Zamknij

"Komentator narodowy". O kulisach odsunięcia Szpakowskiego od finału Euro 2020

14.07.2021 12:32
Dariusz Szpakowski
fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER/EastNews

Sprawa odsunięcia Dariusza Szpakowskiego przez dyrektora TVP Sport Marka Szkolnikowskiego od pracy przy finale Euro 2020 (2021) Włochy - Anglia urosła do miana "komentatorskiej dramy narodowej". Jak zareagował legendarny komentator? Co na to jego żona? Co o kulisach decyzji mówi Szkolnikowski?

  • Dariusz Szpakowski decyzją dyrektora TVP Sport Marka Szkolnikowskiego nie skomentował finału Euro 2020 (2021) Włochy - Anglia
  • Zaszczyt ten przypadł w udziale duetowi Mateusz Borek - Kazimierz Węgrzyn
  • Temat odsunięcia Szpakowskiego od finału wywołał falę komentarzy i wciąż jest bardzo żywo analizowany: co wiadomo?

Dariusz Szpakowski w duecie z Andrzejem Juskowiakiem miał komentować finał Euro 2020 (2021) pomiędzy Włochami i Anglią, ale na dwa dni przed meczem dyrektor TVP Sport Marek Szkolnikowski jako szef legendarnego dziennikarza podjął decyzję o odsunięciu popularnego "Szpaka" od tego starcia. W związku z tym w kraju wybuchła narodowa histeria - jak to mamy w zwyczaju, podzieliliśmy się na pół: jedna strona wspierała Szpakowskiego, druga odpowiadała, że bardzo dobrze się stało, bo nie mogli już znieść coraz częstszych wpadek ikony Telewizji Polskiej.

Głos w sprawie zabrali chyba wszyscy, włącznie z politykami i Marcinem Najmanem. "Borek ok, ale ten drugi [Kazimierz Węgrzyn - red.] nie powinien komentować, bo robi to źle. A nie można było po prostu zrobić na finał duet komentujących Szpakowski, co by nie mówić „Legenda”, & Borek? Nie rozumiem decyzji szefa TVP Sport…" - napisał kultowy ekspert TVP. To nie była odosobniona opinia, podobnego rozwiązania chciał prezes telewizji narodowej Jacek Kurski, jednak taka propozycja nie spotkała się z pozytywnym odbiorem samych zainteresowanych - Dariusza Szpakowskiego i Mateusza Borka, który zastąpił swojego starszego kolegę za mikrofonem na Wembley.

Szpakowski vs Szkolnikowski: co mówi dyrektor TVP Sport?

Wszystko zaczęło się od tego wpisu... A nie, od tego: "Ale wiecie, że poza Twitterem istnieje realny świat? Taki, w którym liczy się dane słowo i uścisk dłoni, gdzie obowiązuje szacunek wobec pracowników, a decyzje podejmuje się, biorąc pod uwagę interes 38 milionów Polaków, a nie twitterka? Rafał Wolski, dzięki za fenomenalny turniej" - napisał Marek Szkolnikowski po "aferze" związanej z Rafałem Wolskim, który - nie będąc pracownikiem TVP - gościnnie komentował kilka meczów fazy grupowej oraz jedno spotkanie 1/8 finału Euro 2020 (2021), po czym został wykreślony z rozpiski. To nie spodobało się fanom byłego pracownika Canal+ i stało się przyczynkiem do ataków na szefa sportowej redakcji Telewizji Polskiej po decyzji o odsunięciu od finału Szpakowskiego.

"Dariusz Szpakowski nie skomentuje finału. Rozmawialiśmy i uznaliśmy, że to będzie najlepsze rozwiązanie dla drużyny TVP Sport. Ostatnie tygodnie były dla Darka bardzo trudne emocjonalnie i potrzeba spokoju. Na mikrofonie słyszymy się na wioślarstwie i kajakarstwie podczas Igrzysk" - tak tłumaczył swoje postanowienie ws. dziennikarskiej legendy.

Trzy dni po turnieju kwestia komentarza na finał wciąż wywołuje spore emocje. Oliwy do ognia dolali dziennikarze "rp.pl", kolejne ikoniczne postaci, Stefan Szczepłek i Mirosław Żukowski. "Dariusz Szpakowski nie komentował finału Euro, bo tak zadecydował szef sportu w TVP, wiedząc, jak ważna to sprawa dla człowieka, którego głos przez kilkadziesiąt lat był głosem polskiego futbolu. Tak się z ludźmi nie postępuje" - napisali w swoim tekście.

"Szkolnikowski może czuć się pewnie, bo w kierownictwie TVP, które na niego postawiło, nie ma miejsca na przyzwoitość i rachunek sumienia. Dopóki na Woronicza nie zaczną rządzić inni ludzie, nic się nie zmieni. Szkolnikowski zapewne dostanie pochwałę, nagrodę i awans, a Szpakowskiemu urządzą benefis jak Szaranowiczowi, podczas którego prezes Jacek Kurski opowie o swoim uznaniu dla komentatora" - kpili i personalnie atakowali Szkolnikowskiego.

