Zamknij

Stanowski ujawnił prawdę o Rzeźniczaku, Stępień i zbiórce na dziecko

09.02.2022 12:18
Rzeźniczak, Stępień i zbiórka na dziecko
fot. Kanał Sportowy/MICHAL KLAG/REPORTER/East News

Krzysztof Stanowski w programie "Dziennikarskie zero" podał bardzo ważne informacje w sprawie Jakuba Rzeźniczaka, Magdaleny Stępień i zbiórki na rzecz ich chorego dziecka, która wywołała ogromne poruszenie w opinii publicznej. Dziennikarz osobiście porozmawiał z piłkarzem Wisły Płock i przedstawił jego punkt widzenia.

- Jeśli naprawdę myślicie, że Jakub Rzeźniczak miał wywalone na swoje dziecko, to sami sobie zadajcie pytanie, na ile w to wierzycie - rozpoczął Krzysztof Stanowski.

Z jego materiału dowiadujemy się, że piłkarz nie poleciał z Wisłą Płock na obóz przygotowawczy do Turcji, dlatego że w tym czasie jego syn przebywał w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie poddawany był chemioterapii. Sam Rzeźniczak ma bardzo dobrze znać personel placówki, gdyż w przeszłości wielokrotnie odwiedzał przebywających tam małych pacjentów. - Robił to regularnie. Grał z nimi na PlayStation, opowiadał różne historie... Ktoś teraz myśli, że chodził do obcych dzieci, a do swojego nie poszedł? - pyta Stanowski.

Rzeźniczak i zbiórka na leczenie dziecka w Izraelu

- Podano mu pierwszą chemię, ale potem dziecko złapało COVID-19 i trafiło na izolację. Dopiero wtedy Rzeźniczak poleciał na obóz, bo nie mógł już być przy swoim synu - doprecyzował. Przy tym bardzo wyraźnie podkreślił, że Rzeźniczak faktycznie może być źle postrzegany przez swoje relacje z kobietami, ale nie można zarzucić mu, że pozostaje obojętny, gdy ktoś potrzebuje pomocy. Podał przy tym wiele przykładów, kiedy to były gracz m.in. Legii Warszawa angażował się w akcje charytatywne.

Stanowski bardzo precyzyjnie przedstawia wydarzenia, jakie miały miejsce w ostatnim czasie.

- Kuba wyleciał do Turcji na zgrupowanie. Tam miał treningi, odprawy... Włączył telefon po treningu i okazało się, że na jego dziecko robiona jest zrzutka, o czym nie wiedział. Nawet rozumiem Magdalenę Stępień, że może uznała, że może sama zbierze pieniądze. Ale co innego jest "sama zbiorę pieniądze" a "odmówił dania mi pieniędzy" - powiedział właściciel Kanału Sportowego. - A sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo nie jest pewne, czy cała operacja z Izraelem pomoże dziecku, wręcz przeciwnie - może mu zaszkodzić - dodał.

"Kuba to wrak człowieka. Cały czas płacze"

- Gdy rozmawiałem z Kubą... Wierzcie mi, to jest wrak człowieka. Cały czas płacze. Ale mówi, że dziecko na pierwszą chemię bardzo dobrze zareagowało, guz znacząco się zmniejszył. On nie wie, dlaczego jego była partnerka mówi o zaledwie dwóch procentach szansy na przeżycie. Lekarze tego nie wiedzą - skąd te procenty. To tak rzadki przypadek, że nawet oni nie mogą tego oszacować - opisał sytuacjĘ Stanowski.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Stępień uderza w Rzeźniczaka. Oświadczenie modelki

Tym samym dowiadujemy się, że dziecko jest już po pierwszej chemioterapii, ale drugiej nie dostało z powodu zakażenia COVID-19 i nie dostanie jej później, jeśli poleci do Izraela. - Zdaniem Kuby, wyjazd do Izraela nie pomoże, a wręcz przeciwnie. Koszt 350 tysięcy złotych to nie jest koszt za to, żeby to dziecko leczyć w Izraelu, to koszt, by zrobić mu badania. Chłopiec przeszedł je w Polsce, ma tu dobrą opiekę. Czy w Izraelu opieka będzie lepsza? Nie wiem, ale jak przekazał mi Kuba, zdaniem lekarzy z Centrum Zdrowia Dziecka, ta wycieczka mu nie pomoże. I on teraz stoi przed dylematem, bo na wyjazd do Izraela musi wydać zgodę. Jak nie wyda, a dziecko umrze, to zrobi się z niego publicznie mordercę. A jak się zgodzi? To musi postąpić wbrew lekarzom z Centrum Zdrowia Dziecka. W każdej sytuacji będzie przegranym - podkreślił "Stano".

"Pieniądze nie są dla Rzeźniczaka problemem"

- Można z niego zrobić uwodziciela, ale nie można robić potwora, to skurw*****two. Nie można mu wmawiać, że nie chce ratować dziecka. Nie wiem, ile pieniędzy ma Kuba Rzeźniczak, ale argument, że jest piłkarzem, długo gra, więc ma pieniądze, nie przemawia do mnie, bo znam wielu piłkarzy, którzy nie mają pieniędzy, bo nie potrafią nimi zarządzać - przyznał Stanowski.

Stanowski wyraźnie podkreślił, że jest przekonany, iż Rzeźniczak dałby potrzebne pieniądze. Nawet gdyby ich nie miał, to "w 10 telefonów by je zorganizował". - Pieniądze nie są problemem. Problemem było to, że nie wiedział o tej zbiórce i to, że ten wyjazd do Izraela wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem - przynajmniej jego zdaniem i ludzi, których slucha - podsumował autor program "Dziennikarskie zero".

Cały program "Dziennikarskiego zera" na temat sytuacji Rzeźniczaka zobaczysz tutaj:

RadioZET.pl/Kanał Sportowy