Ekstraklasa: Lider przegrał z beniaminkiem, szansa dla Cracovii i Lechii

05.10.2019 17:30
Pogoń przegrała z Rakowem
fot. PAP

Pogoń Szczecin mogła spokojnie zapewnić sobie miejsce lidera przed reprezentacyjną przerwą, ale przegrała z Rakowem Częstochowa 1:2. To szansa dla Cracovii i Lechii Gdańsk.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Trener Pogoni, Kosta Runjaić, przed meczem z Rakowem przestrzegał, że zdobycze rywali są nieadekwatne do ich gry. „Mieli sporo pecha. Tracili bramki w końcówkach meczów. Grają dobrą piłkę” – mówił szkoleniowiec lidera ekstraklasy.

Zobacz także

Portowcy z kolei po wygranych z faworytami na wyjeździe, u siebie prezentowali się gorzej. Po dobrej passie okraszonej wygraną z Legią w Warszawie, przegrali na własnym boisku z zamykającą tabelę Wisłą Płock (1:2). Potem wymęczyli wygraną z ŁKS Łódź (1:0) i zremisowali z Górnikiem Zabrze (1:1), wcale nie będąc drużyną lepszą. Broniły ja wyniki wyjazdów i dzięki nim Portowcy liderowali w lidze. Za to ocena ich gry w ostatnich meczach nie była wysoka.

Inaczej w przypadku Rakowa. Ten grał ładnie dla oka, ale nie było z tego punktów.

Pogoń - Raków: Trzy gole w kwadrans

Rywalizacja rozstrzygnęła się w ciągu pierwszego kwadransa. To był prawdziwy rollercoster. Po dwóch minutach Pogoń prowadziła 1:0, po kolejnych 12 przegrywała 1:2.

Najpierw Srdjan Spiridonović wykorzystał to, że zapomnieli o nim wszyscy zawodnicy rywala i pewnym uderzeniem w 98. sekundzie trafił do siatki Jakuba Szumskiego. Błyskawiczne prowadzenie uśpiło gospodarzy. Szybko wykorzystali tę sytuację przyjezdni wyprowadzając dwie akcje całkowicie zmieniające sytuację na boisku.

Na lewej stronie boiska pogubił się Spiridonović, piłkę wyłuskał mu Miłosz Szczepański i podał do Felicio Brown Forbesa, któremu dotknięcie piłki wystarczyło do wyrównania rezultatu. Kilka minut później po rzucie wolnym Hubert Matynia nie przypilnował Kamila Kościelnego i ten wyprowadził gości na prowadzenie.

Zabójczy kwadrans sprawił, że przez następne pół godziny obie drużyny uporządkowały grę. Pogoń dominowała, ale groźnych sytuacji z tego nie było. Raków z kolei cofnął się i konsekwentnie bronił, licząc na kontry. Te były, ale nie na tyle groźne, by wynik się zmienił.

Portowcy mieli przewagę w polu, ale pod bramką Jakuba Szumskiego niewiele groźnego się działo. Portowcy starali się zdobyć wyrównującego gola. Szanse mieli: Adam Buksa, Sebastian Kowalczyk czy Spiridonović. Ale kończyło się to niegroźnymi strzałami. Raków cofnął się do defensywy i czekał na kontry, ale na nie było wielu szans.

W efekcie przez kolejne 80 minut, od trzeciego gola w tym meczu, żaden zespół nie zbliżył się nawet do sytuacji, w której mógłby zmienić rezultat. Raków zasłużenie wygrał w Szczecinie i oddalił się od strefy spadkowej.

Pogoń Szczecin - Raków Częstochowa 1:2

Bramki: Srdjan Spiridonović (2.) - Felicio Brown Forbes (8.), Kamil Kościelny (14.)

RadioZET.pl/PAP