Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Marcin Łukasik
Agnieszka Więdłocha , Maciej Stuhr
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Kamil Grosicki fot. Russell Hart/Imago Sport and News/East News

Grosicki błyszczy, bo (znów) chce transferu? [KOMENTARZ]

02.01.2019

Kamil Grosicki z przytupem rozpoczął 2019 rok. Skrzydłowy Hull City zdobył dwa gole i zanotował asystę w wygranym aż 6:0 meczu z Boltonem. Kibice śmieją się, że Polak jest w formie tylko w bezpośrednim sąsiedztwie bądź już w trakcie okienka transferowego, a to nieprawda.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

31 stycznia miną dwa lata, od kiedy Grosicki trafił na KCOM Stadium. Od tego czasu wystąpił w 71 meczach, w których strzelił 13 goli i zanotował 15 asyst. Liczby mogły być bardziej okazałe, gdyby nie kontuzje, a także zawirowania przy okazji niemal każdego okienka transferowego.

Wpadki transferowe Grosickiego

Już po Euro 2016 "Grosik" stał się bohaterem sagi transferowej, która zakończyła się fiaskiem. Wszystko było już dogadane - broniący wówczas barw Rennes polski skrzydłowy miał trafił do Burnley, przeszedł już testy medyczne, uzgodnił warunki kontraktu indywidualnego, a "Przegląd Sportowy" zdążył już obwieścić dobrą nowinę na... okładce. Tymczasem po północy 31 sierpnia 2016 roku okazało się, że reprezentant biało-czerwonych zostaje we Francji.

Podobne "katusze" Grosicki przeżywał latem 2018 roku. Piłkarz miał odejść z pierwszoligowego angielskiego Hull do Bursasporu. Tu też wszystko zmierzało do szczęśliwego końca, aż pojawiła się oferta "last minute" ze Sportingu Lizbona. Ostatecznie Polak nie trafił ani do Turcji, ani do Portugalii, a w związku z zaległościami treningowymi stracił siedem kolejek kampanii 2018/2019.

Grosicki strzela, bo chce transferu?

Po noworocznych wyczynach 30-letniego skrzydłowego znów odżyły głosy o jego rychłych przenosinach do lepszego klubu, tym bardziej, że właśnie zostało otwarte zimowe okno transferowe. Sprawy przybrały jednak dość zaskakujący obrót, bo zamiast cieszyć się z wtorkowych dokonań Polaka - dwa gole i asysta z Boltonem - kibice wyśmiali gracza Hull City. Za co? Otóż wytykają mu, że jest w formie tylko wtedy, gdy jest okazja do transferu. Tymczasem to nieco krzywdzące twierdzenie dla zawodnika.

Najlepiej spojrzeć w statystyki. W bezpośrednim sąsiedztwie okienek transferowych, a zatem w grudniu 2017 i 2018 roku oraz w maju 2017 i 2018 roku, a także w trakcie ich trwania (sierpień 2017, styczeń i sierpień 2018) Kamil Grosicki zdobył sześć goli (46 proc.) i zaliczył sześć asyst (40 proc.). Najlepszy okres miał w kwietniu 2017 roku, gdy w trzy dni strzelił trzy bramki.

Grosicki na cenzurowanym

Szydera w stosunku do "Grosika" nie wynika jedynie z jego niedoszłych transferów, ale przede wszystkim jest pokłosiem jednej z jego wypowiedzi. - Myślisz, że fajnie się biega za piłką przez 90 minut? - napisał na Twitterze odpierając tymi słowami krytykę po mistrzostwach świata. Naraził się na zasłużone hejty, bo ta wypowiedź była po prostu głupia. To już jednak inna historia. Natomiast sugerowanie, że piłkarz gra dobrze tylko przez trzy miesiące w roku, bo chce się wydostać z dziury zwanej Hull, jest sporym nadużyciem.

To banał, ale chyba trzeba go powtórzyć: na transfer piłkarz zwykle pracuje miesiącami, a nawet latami. Oczywiście zdarzają się takie przypadki jak Bartosza Kapustki, gdzie jeden udany występ na Euro 2016 i zachwyty legendy Gary'ego Linekera owocują głośnym transferem do mistrza Anglii Leicester City, ale widzimy, jak tego typu ruchy się kończą. Młodzieżowy reprezentant Polski tuła się teraz po drugoligowych belgijskich boiskach i zniknął z orbity zainteresowań selekcjonera Jerzego Brzęczka. Z reguły jednak dany zawodnik obserwowany jest kilka-kilkanaście miesięcy, zanim klub zdecyduje się sięgnąć do kieszeni. Dlatego jedno spotkanie, w którym strzela dwa gole i notuje asystę niczego w przypadku Grosickiego nie zmieniają - jeśli ktoś ma go wyciągnąć z KCOM Stadium, to na pewno nie tylko z uwagi na starcie z jedną z najsłabszych drużyn Championship.

Krzysztof Sobczak