Jerzy Brzęczek: "Dywanik" u prezesa? Często rozmawiamy o piłce [WIDEO]

07.10.2019 15:41

Selekcjoner polskich piłkarzy Jerzy Brzęczek przyznał przed meczami eliminacji mistrzostw Europy z Łotwą i Macedonią Północną, że jego kadra nie pokazuje jeszcze pełni możliwości. - To nasze największe wyzwanie, aby to, co robimy na treningach, funkcjonowało też w spotkaniach o punkty - dodał. Trener został zapytany też o to, czy po ostatnim zgrupowaniu został wezwany przez Zbigniewa Bońka na tzw. dywanik.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Jeszcze nie wszyscy dotarli na zgrupowanie. Jedynym piłkarzem, który zgłasza problemy zdrowotne jest Artur Jędrzejczyk, ale mam nadzieję, że to nic poważnego. Liczymy, że jutro będzie gotowy do treningu - powiedział Brzęczek podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie, gdzie trwa zbiórka kadrowiczów.

Trener był pytany o słabsze występy kadry we wrześniu - biało-czerwoni przegrali na wyjeździe 0:2 ze Słowenią i zremisowali u siebie 0:0 z Austrią.

- Zdajemy sobie sprawę, że na razie jeszcze nie pokazujemy pełni naszych możliwości. To nasze największe wyzwanie, aby to, co robimy na treningach funkcjonowało również w meczach o punkty. Bo wtedy będziemy kreować więcej sytuacji i zdobywać więcej bramek - przyznał.

Teraz Polaków czekają teoretycznie nieco łatwiejsze mecze, zwłaszcza w Rydze z Łotwą.

- Chcemy zdobyć w nich sześć punktów. Mamy oczywiście w sobie pokorę i szanujemy naszych rywali. Ale to rzecz podstawowa, aby w najbliższych spotkaniach zdobyć komplet punktów - podkreślił selekcjoner.

Jerzy Brzęczek "na dywaniku" u Zbigniewa Bońka?

- Nie ma żadnych zarzutów. Od pierwszego dnia, gdy zostałem selekcjonerem, takich rozmów i "dywaników", jeśli mogę tak powiedzieć, było około pięćdziesięciu. Bardzo często rozmawiamy z prezesem na temat piłki i tego, co się dzieje, potencjału, możliwości. To jest normalna rzecz. Jasna sprawa, że wszyscy byliśmy niezadowoleni, zwłaszcza z pierwszej połowy meczu z Austrią. Teraz najważniejsze są dla nas dwa najbliższe spotkania, czwartkowe i niedzielne. Piłkarze się zbierają, później mamy pierwszy rozruch, a wieczorem analizę tego, co się wydarzyło w meczu z Austrią - zapowiedział selekcjoner.

W środę kadrowicze polecą do Rygi. Powrót do Polski przewidziany jest bezpośrednio po meczu z Łotwą 10 października. Kolejne dwa dni selekcjoner i jego podopieczni spędzą na przygotowaniach do niedzielnego spotkania z Macedonią Północną w Warszawie.

Po sześciu kolejkach w tabeli grupy G eliminacji Euro 2020 prowadzi Polska z 13 punktami. O dwa wyprzedza Słowenię, a o trzy Austrię. Dalej sklasyfikowane są Macedonia Płn. i Izrael - po osiem. Tabelę zamyka Łotwa z zerowym dorobkiem.

RadioZET.pl/PAP/AN