Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

El. Ligi Europy: Porażki Lecha i Jagiellonii w pierwszych meczach 3. rundy

09.08.2018 21:52

Jagiellonia Białystok przegrała w czwartek na własnym stadionie z belgijskim KAA Gent 0:1 w pierwszym meczu 3. rundy kwalifikacji piłkarskiej Ligi Europy. Porażkę poniósł też Lech Poznań, który na wyjeździe uległ KRC Genk 0:2.

Jagiellonia fot. PAP/EPA

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Jagiellonia zaczęła mecz z dwoma zmianami w składzie, w stosunku do rewanżu z portugalskim Rio Ave w poprzedniej rundzie - za kontuzjowanego Łukasza Burligę zagrał Jakub Wójcicki, zaś Mateusza Machaja w pierwszej jedenastce zastąpił Czech Martin Pospisil. W zespole gości od początku zagrał Vadis Odjidja-Ofoe, choć na środowej konferencji prasowej trener gości zapewniał, że pomocnik - znany w Polsce z występów w Legii Warszawa - nie jest jeszcze w pełni sił po kontuzji.

Jagiellonia zaczęła odważnie; dwie dobre akcje prawą stroną przeprowadził Przemysław Frankowski, ale piłki zagrane przez niego w pole karne Gent nie trafiły do Irlandczyka Cilliana Sheridana. W odpowiedzi w 8. min po raz pierwszy pokazał się Francuz Jean-Luc Dompe - z pola karnego uderzył niecelnie, po dobrym prostopadłym podaniu Odjidji-Ofoe.

Przewagę w posiadaniu piłki mieli goście, ale Jagiellonia - choć dość głęboko cofnięta - nie pozwala zespołowi z Gandawy stworzyć dogodnej sytuacji bramkowej. W 33. min szansę miał jednak znowu Dompe i znowu z pola karnego przestrzelił.

W końcówce połowy aktywniej w ofensywie zagrali białostoczanie. Najlepszą sytuację, wypracowaną przez siebie, miał Litwin Arvydas Novikovas, który w 42. min. ograł dwóch zawodników Gent, ale z linii pola karnego uderzył wysoko nad bramką.

W drugiej połowie było więcej emocji. Na jej początku niecelnie strzelali na bramkę białostoczan Giorgi Czakwetadze i Taiwo Awoniyi, w 55. min. płaski strzał Novikovasa obronił bramkarz Gent Colin Coosemans. W odpowiedzi chorwacki stoper Jagiellonii Ivan Runje wyblokował na linii bramkowej strzał Czakwetadze, ratując swój zespół od utraty bramki.

Najlepszą sytuację w meczu Jagiellonia miała w 63. min. gdy - po błędzie bramkarza gości - strzelał Kwiecień, a gości uratował Igor Plastun wybijając piłkę zmierzającą do siatki. Potem szansę miał Roman Bezjak, któremu piłkę przez całe boisko zagrał Runje. Jego uderzenie w krótki róg obronił bramkarz Gent.

Grę gości w ataku wzmocniły dokonane zmiany. W 78. min. Jonathan David minimalnie przestrzelił. Minutę później piłka wpadła do bramki białostoczan, na szczęście dla Jagiellonii - uderzający głową - Franko Andrijasevic był jednak na spalonym.

Kilka minut później padł jednak gol dla gości. Udało im się przeprowadzić kontrę po nieudanej wrzutce Jagiellonii, prostopadłe podanie od Dompe trafiło w polu karnym do Davida, którego pierwszy strzał co prawda słowacki bramkarz Jagi Marian Kelemen świetnie obronił, ale przy dobitce nie miał już szans.

Jagiellonia jeszcze próbowała wyrównać, m.in. uderzał z powietrza Taras Romanczuk, ale gościom udało się utrzymać bardzo cenny wynik. Za tydzień będą oni zdecydowanym faworytem meczu rewanżowego.

El. Ligi Europy: Lech przegrał 0:2 z KRC Genk

Lechici nie byli faworytami spotkania z Belgami, ale też mogli trochę boleśnie przekonać się, ile faktycznie ich dzieli od drużyny średniej klasy europejskiej. Wygrana 2:0 gospodarzy to najmniejszy wymiar kary dla "Kolejorza", który za tydzień stanie przed bardzo trudnym zadaniem odrobienia strat.

Poznaniacy przystąpili do meczu z KRC Genk podbudowani trzema z rzędu zwycięstwami w ekstraklasie i wyeliminowaniem Szachtiora Soligorsk w eliminacjach Ligi Europejskiej. Gospodarze jednak od pierwszych minut chcieli pokazać, kto tu będzie rządził. Pierwsze minuty przebiegały pod dyktando piłkarzy KRC Genk, którzy już w 5. minucie powinni prowadzić 1:0. Argentyńczyk Vernon De Marco w ostatniej chwili wybił piłkę po strzale do pustej bramki Leandro Trossarda.

Poznaniakom nie tylko udało się skutecznie zażegnać niebezpieczeństwo, ale też zneutralizować mocne punkty gospodarzy. Przez kolejny minuty akcje toczyły się głównie w środku pola, ale to Belgowie dyktowali warunki gry. Sytuacji bramowych wielu nie stworzyli, ale "Kolejorz" w ofensywie też praktycznie nie istniał.

W końcówce pierwszej odsłony miejscowi przycisnęli, każda kolejna akcja w ich wykonaniu stwarzała coraz większe zagrożenie. Tuż przed przerwą Jasmin Buric wygrał pojedynek jeden na jeden z Trossardem, ale to był tylko sygnał ostrzegawczy. Kilkadziesiąt sekund później bośniacki golkiper nie miał już szans po strzale Rusłana Malinowskiego, który miał bardzo dużo swobody przed polem karnym i nieatakowany przymierzył idealnie obok słupka.

W drugiej połowie lechici, dopingowani przez ponad tysięczną grupę swoich fanów, zupełnie rozczarowali. Po przerwie wyszli na boisko zupełnie bez wiary, a rywale wręcz przeciwnie – na własnym stadionie chcieli jak najszybciej rozstrzygnąć losy awansu do kolejnej rundy. Sytuacji stworzyli mnóstwo, ale tylko jedną zamienili na bramkę. Po dośrodkowaniu Joakima Maelhe, Mbwana Samatta wykorzystał gapiostwo młodego obrońcy Lecha Macieja Orłowskiego i z bliska głową podwyższył rezultat.

Podopieczni Ivana Djurdjevcia, poza strzałem z rzutu wolnego Darko Jevticia, nie potrafili zagrozić bramce rywali. Gospodarze wykreowali zdecydowanie lepsze sytuacje, w 77. minucie Alejandro Pozuelo trafił w słupek, a ten sam zawodnik w samej końcówce w sytuacji sam na sam z bramkarzem Lecha trafił w poprzeczkę.

Zwycięzca dwumeczu w czwartej rundzie eliminacji LE zmierzy się z IF Broendby (Dania) lub Spartakiem Subotica (Serbia).

RadioZET.pl/PAP/AN

Oceń