnych elementów gry.

- Nie chcę za mocno krytykować, bo był to dopiero pierwszy mecz w tym roku, po długiej przerwie. Zobaczymy, jak zespół i trener Brzęczek zareagują w kolejnym spotkaniu. Dziwią mnie jednak słowa selekcjonera, który stwierdził, że jest zadowolony z tego meczu. Trochę mi się przypomniały czasy, gdy trenerem Lecha był Jose Maria Bakero. Remisowaliśmy, przegrywaliśmy, a on wchodził do szatni i mówił, że jest zachwycony, bo dobrze graliśmy i mieliśmy przewagę w posiadaniu piłkę. Obraził się jednak, gdy powiedziałem, że nie może tak być, że jesteśmy zadowoleni, a nie zdobywamy punktów - podsumował Bosacki. 

W kolejnym meczu Ligi Narodów Polacy zagrają w poniedziałek w Zenicy z Bośnią i Hercegowiną.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP