Zamknij

Szalony mecz we Wrocławiu, sześć goli w meczu Śląska

12.09.2020 22:06
Śląsk - Lech
fot. PAP

Śląsk Wrocław zremisował z Lechem Poznań 3:3 w meczu 3. kolejki PKO Ekstraklasy. Aż pięć bramek padło już w pierwszej połowie.

Pierwszy sytuację bramkową stworzył Śląsk, ale na prowadzenie wyszedł Lech. Michał Skóraś z lewej strony zagrał w pole karne, a tam z kilku metrów do bramki trafił Mikael Ishak.

Minęło siedem minut i było już 2:1 dla gospodarzy. Najpierw do siatki strzałem głową trafił Piotr Celeban, a chwilę później po kolejnym rzucie rożnym i zgraniu piłki przez Wojciecha Gollę Śląsk na prowadzenie wyprowadził Mathieu Scalet.

Po dwóch szybko straconych golach goście wydawali się oszołomieni a wrocławianie nacierali i mogli strzelić kolejne bramki. Świetną okazję miał Lubambo Musonda, ale Filip Bednarek nie dał się zaskoczyć strzałem przy bliższym słupku. Za chwilę po kontrataku z dystansu uderzył Jakub Łabojko i piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką.

Wydawało się, że jeżeli ktoś strzeli gola, będzie to Śląsk, ale cios zadali przyjezdni. Ishak próbował strzelać, ale wyszło mu podanie do Dani Ramireza, który z bliska trafił do siatki. Minęły cztery minuty i było 2:3. Ishak uciekł w polu karnym Israelowi Puerto i sprytnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi gości.

Śląsk - Lech: Festiwal bramek we Wrocławiu

Emocje w pierwszej połowie na tym się nie skończyły, bo obie drużyny chciały strzelać kolejne gole. Najlepszą okazję miał Celeban w doliczonym już czasie gry, ale jego uderzenie Bednarek wyłapał bez problemu.

Druga połowa zaczęła się od gola. Tymoteusz Puchacz wślizgiem powalił na ziemię w polu karnym Musonde i arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Robert Pich i bez problemu trafił do bramki.

I tak jak w pierwszej połowie, tak w drugiej, obie ekipy nie zamierzały wcale rezygnować z dążenia do strzelania kolejnych goli. Akcje przeniosły się szybko z jednej bramki pod drugą i co chwilę było groźnie w polu karnym.

Z czasem zaczęła zarysowywać się przewaga gości, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej znajdowali się na połowie rywali. Śląsk nastawił się na kontrataki i też miał swoje okazje na gole.

Ostatnie minuty należały do Lecha, a piłkę meczową miał Ishak. Po podaniu Jana Sykory napastnik gości uderzył z pięciu metrów, ale trafił tylko w poprzeczkę. Później jeszcze strzelał Jakub Kamiński a piłka o centymetry minęła bramkę i na tym emocje we Wrocławiu się skończyły.

Śląsk Wrocław – Lech Poznań 3:3 (2:3)

Bramki: 0:1 Mikael Ishak (7), 1:1 Piotr Celeban (12-głową), 2:1 Mathieu Scalet (14), 2:2 Dani Ramirez (28), 2:3 Mikael Ishak (32), 3:3 Robert Pich (51-karny).

RadioZET.pl/PAP