Szkolnikowski o kulisach odsunięcia Szpakowskiego od finału

Jak widać, dyskusja poszła za daleko. Szkolnikowski nie pozostał jednak głuchy na te insynuacje i odpowiedział na Twitterze. "Szczepłek i Żukowski to od dawna dinozaury dziennikarstwa, ale poziom cynizmu i hipokryzji przebili od dna. Syndrom odstawienia od koryta i realizacji faktu, że pociąg już dawno odjechał. Kółko wzajemnej adoracji nadal żywe" - grzmiał dyrektor TVP. Pisał też o "szacunku do widza".

Wracając jednak bezpośrednio do Szpakowskiego. Marek Szkolnikowski powrócił do sprawy w rozmowie z "Wirtualnymi Mediami". Wciąż jednak nie zdradził powodu, dla którego "Szpak" stracił pracę przy decydującym spotkaniu Euro 2020 (2021).

- Z Dariuszem Szpakowskim spotkałem się w poniedziałek, czyli na sześć dni przed finałem turnieju, tuż po fazie ćwierćfinałowej i ustaliliśmy wspólnie, że to będzie najlepsze rozwiązanie dla wszystkich - powtórzył. Zdementował przy tym głosy, jakie pojawiły się w przestrzeni publicznej, m.in. w "Fakcie", gdzie anonimowy pracownik TVP opowiadał, że powodem takiej decyzji był hejt skierowany w stronę legendarnego komentatora.

- Nie sugeruję się wpisami z anonimowych kont. Śledzę Twittera, ale to tylko jedno z wielu miejsc, z których pozyskuję informacje zwrotne od widzów. Wpisy na Twitterze nie miały żadnego wpływu na to, co się wydarzyło. Sugerowanie, że ktokolwiek z hejterów decydował, że Dariusz Szpakowski nie skomentował finału, jest absurdalne. Zawsze przed mistrzostwami ze względów logistycznych powstaje rozpiska z nazwiskami naszych komentatorów. Każdy z dziennikarzy musi mniej więcej wiedzieć, do której fazy turnieju będzie pracować. Przecież nie można trzymać pięciu par komentatorskich do ostatniego dnia Euro i dopiero wtedy decydować, czyj głos usłyszymy w finale. Tegoroczny finał miał komentować Dariusz Szpakowski z Andrzejem Juskowiakiem, natomiast jest pewna dynamika turniejowa, dużo się dzieje w trakcie mistrzostw i każdy ma prawo zmienić decyzję. Zarówno komentator, jak i jego szef - czytamy na łamach "Wirtualnych Mediów".

Jak Szpakowski zareagował na odsunięcie od finału Euro 2020 (2021)?

Tego tak do końca nie wiadomo. Dariusz Szpakowski w tej sprawie milczy, a w opinii publicznej pojawiają się wypowiedzi ludzi z jego otoczenia.

- Tu nie chodzi [...] o brak możliwości czy sił Dariusza. On jest w dobrej formie. Nie będę jednak wdawała się w szczegóły i rozbierała tego na czynniki pierwsze. Na wszystko przyjdzie czas... To zaskakująca sytuacja - mówiła żona dziennikarza, aktorka Grażyna Strachota w rozmowie z "Faktem", odnosząc się tym samym bezpośrednio do wpisu Szkolnikowskiego o "emocjach i potrzebie spokoju".

Dariusz Faron z WP Sportowych Faktów napisał, powołując się na osoby z TVP Sport, że "sam zainteresowany bardzo przeżył decyzję kierownictwa stacji, poczuł się odsunięty na boczny tor. Chciał pożegnać się z widzami, komentując finał wielkiego turnieju, bowiem byłoby to idealne zwieńczenie jego bogatej kariery".

"Szpakowski ma żal do internautów, którzy bardzo mocno go krytykowali. Podczas mistrzostw komentator śledził, jak odbierana jest jego praca. Wśród innych pracowników TVP Sport też można spotkać się z opinią, że choć zdarzały mu się błędy, skala krytyki była zdecydowanie za duża. Komentator negatywnie odebrał też zdanie dyrektora TVP Sport o "trudnych emocjonalnie tygodniach" i "potrzebie spokoju". Uważa, że był gotowy na finał, a z jego zdrowiem wszystko w porządku" - czytamy w dalszej części.

Zgodnie z zapowiedzią Marka Szkolnikowskiego, Dariusz Szpakowski ma być jednym z komentatorów podczas igrzysk olimpijskich w Tokio, które rozpoczną się 23 lipca. Niewykluczone, że wtedy ten temat wciąż będzie żywo omawiany i będzie budził podobnie skrajne emocje.

RadioZET.pl/wirtualnemedia.pl/fakt.pl/sportowefakty.wp.pl